Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę polskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Noc uciszyła głośne i agresywne kanały informacyjne, pogodowe i filmowe, odsunęła na bok dzienne hałasy świata i sprowadziła na nie ulgę prostego układu współrzędnych: seks i religia. Ciało i Bóg. Fizjologia i teologia.

Owinąć się kołdrą i włączyć telewizor - bez głosu, niech szemrze, miga, marudzi. Wyciągnąć przed siebie pilota jak broń i strzelać w środek ekranu. Każdy strzał zabija jeden kanał, lecz natychmiast rodzi się drugi.

(...) Ale zdarzało się przecież, że udawało się niektóre z nich uratować. Po wielu wysiłkach i pełnej poświęcenia pracy dziesiątków wolontariuszy, wieloryby brały głęboki wdech i zawracały na otwarty ocean. Widać było, jak radośnie tryskają w niebo te ich słynne fontanny, a potem jak nurkują w głębie oceanu. Plaża wiwatowała.

Kilka tygodni później odławiano je u wybrzeży Japonii i ich łagodne, piękne ciała zmieniały się w pokarm dla psów.

Bo wszystko, co ma swoje stałe miejsce w tym świecie, każde państwo, kościół, rząd ludzki, wszystko, co zachowało formę w tym piekle, jest na Jego usługach.

Codziennie ogląda to, co tak wstrząsnęło księciem Gautamą: chorobę, starość i śmierć. I nic się nie dzieje. Nie zachodzi w nim żadna zmiana i, prawdę mówiąc, przyzwyczaił się. A potem, wycierając się białym puszystym ręcznikiem, pomyślał, że wcale nie jest pewny swojego pragnienia oświecenia. Czy naprawdę chciałby zobaczyć nagle w jednym ułamku sekundy całą prawdę. Prześwietlić świat jak rentgenem i ujrzeć tam szkielet Pustki.

(...) mężczyźni potrzebują kobiet bardziej niż kobiety mężczyzn. Właściwie (...) kobiety mogłyby spokojnie obejść się bez mężczyzn. Dobrze znoszą samotność, dbają o zdrowie, są bardziej wytrzymałe, pielęgnują przyjaźnie (...) szybko się uczą, nie są agresywne, lubią dzieci, są przyjacielskie, trzymają się domu. Łatwo w nich, zwłaszcza gdy są młode, obudzić tajemniczy, obezwładniający instynkt, który tylko od czasu do czasu wiąże się z posiadaniem dzieci.

(...) wystarczy być kobietą w średnim wieku, bez znaków szczególnych, żeby natychmiast stać się niewidzialną. Nie tylko dla mężczyzn, także dla kobiet, ponieważ one również nie posądzają już jej o uczestnictwo w jakichkolwiek zawodach.

Uratować boga?
Z motyką na słońce? Przecież oni sami nie potrafią się znaleźć, szukają się wiecznie, niespokojni, co dopiero człowiek.
Jeśli spotkasz kogoś przy szosie, o czwartej nad ranem, jak idzie poboczem, to na pewno jest ktoś z nich.

Pojął, że to, co próbował przez całe życie zgłębić, "było kobietą", jego matka "była kobietą", podobnie jak jego siostra, madame Bławatska i śmierć. "Była kobietą" jego samotność i jego lęk, gdy wchodził po schodach. Wydało mu się, że gdyby posiadał na własność jasnowłosą, pełną cudownej miękkości panią Eltzner, znalazłby odpowiedź na wszystkie pytania. Rzeczy, których naprawdę pragnął, znajdowały się po drugiej stronie szyby, na wystawie, a on nie miał odwagi tam sięgnąć.

Nie ma prawdziwego odsłonięcia się, kiedy odsłania się w nas tylko dorosły. Bycie dorosłym jest zawsze pozostawaniem w masce. Człowiek prawdziwie dojrzały sprowadza się do dziecka, od którego się zaczął. Tylko to dziecko zawiera całą naszą prawdę, bo cała nasze prawda tkwi w samotności, opuszczeniu, straconych złudzeniach, dziecinnym oczekiwaniu uwagi ze strony całego świata. (...) To, co później robi się w życiu, jest ciągłym prowadzeniem dialogu ze sobą jako dzieckiem.

