Za dużo ryzykujemy. Nie da się wygrywać za każdym razem. W końcu postawimy na złą kartę.
Nocni Łowcy powinni być żelazną instytucją, wałem obronnym między ludźmi i demonami, pierwszą i ostatnią linią obrony. Zamiast tego pełno między nami tajemnic. Kiedyś myślałem, że tylko ja i moi przyjaciele ukrywamy różne rzeczy przed Clave, ale wiesz do jakiego doszedłem wniosku? Wszyscy ukrywają coś przed Clave.
Czas jest okrutnym żartem, który odbiera nam wszystko. Czas to maszyna zamieniająca miłość w cierpienie.
Jest coś wspaniałego w człowieku, który nie ucieka przed niebezpieczeństwem, nawet jeśli powinien. W człowieku, który widząc cierpienie, nie boi się skoczyć w ogień.
Na tym polegało bycie Nocnym Łowcą. To trudne i samotne życie, ich służba jest jednocześnie darem i przekleństwem, a ryzyko, jakie za sobą niesie, stanowi sedno jej wagi.
- Hej, wszystko w porządku? W ogóle się nie odzywałeś.
- Mam pełny żołądek i ostry język-wypalił Magnus.
Kiedy słuchałem, jak o tobie opowiadał, myślałem sobie, rany, ten chłopak musi mieć mnóstwo macek. Setki maeck! A popatrz na siebie. - Pokręcił głowa. - Ani jednej.
- Wszyscy wiedzą, że przepadł. Nie ma go od...no, właściwie od zawsze.
- Owszem, nie żyje - potwierdził Fang [...]. - Ja również, ale to nie powstrzymuje mnie przed prowadzeniem międzynarodowych interesów, prawda?
- I próbowałeś podrywać Magnusa.
- Próbuję poderwać każdego. - Wampir wzruszył ramionami. - Nie bierz tego do siebie.
- Może to był podstęp - stwierdził Jace, mrużąc oczy.
- Twoim zdaniem Tian wiedział, że skoczymy z mostu w Diyu i w trakcie swobodnego spadania będziemy zastanawiać się, w której części Odwróconego Szanghaju powinniśmy wylądować, więc wskazał nam katedrę, żebyśmy mogli wpaść w pułapkę, wybierając akurat to miejsce, a nie inne? - rzuciła sucho Clary.
- No, właściwie, jak tak to ująć, faktycznie wydaje się skomplikowane.
Każda miłość jest ważna. Twoja miłość jest ważna. A dla niektórych ludzi ich miłość może być najważniejsza, ważniejsza od całego świata.
- Mamo - zaczął Alec, pocierając kark. - Po prostu nie chciałbym, żebyś musiała radzić sobie z pewnymi...niespodziewanymi sytuacjami. Max jest czarownikiem.
- Żartujesz - rzuciła Maryse. - Myślałam, że miał jakiś fatalny w skutkach wypadek z wiecznym piórem.
Staram się niczego nie traktować zbyt poważnie. Świat jest absurdalnym miejscem i branie go zbyt poważnie, oznaczało by klęskę. I wciąż trwam przy tej filozofii.
Walka u boku kogoś, kogo się kocha, nie polega na tym, by walczyć jak najefektywniej. Polega na tym, by wspierać się nawzajem, gdy coś pójdzie nie tak.
- Chyba nie skaczemy, co?
- Mogę nas uchronić przed upadkiem. – powiedział Magnus.
- Ale gdzie wylądujemy? – odezwała się Clary.
- Gdybym skakał tylko wtedy, gdy wiem, gdzie ląduję, w ogóle bym nie skakał. – wypalił Magnus.
I po tych słowach rzucił się za krawędź mostu.
Każdy chce władzy i niczego innego. Władza daje możliwość wyboru. Dzięki władzy dzieję się to, czego chcesz. Te ideały, o których mówią ludzie, wolność i sprawiedliwość, to tylko władza pod innymi postaciami.
- Alec, twój syn chodzi po ścianach.
- No bywa całkiem żywotny - przyznał Alec.
Władza to coś skomplikowanego, dziwnego. Ludzie udzielają sobie nawzajem władzy; władza jest towarem, który można wymienić, zyskać lub stracić. To coś bardzo abstrakcyjnego.