Lecz dziś wiem jedno: ten, kto szuka porządku, niech unika psychologii.
Wiele razy próbowałam, ale moje korzenie zawsze były płytkie i wywracał mnie byle podmuch wiatru.
Spod krzaków zwisają nabrzmiałe ciemnofioletowe grona perwersyjne, zwielokrotnione sutki [...].
Ten wieczór jest krańcem świata, wymacałam go przez przypadek w czasie zabawy, niechcący.
I drugie założenie, śmiertelnie niebezpiczne - że jesteśmy stali, a nasze reakcje są przewidywalne.
Idąc, mówią coś do siebie, nie słyszy co, nie wiedział, że ma słuchać.
Udawałam, że nie rozumiem brzmienia własnego języka. Wolałam być anonimowa.