Masz tu wszystkie kobiety, wszystkie one są twoje i wszyscy mężczyźni, ciałem i duchem. Rozumiem to, jesteście czymś więcej niż grupą ludzi, którzy mają ten sam cel, jesteście czymś więcej niż rodziną, boście się związali ze sobą grzechem, którego rodzina znać nie może (...) To bardzo wiąże, to sprawia, że jest się bliżej niż kiedykolwiek.

M. mówił, że szaleństwo bywa swoistym, dziwacznym przystosowaniem się do świata. Nie ma w nim nic złego. Tylko, żeby nie cierpieć bez sensu - dodawał to swoje ulubione zdanie, a myśmy potem zastanawiali się, kiedy cierpi się z sensem. Byle nie dać się spacyfikować - to też było jego ulubione słowo - spacyfikować lękowi.

Myśl o własnej śmierci jest dobra, cierpko-słodka jak młody agrest, jak pierwsze jabłka.

Chciałaby być nim samym, żeby móc go kochać właściwie. Być w nim. Pieścić jego ciało jego własnymi rękami, pielęgnować je wiec dużo lepiej, niż on sam byłby w stanie. Gdyby mogło nas tam być dwoje (...).
Umiałabym na pamięć każdy kawałek jego ciała, znałabym wnętrze jego ust jak jego własny język, kształt każdego zęba; jego zapach nigdy nie wydałby mi się obcy. Byłby mój. Kołysałabym go.

Mogę się domyślić, na co cierpisz. Melancholia, ciężkie sny... Wybory, które podejmujesz, kawałkują twoje życie, a żyjesz tak, jakbyś miał kamień przywiązany do stóp.

Jemu samemu, którego ułomne gardło nie było w stanie wydać żadnego dźwięku, wydawało się, że w słowach leży wszelka ludzka moc. Traktował więc słowa bardzo poważnie i z prawdziwym szacunkiem, zupełnie jakby w swej realności równe były rzeczom. Albo nawet jeszcze poważniej: jakby były czymś więcej niż rzeczami, które określają. Bo przecież samą rzecz ogranicza w końcu jej materialność i konkretność, a słowo jest jej czarodziejskim odbiciem (...). Dla niego słowa były duszami rzeczy; poprzez owe dusze rzeczy kontaktują się z nami. Znając słowo - zna się rzecz. Wypowiadając słowo - ma się władzę nad rzeczą. Kiedy układa się i wiąże słowa z innymi słowami - tworzy się nowe układy rzeczy, tworzy się świat. Kiedy się kształtuje słowa, zabarwiając je uczuciem, naznaczając barwami nastroju, przydając im znaczeń, brzmień, muzyki - kształtuje się wszystko, co istnieje.

Poczuła się jakaś dwuwymiarowa, jakby nie istniała poza tą chwilą, jakby nie miała żadnej przeszłości ani przyszłości. Kobieta idąca w stronę dworca, nic więcej.

Kiedy wracał, miał już na podorędziu nową historię jej brzydoty, pamiętając o tym, że żadna rzecz nie istnieje od początku do końca, dopóki nie ma swojej historii.

(…) życie wydaje mi się jakimś ohydnym nałogiem, nad którym już dawno straciło się kontrolę. Czy rzucałaś kiedyś palenie?

Kiedy na drugim roku omawialiśmy funkcjonowanie mechanizmów obronnych i odkrywaliśmy z podziwem potęgę tej części naszej psychiki – zaczynaliśmy rozumieć, że gdyby nie istniały racjonalizacja, sublimacja, wyparcie, te wszystkie sztuczki, którymi raczymy samych siebie, że gdyby można było spojrzeć na świat bez żadnej ochrony, uczciwie i odważnie – pękłyby nam serca.
Dowowiedzieliśmy się na tych studiach, że jesteśmy zbudowani z obron, z tarcz i zbroi, jesteśmy miastami, których architektura sprowadza się do murów, baszt i fortyfikacji; państwami bunkrów.