Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę polskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Zaniewski, proszę cię, oświeć mnie. Kto ci kiedykolwiek powiedział, że nosząc mundur sierżanta, jesteś uprawniony do myślenia?

- Doświadczyłem po prostu zjawiska Sonder.
- Czego?
- Takiego momentu, kiedy patrzysz na przypadkowego przechodnia i dociera do ciebie, że jego życie jest tak samo złożone i bogate jak twoje. I zaczynasz o tym myśleć.
Burza westchnęła cicho w odpowiedzi.
- Poza tym tamta sytuacja to w pewnym sensie odwrotność LubimyCzytać.pl - dodał Zaorski. - Kiedy widzisz kogoś, kto czyta twoją ulubioną powieść, to trochę tak, jakby książka polecała ci człowieka.

- To nie wygląda najlepiej, co? – odezwał się Szczerbiński.
- Mniej więcej jak skarpety w kubotach.

Odbierz, ja w tym czasie zbiorę myśli przed kolejnym etapem opierdalania cię.

- Zastanawiam się... - mruknął - Ile razy celnicy kostuchy zatrzymywali cię tuż na granicy śmierci?
Forst popatrzył na niego z niedowierzaniem.
- Odpowiadaj.
- Zbyt wiele - odparł Wiktor. - Ale ani razu nie miałem niczego do oclenia.

Ścieranie się ze mną na sali sądowej to trochę tak, jak cała ta sprawa z akceptowaniem plików cookies. Nic nie zrozumiesz, a na końcu i tak się na wszystko godzisz.

Wiesz, że jesteśmy jedynym gatunkiem na Ziemi, który boi się śmierci? To absurdalne. Musimy nieźle się napracować, żeby opanować ten strach, a wszystkie inne stworzenia mają to bez wysiłku. Nie wiedzą przecież, że umrą, nie mają takiej świadomości.

Widzisz tu gdzieś korynckie kolumny? Nie, bo to nie jest, kurwa, ateńska kolebka demokracji, tylko kancelaria prawna.

- Spokojnie - uciął Rychter. - Robert Makłowicz istnieje i w mojej, i w każdej innej linii czasu, którą odwiedziłem. W przeciwnym wypadku fundament wszechświata straciłby oparcie.

- Jesteś prawdziwym mentalnym marynarzem, Zordon.
- Że kim?
- Odpływasz myślami w siną dal - odparła. - Na przepastne wody oceanu bezowocności.

Ktoś kiedyś powiedział, że najbardziej osamotnieni jesteśmy, gdy obserwujemy, jak cały świat upada, a my nie możemy nic z tym zrobić. I miał rację.

Jeśli mogłabyś wymazać wszystkie błędy, które popełniłaś, wymazałabyś też całe swoje doświadczenie, które z nich płynęło. Zapamiętuj je jednak jako lekcje, a nie rozczarowania.

Każdy klient - nawet ten niewinny jak ocet - odczuwał przymus, by przekonać obrońcę o swojej niewinności. Było to bzdurne podejście, ale z jakiegoś powodu kultywowane na całym świecie. Dopiero doświadczeni recydywiści podchodzili do sprawy szczerze. Zdarzali się też oczywiście tacy jak Awit. Stawiali ultimatum, licząc na to, że jeśli ich prawnik uzna ich za niewinnych, zostaną rozgrzeszeni.

- Potrzebujesz odbicia - dodał premier
- I ty mi w tym pomożesz?
- Nie, ja docisnę cię tak, że już nie wstaniesz.
Spojrzał z pogardą na wózek, jakby chciał zasugerować, że ta uwaga nie była do końca przenośnią.
- Swoją drogą, jak rehabilitacja?
- Całkiem nieźle - odparł Patryk obojętnie.-A twoja?
- Mnie nic nie dolega.
- Racja. Skurwysyństwo to nie choroba, tylko cecha wrodzona.

Robili to, czego wymagała od nich demokracja - dążyli do zdobycia, a potem utrzymania władzy. System był zaprojektowany w ten sposób i Joanna wychodziła z założenia, że nikt nie powinien się na to zżymać.

- Tak czy inaczej uważam, że...
- Kartagina powinna zostać zburzona.

(...) do Kordiana dotarło, że wraz z Chyłką właściwie stworzyli kryminalistę. Teraz bowiem Sendalowi nie pozostanie nic innego, jak na pełny etat zająć się tym, co robił wespół z mafią. Legalna droga kariery bezpowrotnie przepadła. Zostały mu jedynie perspektywy poza prawem.

- Tyle tu spienionego mleka, bitej śmietany, syropów smakowych i cukru, że czuję się, jakbym wpadła do kawiarnianego odpowiednika jakiejś piosenki Britney Spears - mruknęła Joanna.
Kiedy jednak pociągnęła pierwszy łyk, rozpromieniła się.
- Smoła - oceniła. - Całkiem niezła.

- Widywałem już takich jak ty. Jest ich na pęczki.
(...)
- Takich jak ja, to znaczy? - zapytał w końcu.
- Młodych prawników, którym na początku wydawało się, że chcą po prostu dobrze zarabiać, a dopiero później uświadomili sobie, że jest w tym coś więcej.
- Idealistów? - podsunął Oryński. - Beznadziejnych fantastów, którzy łudzą się, że życie może być czymś więcej niż tylko popychaniem do przodu swojej kariery.

- Powinienem się tego spodziewać, prawda?
- Powinieneś.
(...)
- Przecież cię znam - ciągnął. - I zdaję sobie sprawę, jak zimna, nikczemna, wyrachowana z ciebie...
- Hola, Zordon. Zaraz rozpędzisz się tak, że nie wyhamujesz przed urwiskiem.