Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Miasto zagubionych dusz

Inne książki Cassandry Clare:
Cienie Nocnego Targu Czerwone zwoje magii Kroniki Bane’a Królowa Mroku i Powietrza Ktoś mnie pokocha. 12 wakacyjnych opowiadań Łańcuch z żelaza Łańcuch ze złota Mechaniczna księżniczka Mechaniczny anioł Mechaniczny książę Miasto kości Miasto niebiańskiego ognia Miasto popiołów Miasto szkła Miasto upadłych aniołów Miedziana rękawica Opowieści z Akademii Nocnych Łowców Pani Noc Próba żelaza
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Niespodziewane wydarzenia wymagają użycia niespodziewanych środków

Kiedy uciekasz, lubisz myśleć, że ktoś Cię szuka.

,, [...] jeśli nadzieja jest żywa, utrzyma cię przy życiu." ~ Simon, str. 151

To dziwne, jak świat może przesunąć się na osi i wszystko, w co się wierzyło zmienić całkowicie w mgnieniu oka.

Dom świętego Magnusa dla zbłąkanych Nocnych Łowców. [...] Witajcie.

Pozwól, że cię oświecę. Jestem młody. Jestem ładny. Jestem gotowy spalić cały świat, żeby dostać to, czego pragnę.

- Możesz sam się zabić.[...]O ile wiem, mogą cię przypadkiem zabić obiekty nieożywione. Więc jeśli zamierzasz uczyć się lambady na wysmarowanej tłuszczem scenie nad jamą pełną noży, na twoim miejscu bym tego nie robił.
- I już po mojej sobocie.

Nawet gdybym całował cię co dzień, przez resztę swojego życia, to w dalszym ciągu będzie to za mało.

- Dios, ale jesteś nudny - rzucił z westchnieniem Raphael. [...]
- To ty prosiłeś mnie o spotkanie.
- Mam dla ciebie propozycję pracy - oznajmił Raphael.
- Poważnie? Brakuje ci personelu w hotelu?
- Potrzebuję ochroniarza.

Simon zmierzył go wzrokiem.

- Oglądałem "Bodyguarda". Nie zamierzam się w tobie zakochać i nosić cię na muskularnych rękach.

Raphael spojrzał na niego kwaśno.

- Zapłaciłbym ci ekstra pieniądze, żebyś milczał w czasie pracy.

- Naprawdę to rozważacie? Wezwanie demona?
- I to nie byle jakiego - odparł Magnus. - Azazela.[...]
- Nie wiem, kim jest Azazel - oświadczył [Simon]. - Czy to nie kot ze Smerfów? - Rozejrzał się wokół, ale Isabelle tylko przewróciła oczami.
- "Clary?"
- "O co chodzi? Co się stało? Mama odkryła, że mnie nie ma?"
W jej głosie brzmiał niepokój.
- "Jeszcze nie. Czy Azazel to kot ze Smerfów?"
Druga pauza.
"To Azazel. Koniec z używaniem pierścienia do pytań o Smerfy."

- Matka chyba to zaakceptowała - odparł Alec.- Ale ojciec...nie, niezupełnie. Kiedyś zapytał, co zmieniło mnie w geja.[...]
- Odpowiedziałeś mu, mam nadzieję, że zostałeś ugryziony przez pająka geja - rzucił Simon.[...]
- Czytałem komiksy Magnusa, więc wiem, o czym mówisz[...] Czy przez to nabawiłem się od niego gejowatości?
- Tylko jeśli to by był prawdziwy pajęczy gej.

Często jest tak, że co cenne i stracone, po odnalezieniu jest inne, niż gdy je zostawiłaś.

Nie możesz mnie przed tym ochronić jak przed raną zadaną mieczem. To milion skaleczeń papierem każdego dnia.

Alec zmierzył ją wzrokiem.
- My lubimy drzewo sandałowe.
Isabelle się skrzywiła.
- Albo to jest królewskie "my'', albo ty i Magnus zmieniacie się w jedną z tych par, które uważają się za jedną osobę.
"My lubimy drzewo sandałowe''. "My uwielbiamy tę symfonię''. "Mamy nadzieję, że podobał ci się nasz prezent gwiazdkowy'', co, moim zdaniem, jest tylko tanim sposobem na uniknięcie kupowania dwóch prezentów.
Alec zamrugał.
- Zrozumiesz...
- Jeśli powiesz, że zrozumiem, kiedy będę zakochana, to stłukę cię tym ręcznikiem.

Są pewni ludzie...ludzie, których świat wyróżnia szczególnym przeznaczeniem. Specjalnymi łaskami i specjalnymi cierpieniami. Bóg wie, że przyciąga nas to, co piękne i udręczone. Niektórych ludzi nie można naprawić. Albo jeśli można, to tylko miłością i poświęceniem tak wielkim, że niszczy ona dającego.

- Wiesz, że to co zrobiliśmy...co prawie zrobiliśmy w Paryżu...
- Poszliśmy na wieżę Eiffla?
Jace zatknął jej włosy za ucha.
- Ani na minutę mi nie odpuścisz, co?[...]W każdym razie, ta inna rzecz, którą prawie zrobiliśmy w Paryżu...pewnie przez jakiś czas jest niemożliwa. Chyba, że chcesz dosłownie spłonąć z namiętności.

- Basia coquum -rzekł Simon. - Czy jak tam brzmi to ich motto.
- Descensus averno facilis Est, "Łatwe jest zejście do piekła" - poprawił go Alec. - Ty powiedziałeś: "Pocałuj kucharza".

Clary zaczęła wyjaśniać mu swój plan, ale zanim dobrnęła do końca, Simon jej przerwał, tym razem na głos:
- Nie. Absolutnie nie.
- Simon to świetny plan.
[...]
- Nie-uciął Simon.- Nie jest.
Clary odchyliła się do tyłu.
- Nie możesz tak po prostu powiedzieć "nie".
- Ten plan obejmuje mnie! Musze powiedzieć "nie"! Nie.
- Simon...Simon poklepał siedzenie obok siebie, jakby ktoś tam siedział.
- Pozwól, że przedstawię cię mojemu drogiemu przyjacielowi Nie.
- Może pójdziemy na kompromis-zaproponowała Clary, biorąc do ust kęs szarlotki.
- Nie.
- SIMON.
- "Nie" to magiczne słowo. Oto jak działa. Ty mówisz: "Simonie, mam szalony, samobójczy plan. Chciałbyś mi pomóc w jego przeprowadzeniu?" A ja na to: "Nie".

- Co tutaj robisz? - spytała.
Jace odsunął się lekko, z rozczarowaną miną.
- To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Spodziewałem się raczej okrzyku "Alleluja!". Nie każdego dnia twój chłopak wraca z martwych.
- Wiedziałam, że żyjesz.- Clary mówiła odrętwiałymi ustami.- Widziałam cię w bibliotece. Z...
- Pułkownikiem Musztardą?
- Z Sebastianem.

- I nie rozumiem, jakim cudem Sebastian tak nagle polubił Jace'a - dodała Clary. - Był o niego strasznie zazdrosny przez całe życie. Myślał, że Jace jest ulubieńcem Valentine'a.
- Nie wspominając o tym, że Jace go zabił - przypomniał Magnus. - To każdego by zniechęciło.