Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Internet

Powiązane publikacje: Bomba megabitowa

Internet doprowadził nas do tego, że informujemy, co jemy, co wydalamy, gdzie jesteśmy na wakacjach i o kolejnych podbojach miłosnych. Wszystko stało się własnością publiczną. Daje to złudne poczucie, że jesteśmy obywatelami świata. Że ktoś o nas usłyszy.

Małe księgarnie, gdzie godzinami można szperać po regałach, wymierają. Księgarnie internetowe, jak Amazon, nie nadają się do takich poszukiwań. Można tam co najwyżej zamówić książkę, którą się już zna. Na tym zresztą polega różnica między gazetą a internetem. Sieć jest tak wielka, że daje informacje tylko na temat tego, czego się szukało. Czytając gazety, można natomiast trafić na coś, o czym nie miało się bladego pojęcia. Mam oczywiście na myśli dobre gazety.

Anonimowość rodzi złośliwość.

Internet jest jasnym domem, pod którym skrywa się ciemna piwnica z klepiskiem zamiast podłogi.

(...) internet , poddany zupełnie bez refleksji procesom rynkowym i oddany graczom - monopolistom, steruje gigantycznymi ilościami danych, które wykorzystywane są całkiem nie "pansoficznie", na rzecz szerokiego dostępu do wiedzy, ale przeciwnie, służą przede wszystkim programowaniu zachowań użytkowników...

(...) internet to coraz częściej opowieść idioty pełna wściekłości i wrzasku.

Świat w internecie może jest wirtualny, ale wciąż się przekształca i zapewnia stały dopływ bodźców. Widzisz go, doświadczasz, reagujesz. Nigdy cię nie nudzi, ponieważ cały czas się zmienia. Bezustannie absorbuje cały twój umysł.

Ponownie uniósł powieki, po czym zignorował kardynalną zasadę dotyczącą wszystkich artykułów i wideo w sieci: "Nigdy nie czytaj komentarzy".

Oto właśnie zaleta internetu: każdy może się wypowiedzieć. Natomiast wadą internetu jest to, że każdy może się wypowiadać. - Myron Bolitar

Nie zaglądam też do internetu. To przykre czasy, w których można być anonimowym i bezkarnie komentować, często raniąc innych. Zawsze w takich momentach przypomina mi się dzieciństwo na wsi, gdzie były tzw. sławojki. Na jednej z nich był napis: "Proszę was z łaski nie robić na deski, patrzeć do góry i celować do dziury". Tym dla mnie są właśnie te anonimowe komentarze.

Mem jest dziś bronią państwa podziemnego. Kaczyński nas okupuje, a my mu memem w twarz.

Chciałbym, aby w Internecie, który jest pełen anonimów, zastosowano zasadę podpisywania się imieniem i nazwiskiem. Jako i ja czynię.

Młodzieży dzisiaj nigdzie za bardzo nie widać. Wyjątek stanowią centra handlowe, bujaneczka po galerii. Często ważniejsze jest zrobienie zdjęcia w miejscu, w którym przebywają niż samo przebywanie – taki syndrom japońskiego turysty. Na co dzień wielu z nich wrzuca debilne posty i napina się sprzed monitora, to ich sposób komunikacji ich zdaniem jedyny właściwy, toczenie beki ze wszystkiego i wszystkich, pokolenie internetu.

Były – powiedziałem to już kiedyś – w mym życiu trzy wynalazki, których kolejne pojawianie się witałem na kolanach i ze łzami szczęścia: wysokoobrotowa bezbolesna turbina dentystyczna do borowania w zębach, biustonosz rozpinany z przodu i Internet.

Internet nie jest jednym prostym zjawiskiem. Jest jak książka: czy książka jest dobra czy zła? Jeśli zatytułowana jest „Mein Kampf”, to jest zła, jeśli Biblia, to dobra. Tak samo jest z internetem: to narzędzie, które w wielu wypadkach zmieniło nasze życie, naszą zdolność dokumentacji, komunikacji itd. W wielu innych przypadkach rozpowszechnia jednak fałszywe informacje. Nigdy nie wiadomo, czy to, co dociera za pośrednictwem internetu, jest prawdziwe czy fałszywe.

Blokowanie dostępu do internetu, to jak przybijanie kisielu do ściany.

Teraz jest tak wiele mediów dzięki internetowi i ludziom, tak łatwo i tanio można wystartować z gazetą lub magazynem. Są po prostu miliony głosów i ludzie chcą być wysłuchani.

Dopóki nie skorzys­tałem z In­terne­tu, nie wie­działem, że na świecie jest tylu idiotów.

Internetowo–komputerowe gry (...) Psychosocjologiczna analiza wykazuje, że jedną z dominant patronujących tym grom jest, a przynajmniej wydaje się, ESKAPIZM ze zwyczajnej rzeczywistości. W postać odgrywaną przez siebie gracz może się bardzo mocno angażować. Ponieważ zaś graczy jest wielu i ponieważ w granicach schematu danej „partii–gry” każdy zachowuje się tak, jak sobie będzie życzył, innym graczom może nie tylko psikusa płatać, ale sprawiać spore przykrości, za które niepodobna odpowiadać

(...) antymaterii obawiam się mniej aniżeli Internetu.