Ktoś powinien być dla niego niegrzeczny, skoro on wszystkich tak traktuje.
Z pewnością byłoby cudownie, gdybyśmy wszyscy dokładnie wiedzieli, kim jesteśmy.
- Nie jest człowiekiem? - rozległ się nieznajomy kobiecy głos. - Cóż, jeśli nie człowiekiem, Enochu, to kim ona jest? - Ton stał się ostrzejszy. - Co mam na myśli? Wszyscy są kimś. Ta dziewczyna nie może być nikim.
Will wyrzucił ręce w powietrze i odmaszerował sztywnym krokiem. Charlotte spojrzała na Tessę. W kąciku jej ust tańczył półuśmiech.
- Muszę przyznać, że podoba mi się, jak radzisz sobie z Willem.
Tessa potrząsnęła głową.
- Nikt nie radzi sobie z Willem.
Tylko słabi na umyśle nie chcą poddawać się wpływowi literatury.
~Tessa Gray.
Patrzysz wstecz na swoje życie i wydaje ci się ono bezpieczne w porównaniu z obecnym.
Miał w sobie straszne, czarne miejsce i właśnie stamtąd pochodził lęk i posępny głos, który mógł uciszyć tylko gniewem, ryzykiem i bólem.
~Mechaniczny anioł.
- (...) Taki też jest panicz Will. Pod piękną twarzą i całą resztą kryje się zepsute wnętrze.
- Sophie, nie wiem...
- Jest w nim coś mrocznego - dodała pokojówka. - On coś ukrywa. Ma jakiś sekret z tych, co to zżerają człowieka od środka.
(...), bo ja zamierzam poślubić Agathę. Ma chyba z tysiąc lat, ale robi niezrównaną tartę. Uroda blaknie, gotowanie jest wieczne.
Z pozoru świetny, nowy, nęcący tęczami
Świat, gościnnie rozwarte podwoje -
Ale naprawdę troski, bóle, niepokoje.
Dobrze wychowane młode damy nie wiedziały, co to jest burdel, a z pewnością nie wymawiały tego słowa w mieszanym towarzystwie. Morderstwo to jedna rzecz, ale coś takiego...
- Jesteś równie przerażająca jak cudowna, moja droga.
- Dziękuję, Henry.
Szukanie całkowicie wiarygodnego informatora jest jak szukanie cnotliwej kochanki. Gdyby były cnotliwe, byłyby raczej mało użyteczne.
Możesz uważać wampiry za zdziczałe monstra, ale tutejsze takie nie są. Są okrutne, ale cywilizowane. Ostre noże w porównaniu z tępym mieczem ludzkości.
Pewnie pierwszy dotarłby do prawdy, bo był od niego bystrzejszy, ale brakowało mu skłonności do zakładania wszystkiego co najgorsze na temat ludzi.
- (...) Skoro mnie okłamuje musi mieć jakiś powód.
- Okłamuje cię, a jednak mu ufasz?
- Tak. Ufam mu.
- Ale...
- Kłamie konsekwentnie. Zawsze wymyśla historyjkę, która przedstawia go w jak najgorszym świetle.
- Dobre posunięcie z tymi komplementami - powiedział Will, kiedy wyszli z kuchni. - Teraz Agatha na pewno panią polubi. Nie jest dobrze, kiedy Agatha kogoś nie lubi. Wrzuca wtedy kamyki do owsianki.