Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Cassandra Clare

Cassandra Clare cytaty

Cassandra Clare (ur. piątek, 27 lipca 1973) żyje już od 53 lat i 14 dni

Amerykańska pisarka tworząca w gatunku "young adult" (nurt kultury kierowany do osób w wieku 12-18 lat), znana z powieści "Miasto kości".

Książki Cassandry Clare:

Cienie Nocnego Targu Czerwone zwoje magii Kroniki Bane’a Królowa Mroku i Powietrza Ktoś mnie pokocha. 12 wakacyjnych opowiadań Łańcuch z żelaza Łańcuch ze złota Mechaniczna księżniczka Mechaniczny anioł Mechaniczny książę Miasto kości Miasto niebiańskiego ognia Miasto popiołów Miasto szkła Miasto upadłych aniołów Miasto zagubionych dusz Miedziana rękawica Opowieści z Akademii Nocnych Łowców Pani Noc Próba żelaza
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Strona numer 41

Dziecko zamachało rączkami, uderzając go w policzek.
- Dobrze - zachęcił go Jace. - Świetnie. Następnym razem trochę mocniej. Zanim się obejrzysz, będziesz walił demony po twarzy. Chcesz bić ze mną i Alekiem demony? Chcesz? O, pewnie, że chcesz - gruchał.

- (...) Mogłam poprosić o wszystko, a poprosiłam o ciebie.-Mocniej ścisnęła jego koszulę, aż zbielały jej palce.-I zrobiłabym to znowu. Kocham cię, Jacsie Wayland. Herondale. Lightwood, jakkolwiek chcesz się nazywać. Nie obchodzi mnie to. Kocham cię i zawsze będę kochać, a udawanie, że może być inaczej, jest zwykłą stratą czasu.

Mówiłaś, że przykrył ją swoim ciałem, kiedy doszło do eksplozji. Gdyby zmarł, oddałby swoje życie za nią. To dość ciężkie brzemię do udźwignięcia.

Miłość jest najwyższą siłą wszechświata, to ona wprawia w ruch gwiazdy.

- On jest tu z nami Tesso. Widzi nas. Wierzę w to. Czuję to, jak zwykle wiedziałem, czy jest smutny, zły, samotny czy szczęśliwy.
[...]
- A jaki jest teraz? - wyszeptała. - Szczęśliwy czy zadumany, smutny czy samotny? Nie mów mi, że jest samotny. Bo musisz wiedzieć. Zawsze wiedziałeś.
- Jest szczęśliwy Tesso. Radość daje mu patrzenie na nas razem, tak jak zawsze mnie sprawiało radość patrzenie na was dwoje.

- Jestem przywódcą stada, Jace. Słyszę różne rzeczy. Chodźmy do biura Pete'a i porozmawiajmy.
Jace wahał się przez chwilę, a potem wzruszył ramionami.
- Dobrze, ale jesteś mi winien za szkocką, której nie wypiłem.

- Są trochę jak wasze dzieci, prawda ?
Charlotte westchnęła.
- Tak, tylko że dzieci powinny nas kochać.

- Niektórzy ludzie uważają, że Nocni Łowcy to mit. Jak mumie i dżiny. - Kyle wyszczerzył się do Jace'ego. - Potrafisz spełniać życzenia? [...]
- To zależy - odparł. - Chcesz dostać pięścią w twarz?[...]
- Co to jest, do diabła? Jakaś pułapka? Dlaczego mnie zaprosiłeś i pozwoliłeś u siebie zamieszkać? Wilkołaki nienawidzą wampirów.
- Ja nie - oświadczył Kyle. - Chociaż za tymi nie przepadam. - Wycelował palec w Jace'ego. -Uważają, że są lepsi od wszystkich.
- Wcale nie - zaprotestował Jace. - To ja uważam, że jestem lepszy od wszystkich. I tę opinię potwierdza mnóstwo dowodów.
Kyle spojrzał na Simona.
- On zawsze tak gada?
- Tak.
- Czy coś jest w stanie go uciszyć? Oczywiście, coś innego niż stłuczenie na kwaśne jabłko.
Jace odszedł od okna.
- Chciałbym, żebyś spróbował.
Simon wkroczył między nich i oświadczył zdecydowanie:
- Nie pozwolę wam się bić
- A co zrobisz, jeśli...No, tak. - Jace powiódł wzrokiem ku Znakom na czole Simona. Uśmiechnął się niechętnie. - Więc grozisz, że zamienisz mnie w coś, czym można posypać popcorn, jeśli nie robię tego, co chcesz?

Chwalebna, aczkolwiek sentymentalna interpretacja. Niestety, mało prawdopodobna.

Magnus wiele razy słyszał historię o tym, jak zostali stworzeni Nefilim. Najwyraźniej pomijano w niej fragment brzmiący: "Anioł zstąpił z wysoka i dał swoim wybrańcom fantastyczne mięśnie brzucha".

