Zbliżył się, oparł o poręcz tuż obok niej. Czuł bijące od niej ciepło, lekki zapach werbeny. Lubił zapach werbeny, chociaż zapach werbeny nie był zapachem bzu i agrestu.
Jako prezydent oparł się na aparacie dawnych służb specjalnych.
Akceptacja śmierci i protest przeciw niej: dwie nieusuwalne strony naszego życia.