Płacz dziewczyny przeszedł w głośny szloch, w kółko, bez końca powtarzała tę samą wzruszającą tautologię: Ja jestem ja, ja jestem ja, ja jestem ja...Chłopiec usiłował przywołać na pomoc litość (musiał przywoływać ją z daleka, bo blisko nigdzie jej nie znajdował), by uspokoić dziewczynę.
Przed nimi było jeszcze trzynaście dni wakacji.
Przechodniu, nie płacz, żem martwy w tej dobie;
Gdybym żył jeszcze, ty leżałbyś w grobie.