Zrobiłabyś wszystko, żeby go uratować [...] Bez względu na koszty, bez względu na dług wobec piekła czy nieba, prawda ?

- Kiedy wyjechałeś, czułam to tutaj. - Emma dotknęła ramienia na wysokości wyrysowanego na nim runu parabatai. - A ty?
Przytknęła rozcapierzoną dłoń do jego piersi. Julian nosił run parabatai tuż pod obojczykiem, jakieś pięć cali powyżej serca.
- Ja też. - Rzęsy Juliana opadły, gdy powiódł wzrokiem za jej palcami. - Bolało, kiedy byłem daleko od ciebie. Jakbym miał hak zaczepiony o żebra, za który ktoś ciągnie z drugiej strony. Jakbym był do ciebie na stałe przywiązany, bez względu na dzielącą nas odległość.

- Przyziemni o wszytko podejrzewają satanistów - mruknął Malcolm. - Tymczasem większość złych kultów oddaje cześć zupełnie innym demonom niż Lucyfer. Lucyfer jest sławny, bardzo trudno dostępny i niechętny do wyświadczania przysług. Nadzwyczaj niewdzięczny obiekt kultu.

- Mamo, tato... - Mówił zdecydowanym, ale łagodnym tonem. - Jest coś, co muszę wam powiedzieć. - Uśmiechnął się do rodziców. - Spotykam się z kimś.
Robert Lightwood spojrzał na syna z lekką irytacją.
- Alec, to nie pora...
- Owszem. To ważne. Nie tylko spotykam się z kimś... - Słowa wypływały z jego ust, podczas gdy rodzice patrzyli na niego z konsternacją, a Isabelle i Magnus z niemal identycznym zdumieniem. - Spotykam się z Podziemnym. Spotykam się z czar...Magnus ledwo dostrzegalnie pstryknął palcami. Powietrze wokół zamigotało, a on sam wywrócił oczami i osunął się na podłogę jak ścięte drzewo.
- Alec! - krzyknęła Maryse i przytknęła dłonie do ust.
Isabelle, stojąca najbliżej, uklękła nad bratem. Tymczasem Alec już zaczynał się ruszać. Zamrugał i otworzył oczy.
- Co...co...dlaczego leżę na podłodze?
- Dobre pytanie. - Siostra spiorunowała go wzrokiem. - Co to było?
- Co? - Alec usiadł, trzymając się za głowę. Przez jego twarz przemknął wyraz niepokoju. - Zaczekaj. Czy coś powiedziałem? Zanim zemdlałem?
Jace prychnął.
- Zastanawialiśmy się, czy Znak Clary działa? Owszem, działa.
Alec zrobił przerażoną minę.
- Co powiedziałem?
- Że się z kimś spotykasz - odezwał się jego ojciec. - Tylko że nie wyjaśniłeś, dlaczego to takie ważne.
- Nie jest - zapewnił pospiesznie Alec - To znaczy, z nikim się nie spotykam. I to nie jest ważne. W każdym razie nie byłoby ważne, gdybym się z kimś spotykał, a nie spotykam się.
Magnus spojrzał na niego jak na idiotę.
- Alec bredzi - stwierdził. - Skutki uboczne działania demonicznych toksyn. Bardzo niefortunne, ale wkrótce będzie dobrze.

Tłum ludzi, a mimo to samotność.

Mogłaby zamknąć oczy, udawać, że wszystko jest w porządku. Wiedziała jednak, że nie da się żyć z zamkniętymi oczami.

Jace zobaczył, jak Clary odwzajemnia wzrok i posyła mu całusa, a jej rude włosy podskakują w końskim ogonie. Była tak drobna, delikatna niczym lalka, jak zresztą kiedyś ją postrzegał, zanim nie dostrzegł tego jaka jest silna.

- Magnus Bane - powiedział Barnabas z nieskrywaną nienawiścią - Podły Zdrajca.
- Nie jest to moje ulubione przezwisko - odparł Magnus, grożąc delikatnie palcem Barnabasowi. - Wolę "Nasz Pan i Władca", albo "Niewątpliwie Najprzystojniejszy".

Clary przypomniało się ich pierwsze spotkanie. Pomyślała wtedy, że wygląda jak lew. Piękny i śmiertelnie niebezpieczny. Teraz był inny. Zniknęła twarda, obronna skorupa, którą przywdziewał jak zbroję. Zamiast niej dumnie obnosił się z ranami. Nie użył steli, żeby usunąć siniaki z twarzy i szyi. Ale dla niej był teraz jeszcze piękniejszy, bo ludzki. Ludzki i prawdziwy.

Nie można zmienić przeszłości. Można iść tylko naprzód.

Galeria - kliknij aby powiększyć