- Wyartykułuj myśli, bakłażanie - odezwała się po długim milczeniu Chyłka.
- Bakłażanie?
- To miłe słówko.
Kordian spojrzał na nią z powątpiewaniem.
- Normalni ludzie raczej nie używają nazw warzyw jako pieszczotliwych określeń.
- Ja nie jestem normalna.
- To akurat prawda.
- Poza tym mogłam wybrać kalafiora albo ziemniaka - odparła i zmrużyła oczy. - Właściwie to...
- Daj spokój.
- Co? - odparła. - Jak byłeś bardziej przy ciele, nawet przypominałeś trochę kartofla.
