- Zaczekaj, Mol. To nie wszystko, po co przyszedłem dziś w
nocy.
Duch zadrgał. Chciwość walczyła z jej instynktem samozachowawczym. W końcu chrząknęła. - No dobrze. W takim razie, czego jeszcze potrzebujesz?
Will zawahał się. To nie było coś, po co przysłał go Magnus. To było coś, co chciał
wiedzieć dla siebie. - Eliksiry miłosne...Stara Mol wybuchła skrzekliwym śmiechem. - Eliksiry miłosne? Dla Willa Herondale? Nie mam w zwyczaju odmawiać przyjęcia zapłaty, ale każdy, kto wygląda jak ty, nie potrzebuje eliksirów miłosnych. To niezaprzeczalna prawda.
- Nie - powiedział Will. W jego głosie słychać było nutę rozpaczy. - Szukam czegoś zupełnie przeciwnego, czegoś, co mogłoby przekreślić stan zakochania.
- Eliksir nienawiści? - Mol była rozbawiona.
- Miałem nadzieję znaleźć coś bardziej przypominającego obojętność? Tolerowanie...?
Prychnęła w sposób zdumiewająco ludzki, jak na ducha. - Nie mam wcale ochoty mówić ci tego, Nefilim, ale jeśli chcesz, żeby dziewczyna cię nienawidziła, istnieje wystarczająco
dużo sposobów osiągnięcia tego stanu. Nie potrzebujesz mojej pomocy w tej sytuacji.
Skończywszy mówić, zniknęła, wirując i łącząc się z mgłą wśród nagrobków. Will westchnął, spoglądając w miejsce, gdzie przed chwilą była. - Nie dla niej - powiedział
cicho, mimo że w pobliżu nie było nikogo, kto by go usłyszał. - Dla mnie... - Oparł głowę o zimną bramę.
Nieodwzajemniona miłość to śmieszny stan, a ci, którzy się w nim znajdują, zachowują się śmiesznie.
- Czy to był Will? - wykrztusiła w końcu
Henry uniósł brew
- Może został porwany i zastąpiony przez automat. To wydaje się możliwe...Po raz pierwszy Charlotte mogła jedynie się z nim zgodzić.
Męczy mnie świat człowieka, To śmiech, to szloch bez tchu; To, że siewcę plon czeka Tak gorzki w żniwa dniu; Męczą mnie dni i noce, Pąki kwiatów marznące, żądze, marzenia, moce Wszystko procz snu, prócz snu.
Nie sądziła, żeby ktoś rozumiał jej palącą potrzebę odkrycia kim jest.
Nie umiem wyjaśnić miłości (...) Nie wiem, czy pokochałem cię od pierwszego wejrzenia, czy może drugiego albo piątego. Pamiętam jednak, że gdy pierwszy raz zobaczyłem, jak idziesz w moją stronę, uświadomiłem sobie, że wszystko inne znika, kiedy jestem z tobą. Że ty jesteś centrum mojego wszechświata.
"Khalepa ta kala" Greka. Oznacza, że to, co warto mieć: dobre, piękne, szlachetne i zaszczytne rzeczy, trudno jest zdobyć. (...) Piękno jest trudne.
- Ty nawet nie lubisz poezji. - Nie. Ale ty sprawiasz, że mam ochotę napisać wiersz. Czy to się nie liczy? - To brzmi niemal jak wyćwiczony tekst, Jamesie Carstairs. Ile dziewczyn przyprawiłeś o omdlenie tymi słowami?
- Jest tylko jedna dziewczyna, którą chcę przyprawić o omdlenie. Pytanie brzmi: czy ona tego chce?
- Tak - powiedziała z uśmiechem Tessa.
To, co dla jednego jest przyjemnością dla drugiego może być trucizną, prawda?
- Okłamałem cię - wyrzucił z siebie Will, nagle odwracając się od ognia.
- To straszne - mruknął Magnus.
- Odszkodowania? - Zapytała Tessa.
(...)
- Szukanie tam wydaje mi się trochę głupie - Stwierdził Will - Mało prawdopodobne, że Mortmain złożył kiedyś oficjalną skargę na Nocnych Łowców. "Bardzo oburzeni Nocni Łowcy uparli się, że nie umrą, mimo że ja tego bardzo chciałem. Domagam się rekompensaty. Proszę przesłać pocztą czek na nazwisko A. Mortmain, 18 Kensington Road".
- Chodzi o demoniczny syfilis - odparła Sophie.
W pokoju zapanował totalny chaos. Charlotte podbiegła do Sophie, Henry krzyknął za nią, a Will zerwał się ze swojego krzesła i zaczął tańczyć w kółko..
- Wybaczyłbyś Tessie, gdyby to była ona?
- Wybaczyłbym jej wszystko - zapewnił Jem z powagą.
To był Jem, jej przyjaciel, spokojny, stały jak bicie serca i godny zaufania. Nie rozpalał jej, nie przyprawiał o zawroty głowy, przy nim krew nie płynęła w żyłach szybciej
- Niechętnie to mówię, Nefilim, ale jeśli chcesz, żeby dziewczyna cię znienawidziła są łatwiejsze sposoby. Nie potrzebujesz mojej pomocy z tym biedactwem. (...)
- To nie dla niej- mruknął, choć nikt nie mógł go usłyszeć. - To dla mnie. - Oparł głowę o zimną żelazną bramę.
- Nie mogę, potykam się o własne stopy!
- Jeśli masz zamiar kogoś podeptać, proponuję Benedykta... - mruknął Will.
Mówiłaś, że przykrył ją swoim ciałem, kiedy doszło do eksplozji. Gdyby zmarł, oddałby swoje życie za nią. To dość ciężkie brzemię do udźwignięcia.