(...) ponad tą rzeczywistością (i równolegle z nią) ciągnie się dalej na płaszczyźnie wzruszająco niewinnego samozakłamania młodość Marcina, niespokojna, wesoła i fałszywa, młodość przemieniona w zwykłą grę, która w żaden sposób nie jest w stanie przekroczyć granic boiska, na jakim się toczy, wcielić się w życie i stać się rzeczywistością.