Życie będzie zawsze budowane z tych samych materiałów, tych samych cegieł, tych samych problemów i to, co wyda się wam początkowo “nowym życiem”, okaże się wkrótce zwykłą wariacją życia poprzedniego.
Czy jednak między moim ja a ja drugiej osoby istnieje bezpośredni kontakt, bez udziału oczu? Czy jest do pomyślenia miłość bez trwożliwej pogoni za własnym obrazem w myślach ukochanej osoby? Kiedy tylko przestaje nas obchodzić sposób, w jaki nas ona widzi, już jej nie kochamy.
Chwila dobiegającej kresu wojny oświetla prawdę tyleż banalną, co podstawową, tyleż wieczną, co zapomnianą: wobec żywych martwi mają miażdżącą przewagę liczebną, nie tylko martwi z końca wojny, lecz wszyscy martwi wszech czasów, martwi z przeszłości, martwi z przyszłości; pewni swej wyższości, kpią sobie z nas, kpią sobie z tej wysepki czasu, na której żyjemy, z tej malutkiej chwilki nowej Europy, której cała nieistotność i ulotność nam uświadamiają.
Są ludzie, których inteligencję podziwiam, uczciwość szanuję, lecz przy których źle się czuję; cenzuruję własne wypowiedzi, by nie zostać źle zrozumianym, by nie wydać się cynikiem, by nie urazić ich nadto lekkim słówkiem. Z komizmem nie jest im po drodze.
Wyobraźnia, która, uwolniwszy sie spod kontroli rozumu, od troski o prawdopodobieństwo, porusza sie po krajobrazach nieosiągalnych dla racjonalnej refleksji. Sen jest tylko wzorem tego rodzaju wyobraźni...
Czy w ogóle dojrzałość leży w zakresie możliwości człowieka? Czy możemy ją osiągnąć przez powtarzanie?
Wiedza o życiu znaczy dla niego więcej niż walka o władzę. Życie wszystkich jego przyjaciół, goniących za sukcesem, wydało mu się naznaczone piętnem agresji, monotonii i pustki.
Już dzisiaj historia jest wątłą nicią tego, co zapamiętane, ale czas idzie naprzód i nadejdzie okres, kiedy liczba minionych lat będzie tak wysoka, że nie zwiększona pamięć jednostki w ogóle nie będzie w stanie ich ogarnąć; całe stulecia i tysiąclecia wypadną z niej zatem stulecia obrazów i muzyki, stulecia odkryć, bitew, ksiąg, i to będzie złe, ponieważ człowiek straci wiedzę o samym sobie, a jego historia, niepojęta, nie do ogarnięcia, skurczy się do kilku schematycznych, pozbawionych sensu skrótów.
I wydawało mu się naraz, że właściwie wszyscy ludzie, z którymi styka się w nowym miejscu pracy, są tylko liniami rozlanymi na bibule, że są to istoty o wymiennych poglądach, istoty bez trwałych zasad, ale co gorsze, co o wiele gorsze (przychodziło mu dalej na myśl), on sam był tylko cieniem wszystkich tych ludzi cieni, albowiem cały swój rozum wysilał jedynie na to, by się do nich dostosować i naśladować ich, a choć dostosowywał się do niech nie na serio, śmiejąc się z tego w duchu, choć usiłował potajemnie z nich szydzić (i w ten sposób to swoje dostosowanie usprawiedliwić), niczego to w całej sprawie nie zmieniało, ponieważ i złośliwe naśladownictwo zostaje naśladownictwem, i cień, który szydzi, zostaje cieniem, uległym i zależnym, nędznym cieniem i niczym więcej.
Płacz dziewczyny przeszedł w głośny szloch, w kółko, bez końca powtarzała tę samą wzruszającą tautologię: Ja jestem ja, ja jestem ja, ja jestem ja...Chłopiec usiłował przywołać na pomoc litość (musiał przywoływać ją z daleka, bo blisko nigdzie jej nie znajdował), by uspokoić dziewczynę. Przed nimi było jeszcze trzynaście dni wakacji.
(...) greccy bogowie najpierw z zapałem uczestniczyli w poczynianiach ludzi. Potem pozostali na Olimpie, patrzyli tylko w dół i zanosili się śmiechem. Dziś już od dawna śpią.
To, że nie osiągnęliśmy zewnętrznej nieskończoności, przyjmujemy za naturalny los. Lecz za to, że utraciliśmy drugą nieskończoność, do śmierci będą nas prześladowały wyrzuty sumienia. Myśleliśmy o nieskończoności gwiazd i nie interesowaliśmy się nieskończonością ojca.
Prawdą jest jednak, że bezpośrednich okoliczności, które sprawiły, że jej płacz był wiarygodny i prawdziwy, dziś już sobie nie uzmysławiał i wspomnienie przestało być podobne do prawdy, stało się karykaturą.
Tylko w seksie jedna milionowa wydaje się czymś cennym, ponieważ nie jest ogólnie dostępna i trzeba ją zdobywać. Jeszcze przed półwieczem na takie zdobywanie trzeba było poświęcić wiele czasu (tygodnie, a nawet miesiące)i czas zdobywania stawał się miarą wartości zdobytego. I dziś, mimo że czas potrzebny do zdobycia szalenie się skrócił, seks wydaje się ciągle jeszcze metalową skrzynką, w której ukryta jest tajemnica "ja" kobiety.
Pewnego dnia Pochewka i Nożyk posprzeczali się okrutnie. Nożyk rzecze do Pochewki: Pochewko, kochanie, straszna z ciebie dziwka, co dnia przyjmujesz nowe nożyki. A Pochewka odpowiada Nożykowi: Nożyku, kochanie, niezły z ciebie łajdak, gdyż co dnia zmieniasz pochewkę. (...) Kłótnia zaczęła się przy stole. I ktoś, kto siedział między Pochewką a Nożykiem, zabrał głos: Moja droga Pochewka, mój drogi Nożyku, dobrze robicie, zmieniając co dnia nożyki i pochewki, lecz popełniliście błąd w dniu, w którym przyrzekliście sobie, że ich zmieniać nie będziecie. Nie wiesz jeszcze, Nożyku, że Bóg stworzył cię po to, byś wsuwał się w wiele pochewek? (...) I ty, Pochewko, nie zrozumiałaś, że Bóg stworzył cię dla wielu nożyków?
I nasunęła mu się refleksja, jaki też właściwie jest bilans tej jego odchodzącej (zdobnej w czuprynę) postaci, co właściwie przeżyła i ile użyła, i oszołomiło go uświadomienie sobie, że prawdę mówiąc, przeżyła bardzo niewiele; kiedy o tym pomyślał, poczuł, że się czerwieni; tak, było mu wstyd: bo żyć na świecie tak długo i przeżyć tak mało - to hańba.