- Nie chcesz znać szczegółów? A co z twoją twardą skórą? - Mięknie, kiedy w grę wchodzi zabijanie zwierząt.
To od niego zależało życie klienta. To od jego argumentacji, umiejętności, retoryki, a czasem kilku gestów zależało to, co stanie się z człowiekiem, którego reprezentował.
- Poprzednio pracowałaś w boksie porad prawnych w Arkadii. - Ale mój salon grał rolę gabinetu, jeślibyś zapomniał. Pamiętał doskonale. Zarówno bajzel, jaki panował w jej mieszkaniu przy Argentyńskiej, jak i spojrzenie, jakim obrzucała go, ilekroć przypominał o pracy w boksie. Teraz w jej oczach nie było już ani pretensji, ani poczucia klęski. Zupełnie jakby wymazała tamten epizod z pamięci.
- (...) Nie ma co zajmować się kobietą, która sama nie wie, czego chce. Kordian przypuszczał, że jest wręcz przeciwnie. Chyłka doskonale wiedziała, czego chce - ucieczki. Zmiany. Reorientacji w życiu. Nowego początku.
- Spokojnie. - W tej chorobie nie ma miejsca na spokój, Chyłka. - Całe życie sobie radziłam, to i teraz sobie poradzę. - Przez całe życie nie byłaś alkoholiczką. Teraz nią jesteś. - Bzdura - odparła i wywróciła oczami. - Urodziłam się taka.
Państwo powinno być jak lekarz (...). Jest oczywiste, że musi znać historię choroby, by pomóc pacjentowi. W konsekwencji musi więc badać, zbierać informacje, wnikać w sferę osobistą... ale tylko do pewnego stopnia. Żeby lekarz wyleczył zapalenie gardła, nie musi rozcinać nam otrzewnej i zaglądać do środka.
- Zrobiłam test McDrive'a - oznajmiła. - Co takiego? - To zaawansowana technika śledcza, którą wykoncypowałam na użytek takiej sytuacji jak ta. Kordian popatrzył na nią, jakby straciła rozum. - Uznałam, że najlepszy sposób, żeby sprawdzić, czy ktoś w istocie cię śledzi, to zjechanie do McDrive'a.
- Mianowalam cię właśnie prokuratorem. Wespnij się na wyżyny pogardy dla drugiego człowieka, awersji do wszystkich wokół, nieżyczliwości i wrogości. Innymi słowy, wciel się dobrze w rolę. I postaw zarzut.
Zawsze wychodził z założenia, że prawdziwym kunsztem nie jest zaprowadzanie porządku tam, gdzie istnieje chaos, ale wręcz przeciwnie – tworzenie zamętu w miejscu, gdzie panuje ład. Entropię postrzegał zresztą zawsze jako siłę budującą, nie niszczącą. W końcu to z chaosu zrodził się wszechświat. Chaos był istotą wszechrzeczy.
Seweryn miał tylko trzy zasady, jeśli chodziło o muzykę: po pierwsze, zespół musiał już nie istnieć, po drugie, musiał grać szeroko pojętego rocka, a po trzecie - powstać w latach siedemdziesiątych. Wszystko inne miało drugorzędne znaczenie.
Przede wszystkim czeka Cię codzienne chodzenie do pracy, aż do końca żywota. Gorzej ma tylko pracownik prosektorium, bo on stawia się w robocie nawet po śmierci.
- Nie drwij sobie z komisji weryfikacyjnej, Zordon. Szanuję każdego, kto kiedykolwiek i w jakikolwiek sposób stanął w obronie lokatorów. Bez względu na to, czy spoczywa na Wawelu, czy buduje drugą linię metra, czy mówi o hatakumbach.
Społeczeństwo nauczyło nas, że każdy musi pracować, że to coś szlachetnego, wzniosłego. W istocie to jednak nic innego jak współczesne niewolnictwo, dobrowolne podporządkowanie się pieniądzom. By się o tym przekonać, wystarczy wejść do jakiejkolwiek firmy i spojrzeć na pozamykanych w biurach ludzi, codziennie wykonujących te same, bezsensowne zadania. Dlaczego to robią? Jaka zachęta sprawia, że są gotowi zrezygnować ze swojej wolności i robić coś, czego częstokroć nienawidzą? Pieniądze, ich akumulacja, to oczywiste.
Zbrodnie cementują społeczeństwo. A nawet więcej, tworzą zbiorową świadomość, która jest podstawowym budulcem jakiejkolwiek społeczności.
- Słuchasz audiobooka,, Lśnienia ", Kormaczysko? - powitała go. - Co? Nie. Dlaczego? - Byłoby adekwatnie- odparła, wzruszając ramionami. - Wyglądasz jak Danny Torrance w najgorszym momencie tej historii.
(...) - Wie Pani, co zawsze powtarzam-odparł pod nosem Hubert.- Nie przygotowując się na najgorsze, przygotowujemy się na porażkę. - Nie ty to powiedziałeś, a Benjamin Franklin. - Być może-przyznał. - W każdym razie obaj mamy rację.
- Naprawdę chcesz poświęcić dla niej wszystko? - odezwał się w końcu. - Jeśli musi mnie pan o to pytać, to przypuszczam, że nigdy pan tak naprawdę nikogo nie kochał.".