(...) oddala się od swego życia, od życia, które się do niej przykleiło, które jej ciążyło; w jej głowie wyłoniły się słowa: "stracony z oczu", i była zdziwiona, że ta podróż, aby zniknąć, nie była ponura, lecz toczyła się, słodka i radosna...
Przyzwyczaiłem się do życia pod Stryjem, to potrafię żyć i pod Ojcem.