Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Milan Kundera

Milan Kundera cytaty

Milan Kundera (ur. poniedziałek, 1 kwietnia 1929) żyje już od 97 lat, 4 miesięcy i 23 dni

Czeski i francuski pisarz i eseista, znany m.in. jako autor "Nieznośnej lekkości bytu". Uznaje się, że jego styl jest inspirowany dziełami Nietzschego.

Strona numer 6

Czy to, co wiąże ją z Klimą, to w ogóle miłość, czy tylko strach, że go straci? I jeśli na początku ten strach był pełną lęku formą miłości, to czy z biegiem czasu miłość (zmęczona i wyczeipana) nie ulotniła się niepostrzeżenie z tej formy? Czy w końcu nie pozo stał jej już wyłącznie sam strach, strach bez miłości? A co się stanie, jeśli zniknie również ten strach?
Trębacz koło niej znów za śmiał się niewiadomo dlaczego.
Obejrzała się na nie go i pomyślała, że jeżeli przestanie być zazdrosna, nie pozostanie nic. Jechała z wielką szybkością – i oto przy szło jej do głowy, że gdzieś przed nią na drodze życia na kreślona jest linia, która będzie oznaczała rozejście się z trębaczem. I pierwszy raz ta wizja nie napawała jej przygnębieniem ni strachem.

Tylko prawdziwy poeta wie, jak ogromne jest to pragnienie, by nie być poetą, jakie jest to pragnienie, by opuścić ten zwierciadlany dom, w którym panuje ogłuszająca cisza.

Sen jest rzeczywistością, pisali studenci na murze, ale zdaje się, że prawda była po przeciwnej stronie: to rzeczywistość była snem.

- Tu nie chodzi o pigment. Blondynka, zwłaszcza sztuczna, mimo woli dopasowuje się do swych włosów. Chce być wierna swojemu kolorowi i robi z siebie kruchą istotkę, laleczkę z saskiej porcelany, domaga się czułości i przysług, galanterii i alimentów, sama nie umie nic sobie załatwić, na pozór jest uosobieniem subtelności, a w gruncie rzeczy chamką. Gdyby ciemne włosy weszły powszechnie w modę, żyłoby się na świecie o wiele lepiej. Byłaby to najpożyteczniejsza reforma społeczna, jaką kiedykolwiek przeprowadzono.

Ta ciemność jest czysta, bez wizji i wyobrażeń, bezkresna, nie ma granic, jest nieskończonością, którą każdy z nas nosi w sobie. (Tak, kto szuka nieskończoności, niech zamknie oczy!).

Jakże bezbronni jesteśmy wobec pochlebstw!

Wciąż jest otoczony ścianą luster i nie widzi tego, co jest poza nią. Bowiem dojrzałości nie można podzielić; dojrzałość jest albo całkowita, albo jej nie ma wcale.

(...) nie przeżywa jedynego życia ciągnącego się od narodzenia do śmierci jak długa brudna nić; nie przeżywa swego życia, ale je przesypia; w tym życiu spaniu skacze ze snu do snu; śni, we śnie zasypia i jawi mu się dalszy sen, tak że jego spanie jest jak pudełko, do którego jest włożone następne pudełko, a do niego następne i następne.

Sen nie jest dla niego przeciwieństwem życia; sen jest dla niego życiem a życie snem. Przechodzi ze snu do snu jakby przechodził z jednego życia do drugiego.

Jego domem są jego kroki, jego marsz, jego podróże...Że jego dom jest tam, gdzie otwierają się nieznane horyzonty. Że może żyć tylko przechodząc z jednego snu do drugiego, z jednego krajobrazu w inny i że gdyby został dłużej w jednej dekoracji, umarłby...

(...) mi­łość ma tyl­ko jed­ną mia­rę, a tą mia­rą jest śmierć. Praw­dzi­wa mi­łość koń­czy się śmier­cią, i tyl­ko ta mi­łość, któ­ra koń­czy się śmier­cią, jest miłością.

(...) zdra­dził Je­zu­sa wła­śnie dla­te­go, że bez­gra­nicz­nie w Nie­go wie­rzył; nie mógł do­cze­kać się cu­du, któ­rym by Je­zus ob­ja­wił wszyst­kim Ży­dom swo­ją bo­skość – wy­dał Go więc opraw­com, by wresz­cie spro­wo­ko­wać Go do dzia­ła­nia; zdra­dził Go, bo pra­gnął przy­spie­szyć Je­go zwycięstwo.

