Jace wzruszył ramionami i sięgnął po pierwszy z brzegu owoc. - Co to jest?
- Mango. - Simone wbił w niego wzrok. [...]
Małolata wcisnęła mu do ręki jakąś karteczkę i wróciła do przyjaciółki, po czym obie wyszły ze sklepu chwiejnym krokiem, przez cały czas chichocząc.
Simone podszedł do Jace'ego i cisnął puszkę z zupą do koszyka.
- O co chodziło?
- Chyba zapytała, czy mogłaby dotknąć mojego mango - odparł Jace.
- Istnieją w ogóle istoty, które Cię nie pociągają?
- Syreny - odparł Magnus - zawsze pachną wodorostami.
- To nie jest zabawne.
Gorsza była świadomość, że miłość do niej jest czymś kosmicznie niewłaściwym, a najczystsze i najsilniejsze uczucie w jego życiu zostało bezpowrotnie zbrukane. Pamiętał słowa ojca, że kiedy anioły upadają, ich udręka jest tym straszniejsza, że kiedyś widziały twarz Boga, a teraz nigdy więcej jej nie zobaczą. Jace wtedy pomyślał, że wie, jak one się czuły.
- I martwi mnie, że jeżeli za bardzo przywykniesz do obściskiwania się z instruktorem to skończysz obściskując się różnież z tamtym.
- Nie bądź seksistowski. Mogą znaleźć dla mnie kobietę-instruktorkę.
- W tym wypadku masz moje pozwolenie, na obściskiwania się, nią, lid warunkiem m, że będę mógł popatrzeć.
Nie jestem jego ochroniarzem - powiedziała Isabelle - Jestem jego dziewczyną. Co daje mi prawo do skopania ci dupy, jeśli mu przeszkadzasz.
Mimo wszystko nie mogę znieść myśli, że ten pierścień przepadnie na zawsze, podobnie jak myśli, że opuszczam Cię na wieki.
Właśnie, najpierw śmiertelnie przeraź matkę, a potem doprowadź najlepszą przyjaciółkę do płaczu. Cudowny dzień Simonie.
Maia była spokojna i mocno stąpała po ziemi, Isabelle prowadziła ekscytujące i niebezpieczne życie. Maia była spokojnym światłem w ciemności, Isabelle rozżarzoną gwiazdą, wirującą w pustce.
- Teoretycznie planeta może nagle rozpaść się na pół, tak że ja i ty znajdziemy się po dwóch stronach, na zawsze i tragicznie rozdzieleni, ale jakoś się tym nie martwię. Niektóre rzeczy są po prostu zbyt nieprawdopodobne, żeby o nich rozmyślać - powiedział Jace ze swoim zwykłym krzywym uśmieszkiem.
- Ale oni się kochają-stwierdziła Clary, poruszona. - Czy nie to właśnie oznacza miłość?Że trzeba być blisko drugiej osoby, niezależnie od wszystkiego?
Luke spojrzał na rzekę, na ciemną wodę płynącą powoli w blasku jesiennego księżyca.
- Czasami miłość nie wystarcza, Clary.
- (...) "A już wtórzyła pragnieniu i woli jak koło, które w parze z kołem krąży, miłość, co wprawia w ruch słońce i gwiazdy". Dante próbował wyjaśnić wiarę, tak sądzę, jako wszechpotężną miłość, i może to bluźniercze stwierdzenie, ale ja właśnie tak cię kocham. Wkroczyłaś do mojego życia i nagle mam jedną prawdę, w którą mogę wierzyć: że ja cię kocham i ty mnie kochasz.
Jocelyn naprawdę była zadowolona czy tylko uśmiechała się mimo cierpienia?
To, co ich łączyło, nie było zwyczajne i nie podlegało normalnym regułom związków i zerwań. Należeli do siebie całkowicie, i mieli należeć zawsze, po prostu.
- Zostawiłaś mnie-przypominał Magnus.-Najpierw traktowałaś mnie jak zabawkę, a potem rzuciłaś. Gdyby miłość była pokarmem, umarłbym z głodu na ochłapach, które od ciebie dostawałem.
- On jest tobą zafascynowany-ciągnęła królowa. - Ale czy cię kocha? (...)
- Tak, kocha.
- A pragnie ciebie? Bo miłość i pożądanie nie zawsze są tym samym.
Nowe życie, które tak starannie sobie ułożył na wzór starego, nie może trwać wiecznie, pomyślał, czując uścisk w piersi. Jego wysiłki były z góry skazane na niepowodzenie.