- Kiedy wyjechałeś, czułam to tutaj. - Emma dotknęła ramienia na wysokości wyrysowanego na nim runu parabatai. - A ty?
Przytknęła rozcapierzoną dłoń do jego piersi. Julian nosił run parabatai tuż pod obojczykiem, jakieś pięć cali powyżej serca.
- Ja też. - Rzęsy Juliana opadły, gdy powiódł wzrokiem za jej palcami. - Bolało, kiedy byłem daleko od ciebie. Jakbym miał hak zaczepiony o żebra, za który ktoś ciągnie z drugiej strony. Jakbym był do ciebie na stałe przywiązany, bez względu na dzielącą nas odległość.