(...) po­nad tą rze­czy­wi­sto­ścią (i rów­no­le­gle z nią) cią­gnie się da­lej na płasz­czyź­nie wzru­sza­ją­co nie­win­ne­go sa­mo­za­kła­ma­nia mło­dość Mar­ci­na, nie­spo­koj­na, we­so­ła i fał­szy­wa, mło­dość prze­mie­nio­na w zwy­kłą grę, któ­ra w ża­den spo­sób nie jest w sta­nie prze­kro­czyć gra­nic bo­iska, na ja­kim się to­czy, wcie­lić się w ży­cie i stać się rze­czy­wi­sto­ścią.

(...) w po­go­ni za ko­bie­ta­mi z każ­dym ro­kiem, im da­lej, tym mniej cho­dzi o ko­bie­tę ja­ko ta­ką, a bar­dziej o sa­mą po­goń. Za­kła­da­jąc bo­wiem, że idzie o z gó­ry ska­za­ne na nie­po­wo­dze­nie za­lo­ty, moż­na prze­cież co dzień za­le­cać się do nie­zli­czo­nej ilo­ści ko­biet i w ten spo­sób ową po­goń uczy­nić po­go­nią absolutną.

Jest w tym ja­kaś dziw­na re­gu­ła – brzyd­ka ko­bie­ta ma na­dzie­ję, że zy­ska tro­chę w bla­sku ład­nej przy­ja­ciół­ki, ład­na zaś wie­rzy, że jesz­cze ko­rzyst­niej bę­dzie od­bi­jać na tle brzy­du­li...

Cza­sa­mi mam wra­że­nie, że ca­ły mój po­li­ga­micz­ny ży­wot wy­ni­ka nie z cze­go in­ne­go, jak z chę­ci na­śla­do­wa­nia in­nych męż­czyzn; nie twier­dzę, że­bym w tym na­śla­dow­nic­twie nie znaj­do­wał upodo­ba­nia. Ale nie mo­gę wy­zbyć się uczu­cia, że w owym upodo­ba­niu jest mi­mo wszyst­ko coś z ab­so­lut­nej swo­bo­dy, za­ba­wy i ulot­no­ści, cha­rak­te­ry­stycz­nych przy zwie­dza­niu wy­staw ob­ra­zów czy ob­cych kra­jów, coś, co nie jest pod­po­rząd­ko­wa­ne w ża­den spo­sób ja­kie­muś im­pe­ra­ty­wo­wi ka­te­go­rycz­ne­mu, ja­ki wy­czu­wa­łem za ży­ciem ero­tycz­nym...

(...) ktoś jest rewolucjonistą i potem zrasta się z ruchem w jedno ciało, myśli jego mózgiem i czuje jego sercem, albo też nim nie jest, i wtedy pozostaje mu tylko, aby chciał nim być; ale wtedy też bezustannie ponosi winę za to, że nim nie jest: winę za swoją niezależność, inność, odrębność.

Ale proszę mi powiedzieć: skoro taki z pana sceptyk, to skąd bierze pan tę pewność, iż potrafi pan rozróżnić makietę od prawdziwego muru? Czy nigdy nie miał pan wątpliwości, że złudzenie które pan wykpiwa, to rzeczywiście tylko złudzenie? A jeżeli się pan myli? Jeśli to są prawdziwe wartości, a pan jest ich niszczycielem?
(...) Zlekceważona wartość i zdemaskowane złudzenie maja bowiem równie rachityczne ciała, są do siebie podobne i nic łatwiejszego, jak wziąć jedno za drugie.

(...) oddala się od swego życia, od życia, które się do niej przykleiło, które jej ciążyło; w jej głowie wyłoniły się słowa: "stracony z oczu", i była zdziwiona, że ta podróż, aby zniknąć, nie była ponura, lecz toczyła się, słodka i radosna...

Kiedy mężczyzna pisze listy do kobiety, czyni to po to, by przygotować teren, na którym później zbliży się do niej w celu uwiedzenia. A kiedy kobieta te listy przemilcza, to dlatego, że chce, by jej dzisiejsza dyskrecja chroniła jutrzejszą przygodę. I kiedy na domiar je chowa, to dlatego, że gotowa jest pojmować tę przyszłą przygodę jako miłość.

Galeria - kliknij aby powiększyć