Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę polskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

- Wyartykułuj myśli, bakłażanie - odezwała się po długim milczeniu Chyłka.
- Bakłażanie?
- To miłe słówko.
Kordian spojrzał na nią z powątpiewaniem.
- Normalni ludzie raczej nie używają nazw warzyw jako pieszczotliwych określeń.
- Ja nie jestem normalna.
- To akurat prawda.
- Poza tym mogłam wybrać kalafiora albo ziemniaka - odparła i zmrużyła oczy. - Właściwie to...
- Daj spokój.
- Co? - odparła. - Jak byłeś bardziej przy ciele, nawet przypominałeś trochę kartofla.

Nie przejmuj się opinią kogoś, od kogo nie przyjął byś porady.

- W dodatku mogłabym nazwać zasrańca Nabuchodonozor.
– Mowa o psie czy dziecku?
Ściągnęła brwi, mrużąc oczy.
– Po tobie można się spodziewać wszystkiego – zastrzegł.

W takim razie odpalaj napęd nadświetlny w tym swoim wehikule i wywalaj w podprzestrzeń.

- Nie jęcz – odbąknęła. – Ciebie może w drodze powrotnej pierdolnąć samochód. I jeśli będzie to czarna iks piątka, odwalisz kitę miło zaskoczony.

Kto sieje ASAP, zbiera FAKAP.

- potrzebujemy więcej informacji - oznajmiła
- wyświetlić na niebie Kormakosygnał?

- (...) Po tym, jak z Joanną ustaliliśmy to wszystko, doszliśmy do wniosku, że zasadniczo jest pan skrajnie głupi, ale niewinny całej sytuacji i...
- Wypraszam sobie - wpadł w słowo Oryński (...)
- Może pan sobie wypraszać do woli, ale nie zmienia to faktu, iż obcuje z głupcami od kilkudziesięciu lat, a zatem jestem w stanie stwierdzić, czy mam do czynienia z kolejnym.

- Serce zdeponowane u mnie, komórka w samochodzie, mózg teź dawno dawno zaginął w akcji - mruknęła. - Jest coś, co nosisz przy sobie?

(...) Bronię praw zwierząt zacieklej niż praw ludzi...

I myślę, że nigdy nie byłeś z nią tak naprawdę
szczęśliwy.
Oryński znów zatrzymał auto przed światłami. Nabrał tchu
i zerknął na Karolinę.
– Byłem bardziej niż szczęśliwy – odparł.
– Może tak ci się tylko wtedy…
– Nic mi się nie wydawało – uciął, znów znacznie ostrzej, niż
zamierzał. – I wszystko to, co mówisz, dowodzi tylko, że nie
potrafisz tego zrozumieć.
– Czego konkretnie? – odparowała.
– Tego, że patrzysz w oczy drugiej osoby i nagle cały świat zawęża się tylko do nich. Tego, że czyjś oddech wpada do twoich ust i wydaje ci się, że po raz pierwszy w życiu naprawdę oddychasz. Tego, że dotykasz czyjegoś ciała i masz wrażenie, że łączycie się na zupełnie innej, niefizycznej płaszczyźnie. I tego, że bez wahania jesteś w stanie oddać za kogoś życie, bo bez tej osoby i tak nie istniejesz.

- Jesteś naprawdę nędznym skurwielem, Adam.
(...)
- I otaczasz się równie nędznymi skurwielami.
- To prawda - przyznał lekkim tonem Adam. - Kieruję się zasadami Realpolitik, którą ktoś kiedyś zdefiniował dla mnie prostymi, ale trafnymi słowami: może to i skurwysyny, ale moje skurwysyny.

Ostatecznie przecież każde z nich dostało to, czego pragnęło. Ponadto Kitlińska wciąż miała w pamięci, że polityk kłamie, nawet kiedy mówi "dzień dobry".

- Tysiąc? - spytał łysol i konspiracyjnie się rozejrzał.
- U nas będziesz dostawał dwanaście razy tyle. Dochód w całości nieopodatkowany. Niech państwo samo na siebie łoży, jeśli chce wyrzucać grubą kasę na pensję dla świń przy korycie.

- O, jesteś - zauważyła.
- Jestem. (...)Trzeźwy i w pełni sił. Tymczasem ty jesteś nawalona.
(...)
- Bez przesady, Zordon. Chlapnęłam może co nieco, ale...
- To po to pojechałaś do Krakowa.
- Kalumnie i oszczerstwa!
- Chyłka...
- Pozwę cię z dwieście dwunastego paragraf pierwszy Kodeksu karnego, zanim zdążysz się zorientować, co się dzieje. Wiesz, ile ci za to będzie grozić?
- Posłuchaj...
- No, mów. To kolokwium.
(...)
- Grzywna albo ograniczenie wolności - powiedział, chyba tylko po to, by dała mu spokój.
- I dodatkowo może cię czekać nawiązka na rzecz pokrzywdzonej lub na Polski Czerwony Krzyż. (...)Albo na inny cel społeczny, który wskaże pokrzywdzona. Na przykład na fundusz wyleczenia Zordona z Chyłki.
(...)
- Co ty pieprzysz?
- Weź lusterko i spójrz sobie w oczy - odparła z uśmiechem. - Zobaczysz w nich głęboki zawód spowodowany jeszcze głębszym uczuciem, którym darzysz swoją patronkę.

Nosi pan w sobie smutek jak owoc pestkę. I robi to od tak dawna, że wydaje się to panu zupełnie naturalne, niemożliwe do zmiany. A nie jest tak. Wszystko da się zmienić.

W życiu martwiłam się pierdyliardem rzeczy i koniec końców okazało się, że te, którymi naprawdę powinnam, mogłam policzyć na palcach jednej ręki.

Chyłka.... Jesteś jedną z tych osób, które uważają, że Kopciuszek powinna pogonić księcia, bo kazał jej przymierzać but tylko dlatego, że nie poznał jej bez makijażu.

W tej chwili definiuję życie jako długi okres polegający na zbieraniu gości na swój pogrzeb.

- Ty też powinnaś - odezwał się po chwili Kordian.
- Co? Poczytać Waltosia? (...)
- Miałem na myśli coś dotyczącego twojego aktualnego stanu. - Wskazał na jej brzuch.
- A, no tak. Racja.
Przysiadła na skraju biurka, oparła się o blat i rozsunęła szeroko ręce. Zmrużyła oczy, jakby szukała w pamięci tytułów, które zamierzała wziąć na tapetę.
- Oczyszczanie organizmu z pasożytów? - rzuciła. - Co sądzisz?
- Niespecjalnie ci się to przyda.
- Zapobieganie rozwojowi zakażeń pasożytniczych?