Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Polaków

Zobacz listę Polaków

Polacy wg. profesji

Zdarzenia krakowskie anno domini 1312 uczą nas wszakże trzech rzeczy: po pierwsze, że winny zawsze się znajdzie; po drugie, że propaganda większą ma moc od materialnych faktów; po trzecie wreszcie, i to najważniejsze, wiemy już jak odróżnić prawdziwego Polaka.

Myli się, kto myśli, że gdzie moralność inną jest od naszej, tam zgoła jej nie ma. Owszem jest, i niekiedy bardziej nawet rygorystyczna, acz na innych być może poziomach i inne akcentująca wartości.

Czymże bowiem jest historia? Cierpieniem i wątpliwością, i także przygodą czasem, ludzi ciekawskich. Przestańmy w niej poszukiwać paradygmatów tożsamości, definicji i nauki życia. Jest historia opowieścią o takich samych jak my; szukających nieistniejących prawd, heroicznych i cynicznych, pewnych swoich-na końcu nosa-idei i rozpaczliwie zagubionych. Zresztą i my też za chwilę już tylko historią będziemy.

Jedynym bodźcem, który może ściągnąć francuskiego turystę do Polski, jest to, że tutaj jak pójdzie do lasu, to nie trafi na płot.

Wolę grać - powiem szczerze - postacie negatywne, gdyż z reguły są lepiej napisane, bardziej złozone psychologicznie. Bohaterowie pozytywni słabiej wychodzą, aktor niknie w cieniu ich zalet.

Intuicja jest darem od Boga, podobnie, jak talent. Tych dwóch elementów nie można się nauczyć. I jeżeli owej intuicji, owej umiejętności chłonięcia, tej wyobraźni się nie posiada, nawet nie można marzyć o tym, żeby zostać aktorem.

Zatraciłem się w pracy, bo jeden upadek w życiu prywatnym pociągał za sobą kolejny. Wybierałem drogę trudniejszą – albo grać to, co mnie interesu­je, albo wcale. W pewnym momencie życie osobiste przestało się dla mnie liczyć, była tylko sztuka, bo grając byłem kimś. Miałem wrażenie, że dla rodziny byłem problemem, pijakiem… Nawet syn potrafił mnie docenić jedynie na scenie. Tak wiele bym dał, aby go dzisiaj za to przeprosić.

Tak naprawdę chyba nigdy nie stałem się dorosły psychicznie i emocjonalnie. Wytknięto mi to, kiedy zaoferowano mi mieszkanie, samochód… A ja odrzuciłem ich propozycje.

Zagrałem tak naprawdę dupka. W takich rolach czułem się najlepiej. Czułem się jak ja.

Naturalnie, że nie. Wręcz przeciwnie! To chyba moja największa telewizyjna przegrana. Natomiast największą rolą, a przynajmniej jedną z istotniejszych, był Dyzma. Zresztą nie mogło być inaczej. Sam czułem w sobie część Dyzmy. Musiałem zagrać tę rolę.

Recenzenci nigdy mnie nie lubili. Coś mam w sobie kontrowersyjnego, coś niegładkiego.

Zawsze byłem trudny w odbiorze, zawsze trochę spocony, trochę dziki. To się nie podoba.

To nie ja wybrałem aktorstwo, to aktorstwo wybrało mnie.

W tym zawodzie chodzi o to, ażeby nie tworzyć jednolitych, prostolinijnych sylwetek. Aktor grając postaci jednoznaczne przestaje interesować widownię. (…) dramat leży tak blisko komedii, że wystarczy dać jeden krok, ale też trzeba być w miarę elastycznym, ażeby się nie poślizgnąć.

Nikodem Dyzma – z tym miałem pewien problem, nie chciałem powtórzyć karykatury, którą w latach pięćdziesiątych – zresztą znakomicie – na ekranie zagrał Adolf Dymsza, zachowując ten właściwy mu dystans i urok. Musiał być to Dyzma bardziej prawdziwy, osadzony w epoce.

Czyściłem buty artystom, biegałem po sporty albo giewonty. W zamian mogłem ich podglądać na scenie. Któregoś wieczoru, po uprzątnięciu sceny z rekwizytów i dekoracji, zmęczony przysnąłem na widowni. Obudziłem się po północy i daję słowo, że słyszałem śmiejące się chyba ze mnie teatralne duchy.

Buduję swoje postaci w domu, w ciszy, podczas nieprzespanych nocy.

Trzeba mieć świadomość, że jest się aktorem. I tylko aktorem. To jest moja dewiza. Należy zachować czujność, bo po przekroczeniu pewnej granicy można się ośmieszyć.

Określ siebie. Powiedz, jakie masz wady. Czytaj, słuchaj. Ucz się od osób, które ci imponują. Spróbuj iść po śladzie kogoś, komu się udało

Jestem człowiekiem z lasu, z Podbeskidzia, ze wsi Kozy.