Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę polskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Prześwietlić świat rentgenem i ujrzeć tam szkielet pustki.

Lecz dziś wiem jedno: ten, kto szuka porządku, niech unika psychologii.

Świat jest dla człowieka zbyt duży i literatura powstała zapewne po to, żeby krok po kroku "łyżeczkami do herbaty" odmierzać jego ogrom w słowach.

Wiele razy próbowałam, ale moje korzenie zawsze były płytkie i wywracał mnie byle podmuch wiatru.

Ale dlaczego mielibyśmy być pożyteczni i wobec czego? Kto podzielił świat na bezużyteczne i pożyteczne, i jakim prawem. Czy oset nie ma prawa życia, albo Mysz, która zjada ziarno w magazynach, Pszczoły i Trutnie, chwasty i róże. Czyj to rozum odważył się na taki tupet, żeby sądzić, kto jest lepszy , a kto gorszy? Wielkie drzewo, krzywe i dziurawe, przetrwało wieki i nie zostało ścięte, bo w żadnym wypadku nie dałoby się niczego z niego wykonać. Ten przykład powinien podnieść na duchu takich jak my. Wszyscy znają korzyść pożytecznego, ale nikt nie zna pożytku z nieużytecznego.

zawsze lepsze będzie to, co jest w ruchu, niż to, co w spoczynku; że szlachetniejsza będzie zmiana niż stałość;[...].

Wszyscy powinni mieć taki chip, dla własnego bezpieczeństwa; potem można by śledzić każdy ludzki ruch w Internecie-drogi, punkty spoczynku, błądzenie. Ilu uratowałoby się od śmierci! Ma przed oczami obraz z ekranu komputera-kolorowe linie, jakie wyznaczaliby ludzie, ciągłe ślady znaki. Kręgi i elispy, labirynty. Może także nieskończone ósemki, może nieudane, przerwane nagłe spirale.

Spod krzaków zwisają nabrzmiałe ciemnofioletowe grona perwersyjne, zwielokrotnione sutki [...].

Wydaje mu się, że to było całe wieki temu, czas teraz płynie inaczej, jest gęsty i cierpki, składa się z sekwencji.

Ten wieczór jest krańcem świata, wymacałam go przez przypadek w czasie zabawy, niechcący.

Najbardziej dotkliwy jest bezruch: gęsty, widzialny.

I drugie założenie, śmiertelnie niebezpiczne - że jesteśmy stali, a nasze reakcje są przewidywalne.

Idąc, mówią coś do siebie, nie słyszy co, nie wiedział, że ma słuchać.

Lubiłam zawsze to, że ludzie są razem i nie muszą ze sobą rozmawiać. Gdyby mogli gadać, natychmiast zaczęliby sobie opowiadać głupoty, plotki, zaczęliby zmyślać i popisywać się. A tak siedzą w rzędach, każdy pogrążony w myślach, przeglądają sobie w głowie to, co się wydarzyło ostatnio, i wyobrażają, co się jeszcze wydarzy niedługo. W ten sposób kontrolują swoje życie.

Musimy tylko zapomnieć o prymitywnej chęci sądzenia o tym, co jest dobre, a co złe, tak samo, jak człowiek ucywilizowany musi zapomnieć o prymitywnych popędach - zemście, chciwości, chęci posiadania.

Udawałam, że nie rozumiem brzmienia własnego języka. Wolałam być anonimowa.

Szept świata umilkł, zastąpiły go hałasy miasta, szmer komputerów, grzmot przelatujących nad głową samolotów i męczący biały szum oceanów informacji. Od jakiegoś momentu w swoim życiu zaczynamy widzieć świat we fragmentach, wszystko osobno, w kawałkach odległych od siebie niczym galaktyki, a rzeczywistość, w jakiej żyjemy, w tym nas upewnia: lekarze leczą nas według specjalności, podatki nie mają związku z odśnieżaniem drogi, którą jeździmy do pracy, obiad nijak się ma do wielkich ferm hodowlanych, a nowa bluzka do obskurnych fabryk gdzieś w Azji. Wszystko jest od siebie oddzielone, żyje osobno, bez związku.

Zalew obrazów przemocy, głupoty, okrucieństwa, mowy nienawiści rozpaczliwie równoważone są przez wszelkie „dobre wiadomości”, ale nie są one w stanie ujarzmić dojmującego wrażenia, które trudno jest nawet zwerbalizować: coś jest ze światem nie tak. To poczucie, zarezerwowane kiedyś tylko dla neurotycznych poetów, dziś staje się epidemią nieokreśloności, sączącym się zewsząd niepokojem.

Świat umiera, a my nawet tego nie zauważamy. Nie zauważamy, że świat staje się zbiorem rzeczy i wydarzeń, martwą przestrzenią, w której poruszamy się samotni i zagubieni, miotani czyimiś decyzjami, zniewoleni niezrozumiałym fatum, poczuciem bycia igraszką wielkich sił historii czy przypadku. Nasza duchowość zanika albo staje się powierzchowna i rytualna. Albo po prostu stajemy się wyznawcami prostych sił – fizycznych, społecznych, ekonomicznych – które poruszają nami, jakbyśmy byli zombi. I w takim świecie rzeczywiście jesteśmy zombi.

Po co mówić? Gdyby chcieć się kogoś pozbyć ze świata, to nie za pomocą miecza ani ognia, ani żadnego gwałtu. Trzeba o tym kimś milcze nigdy nie nazywać go po imieniu. W ten sposób sczeźnie na zawsze w niepamięci.