Świat rozmazał się - galopowała, co przypominało lot, bo koń ledwie dotykał ziemi. Zaparło jej dech w piersi. To było jak zgroza i wolność na oceanie, kiedy jest się zdanym na łaskę czegoś o wile silniejszego od ciebie.
Mówi się, że faerie kradną ludzkie dzieci, bo nie potrafią same tworzyć dzieł sztuki ani muzyki. Tak samo jak czarownicy i wampiry. Sztuka wymaga śmiertelności. Świadomości śmierci, ograniczenia. Jest w nas ogień i kiedy płonie, pali nas, a to powoduje ból, ale bez tego światła nie widzę i nie potrafię rysować.
- Nie rozumiem.
Zawsze zastanawiała się, dlaczego ludzie tak mówią, kiedy ewidentnie rozumieją. Teraz już wiedziała: mówią tak, bo nie chcą rozumieć. To był ich sposób powiedzenia: "Nie, nie możesz mówić tego poważnie To niemożliwe".
Powiedz mi, że to nie jest prawda.
Oczy Ty'a niespodziewanie wypełniły się łzami i poruszony Kit umilkł. Ty był Ty'em, nie płakał często, ale w tej chwili drżącymi dłońmi ocierał łzy. Gniew Kita ulotnił się w mgnieniu oka. Chciał podczołgać się do Ty'a, który kręcił głową i mamrotał coś półgłosem...
- Jestem.
- Ale ja muszę.- Głos Ty'a był napięty jak naprężony drut.- Nie mogę żyć bez Livvy.
- Właśnie, że możesz- szepnął Kit.- Możesz. Wydaję ci się, że w ten sposób wzmocnisz rodzinę, ale tak naprawdę wskrzeszenie Livvy was zniszczy. Myślisz, że nie możesz bez niej żyć. Mylisz się. Razem przez to przejdziemy.- Poczuł chłód na twarzy i dopiero teraz zdał sobie sprawę, że płacze.- Kocham cię, Ty. Kocham Cię.
Mógłbym niszczyć wrogów zabójczym poczuciem humoru i złowieszczym urokiem osobistym.
Masz talent. Dobroć, która uszczęśliwia ludzi. Zakładasz, że ludzie nie tylko są zdolni do tego, co najlepsze, ale że chcą być jak najlepsi.
Świat potrafi zmienić się bardzo szybko. Jednego dnia przyszłość niesie nadzieję, a następnego chmury nienawiści i bigoterii zbierają się, jakby przywiane znad jakiegoś niewyobrażalnego morza.
- Dane Larkspear na kelpie – wymamrotał Julian. - Co to ma być?
- Jeśli zobaczę Zarę Dearborn na potworze z Loch Ness, to wracamy do domu.
Może sam z siebie nie świecisz, ale jesteś doskonałym przewodnikiem światła.
Czasem trzeba pozwolić ludziom, żeby mieli pretensje. Kiedy alternatywą jest dopuszczenie, żeby wydarzyło się coś złego, nie ma znaczenia, co ludzie sobie pomyślą.
- No dobrze - powiedział Alec [...]. - Ponieważ jestem teraz Konsulem, to ja tu rządzę
[...]
- Czy ty ze mną flirtujesz? - spytał Magnus. - Bo jeśli tak, to muszę ci powiedzieć, ze wzięło mnie bardziej niż się spodziewałem.
Świadomość, jaki dokładnie kształt ma pustka po kimś w twoim sercu, to coś rzadkiego.
- Nie ruszaj się z miejsca, Jaime Rosalesie.
- Dlaczego? - zapytał podejrzliwie Jaime.
Mark podszedł do niego.
- Żebym mógł spuścić na ciebie grad ciosów.
Nigdy nie zrozumie rannych ptaszków, zwłaszcza tych, którzy funkcjonują bez zastrzyku kofeiny.