- Zordon! - uniosła się, w końcu sprawiając, że przestał zachowywać się jak poparzony. - Mam fajki. Mam też lorafen, na wszelki wypadek.
Spojrzał na nią z taką wdzięcznością, jakby naprawdę go potrzebował. Prawda była jednak taka, że nie miała ani jednej, ani drugiej rzeczy. Nawet przez myśl jej nie przeszło, żeby je ze sobą wziąć.
- Zabrałam też trochę gandalfa białego od Kormaka - dodała ciszej.
Kordian zmrużył oczy.
- Ale zapomniałam pampersów.
Chyba dopiero teraz zorientował się co się dzieje.
- Mam tampony - dodała konspiracyjnie, podchodząc do niego bliżej. - Chcesz?
Przez moment walczył ze sobą, by się nie uśmiechnąć. Potem poddał się, a Chyłka przypieczętowała wymianę zdań ciosem w ramię.
- Prowadziłeś nie jedną i nie dwie sprawy, głąbie - powiedziała. - Nie musisz robić pod siebie.
