Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Wyrok

Inne książki Remigiusza Mroza:
Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstradycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Inwigilacja Kasacja Kontratyp
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

- Mamy powody podejrzewać...
- Gówno mnie interesują wasze powody, wzwody i rodowody- ucięła.

- Czyli...jak to mówicie...
Imienny partner urwał, licząc na to, że rozmówca dokończy.
- No, można odwołać sprzątaczkę, tak? - dodał Artur. - Oryński wyczyścił.

- I to jak! Niby z gówna ciastka nie zmajstrujesz, ale ty odjebałeś prawdziwy tort.

- Prawnik nie randkuje. Prawnik zawiera umowę przedwstępną na wspólne spędzenie nocy.

I myślę, że nigdy nie byłeś z nią tak naprawdę
szczęśliwy.
Oryński znów zatrzymał auto przed światłami. Nabrał tchu
i zerknął na Karolinę.
– Byłem bardziej niż szczęśliwy – odparł.
– Może tak ci się tylko wtedy…
– Nic mi się nie wydawało – uciął, znów znacznie ostrzej, niż
zamierzał. – I wszystko to, co mówisz, dowodzi tylko, że nie
potrafisz tego zrozumieć.
– Czego konkretnie? – odparowała.
– Tego, że patrzysz w oczy drugiej osoby i nagle cały świat zawęża się tylko do nich. Tego, że czyjś oddech wpada do twoich ust i wydaje ci się, że po raz pierwszy w życiu naprawdę oddychasz. Tego, że dotykasz czyjegoś ciała i masz wrażenie, że łączycie się na zupełnie innej, niefizycznej płaszczyźnie. I tego, że bez wahania jesteś w stanie oddać za kogoś życie, bo bez tej osoby i tak nie istniejesz.

Gdybyś miał jedną komórkę mózgową, Zordon, czułaby się bardzo osamotniona.

- To nie do wygrania - odezwała się.
- Dlatego potrzebuję twojej pomocy.
- W popełnieniu zawodowego samobójstwa? Nie, dziękuję. Mam na sumieniu twoje dziewictwo, nie chcę do tego dokładać kariery zawodowej.

- Zabójcy i inni przestępcy nie robią sobie wolnego. Gdzie jest ktoś, kto wie coś o...o wszystkim co się tutaj dzieje?
- Słucham?
- Jakiś pyrlandzki odpowiednik Kormaka.

...Wychodzisz gdzieś?
- Na randkę.
- Prawnik nie randkuje. Prawnik zawiera umowę przedwstępną na wspólne spędzenie nocy- sprostowała. Poza tym prędzej byś się rzucił pod koła pędzącego pociągu niż w ramiona innej.
- To fakt- przyznał.
- Choć ostatecznie efekt w jednym i w drugim wypadku byłby taki sam. Pamiętaj o tym.

Prawnik nie umiera. Prawnik otwiera spadek. Ewentualnie przenosi ośrodek interesów życiowych w zaświaty. (...)
... prawnik nie tańczy. Prawnik znajduje się w obrocie.

- Nie teraz, Zordon.
- Co nie teraz?
- To, o czym chcesz gadać. Znam ten ton.
Przez moment milczał.
- A kiedy? – odparł, obracając się do niej.
- Nie warto czekać.
- Takiej cennej lekcji udzieliło ci życie?
Oryński wzruszył ramionami.
- To najlepszy nauczyciel – rzucił.
- Tyle że robi ci niezapowiedziane kartkówki, kiedy jesteś nieprzygotowany – odparła.

- Zordon! - uniosła się, w końcu sprawiając, że przestał zachowywać się jak poparzony. - Mam fajki. Mam też lorafen, na wszelki wypadek.
Spojrzał na nią z taką wdzięcznością, jakby naprawdę go potrzebował. Prawda była jednak taka, że nie miała ani jednej, ani drugiej rzeczy. Nawet przez myśl jej nie przeszło, żeby je ze sobą wziąć.
- Zabrałam też trochę gandalfa białego od Kormaka - dodała ciszej.
Kordian zmrużył oczy.
- Ale zapomniałam pampersów.
Chyba dopiero teraz zorientował się co się dzieje.
- Mam tampony - dodała konspiracyjnie, podchodząc do niego bliżej. - Chcesz?
Przez moment walczył ze sobą, by się nie uśmiechnąć. Potem poddał się, a Chyłka przypieczętowała wymianę zdań ciosem w ramię.
- Prowadziłeś nie jedną i nie dwie sprawy, głąbie - powiedziała. - Nie musisz robić pod siebie.

- Wszystko okej?- odezwał się Langer.
- Nie. Jestem w Trzeciej Rzeszy w towarzystwie kolejnej inkarnacji Hitlera. Właściwie nie może być gorzej.

- Twoja lekarka mówiła, że...
- Ta krowa dała mi jasno do zrozumienia, że niedługo będę słuchać koncertów Davida Bowiego, Lemmy'ego Kilmistera i Kurta Cobaina na żywo. Tam na górze.
- Obawiam się, że oni poszli na dół.

- Tej - odezwała się Chyłka. - Jak cię zwą?
- Słucham?
- Pytam, jak ci na imię, hekso.
Oryński szturchnął lekko Joannę.
- Co ty robisz? - szepnął.
- Gadam po poznańsku. Przygotowałam się.
- Chyba niespecjalnie dobrze ci to idzie.
Uniosła brwi i cofnęła się, jakby właśnie ją czymś obraził.
- Pyra, wuchta, Kolejorz, tej!
- Jezus Maria, wyjść gdzieś z tobą...

- Zastanowiłem się.
- I? Będziesz potrzebował pomocy swojej byłej patronki?
- Będę potrzebował pomocy mojej Chyłci.
Joanna zamarła.
- Mojej Chyłeczki.
Przesunęła dłonie z jego karku na szyję i delikatnie je zacisnęła.
- Ja ci, kurwa, dam Chyłcię, Chyłeczkę...

- Warto pamiętać, że w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy martwi. Tylko nie wszyscy jeszcze umarliśmy.

Wiesz, że prawnik nie pada pijany? Prawnik ogłasza upadłość.

- Zordon się do ciebie odzywał?
- Masz na myśli Kordiana?
- Nie, kurwa, tę amebę w słoiku z Power Rangers...

- Masz przestać się wiercić, jakbyś szukał złóż węgla i wejść tam na pełnej kurwie.
- Jasne.
- Potem masz pokazać wszystkim tym ludziom swoje predyspozycje do konserwacji powierzchni płaskich.
- Co? - jęknął.
- Masz tam pozamiatać.