Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Cassandra Clare

Cassandra Clare cytaty

Cassandra Clare (ur. piątek, 27 lipca 1973) żyje już od 53 lat i 14 dni

Amerykańska pisarka tworząca w gatunku "young adult" (nurt kultury kierowany do osób w wieku 12-18 lat), znana z powieści "Miasto kości".

Książki Cassandry Clare:

Cienie Nocnego Targu Czerwone zwoje magii Kroniki Bane’a Królowa Mroku i Powietrza Ktoś mnie pokocha. 12 wakacyjnych opowiadań Łańcuch z żelaza Łańcuch ze złota Mechaniczna księżniczka Mechaniczny anioł Mechaniczny książę Miasto kości Miasto niebiańskiego ognia Miasto popiołów Miasto szkła Miasto upadłych aniołów Miasto zagubionych dusz Miedziana rękawica Opowieści z Akademii Nocnych Łowców Pani Noc Próba żelaza
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Strona numer 58

Dom świętego Magnusa dla zbłąkanych Nocnych Łowców. [...] Witajcie.

Nie obchodzi mnie, że jestem inna. Ja po prostu chcę być sobą.

Pozwól, że cię oświecę. Jestem młody. Jestem ładny. Jestem gotowy spalić cały świat, żeby dostać to, czego pragnę.

Zawsze byleś źródłem dobrych rzeczy w moim życiu, James. Nigdy nie sądziłem, że będziesz źródłem bólu i, co najgorsze, nigdy nie myślałem o twoich uczuciach. I to dlatego byłem taki ślepy

(...) Miałem ochotę kogoś dzisiaj zabić. Po prostu nie byłem pewien kogo, kiedy obudziłem się rano. Uwielbiam poranki. Są tak pełne możliwości.

Łudziła się, że będziecie jedynymi ludźmi na świecie, którzy odzyskali martwego kochanka i nie ponieśli za to żadnych konsekwencji. Tak myśleliście oboje, prawda? Głupcy.

Podobno nie można kochać tak samo dwóch osób. I może z innymi tak jest. Ale ty i Will...wy nie byliście zwykłymi ludźmi, którzy mogliby być o siebie zazdrośni albo sądzić, że moja miłość do jednego z was umniejsza miłość do drugiego. Połączyliście swoje dusze jeszcze jako dzieci. Nie mogłabym kochać Willa tak bardzo, gdybym ciebie też nie kochała. I nie mogłabym kochać ciebie, gdybym tak bardzo nie kochała Willa.

- Możesz sam się zabić.[...]O ile wiem, mogą cię przypadkiem zabić obiekty nieożywione. Więc jeśli zamierzasz uczyć się lambady na wysmarowanej tłuszczem scenie nad jamą pełną noży, na twoim miejscu bym tego nie robił.
- I już po mojej sobocie.

Nawet gdybym całował cię co dzień, przez resztę swojego życia, to w dalszym ciągu będzie to za mało.

Kiedy dokonujemy wyborów, musimy analizować nie tylko swoje motywy, ale przewidywać ich skutki, żeby naszymi decyzjami nie skrzywdzić dobrych ludzi.

Kiedy wpadasz na psychiczny mur, nabawiasz się psychicznych siniaków?

- Nie złamała mu panienka serca, prawda?
- Nie, nie złamałam mu serca - odpowiedziała Tessa. - Tylko moje pękło na pół.

- Jesteśmy Nocnymi Łowcami. A przynajmniej
sami się tak nazywamy. Podziemni mają na nas mniej pochlebne określenia.
- Podziemnie?
- Nocne dzieci. Czarownicy. Skrzaty. Magiczny lud zamieszkujący ten wymiar. Clary
potrząsnęła głową.
- Mów dalej. Przypuszczam, że są również wampiry, wilkołaki i zombie?
- Oczywiście, że są. Choć zombie występują dalej na południe, tam gdzie kapłani
wudu.
- A co z mumiami? One włóczą się tylko po Egipcie?
- Nie bądź śmieszna. Nikt nie wieży w mumie.

- Ale obiecaj mi coś, dobrze? Wiem, jakie są dziewczyny. Wiem, że nie znoszą, kiedy ich chłopcy mają przyjaciółki. Obiecaj, że nie wytniesz mnie całkiem ze swojego życia. Że nadal czasami będziemy gdzieś razem wychodzić.
- Czasami? - Simon pokręcił głową. - Chyba zwariowałaś.
Clary zamarło serce.
- Masz na myśli...
- Mam na myśli, że nigdy nie będę umawiał się z dziewczyną, która każe mi wyciąć ciebie ze swojego życia. Ta kwestia nie podlega negocjacjom. Chcesz to cudo? - Wskazał na siebie. - Cóż, tylko w pakiecie z moją najlepszą przyjaciółką. Nie usunę cię ze swojego życia, tak jak nie mógłbym odciąć sobie prawej ręki i podarować jej komuś na Walentynki.

- Clary. (...) Oczy Jace'a lśniły, jasnozłote z tańczącymi w nich refleksami ognia. - Mam ochotę na kąpiel.
- Tak, a ja na milion dolarów.

- Poezja twojego przyjaciela jest okropna.-stwierdził (...) Zupełnie jakby połknął słownik i zaczął wymiotować słowami jak leci.

- Chciałbym cię nienawidzić.-Mówił lekkim tonem, ale na jego ustach błąkał się niepewny półuśmiech, a w oczach czaił się żal.-Chcę cię nienawidzić. Próbuję cię nienawidzić. Byłoby o wiele łatwiej, gdybym cię nienawidził. Czasem myślę, że cię nienawidzę, a potem cię spotykam i...

- Jestem Magnus. - Mężczyzna uśmiechnął się, pokazując bardzo białe zęby. - Magnus Bane.
- Nie jesteśmy czasem przyjaciółmi, których los rozdzielił dawno temu? - rzucił Simon. - Tak tylko się zastanawiam.
- Nie, aż tak dobrze się nie poznaliśmy- odparł Magnus. - Może znajomymi, którzy dawno się nie widzieli? Towarzyszami? Mój kot cię lubił.

- Za szybko jeździsz - powiedział Mark.
Emma prychnęła w odpowiedzi i poprawiła pasek przytrzymujący Cortanę.
- Mówisz jak Julian.
- Ten lot dał mi radość - dodał Mark, stając obok niej. - Czułem się, jakbym znów leciał z Dzikim Polowaniem i smakował krew nieba.
- Poprawka: mówisz jak Julian na haju.

Drugi boks zajmowała para wilkołaków. Jedli surowe kawałki jagnięciny i kłócili się o to, kto wygrałby pojedynek: Dumbledore z książek o Harrym Potterze czy Magnus Bane.
- Zdecydowanie Dumbledore - powiedział pierwszy. - Zna potężne Mordercze Zaklęcie.
- Ale Dumbledore nie jest prawdziwy - zauważył jego towarzysz.
- Uważasz, że Magnus Bane istnieje naprawdę? - prychnął pierwszy likantrop. - Spotkałeś go kiedyś?

Galeria - kliknij aby powiększyć