Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Miasto kości

Inne książki Cassandry Clare:
Cienie Nocnego Targu Czerwone zwoje magii Kroniki Bane’a Królowa Mroku i Powietrza Ktoś mnie pokocha. 12 wakacyjnych opowiadań Łańcuch z żelaza Łańcuch ze złota Mechaniczna księżniczka Mechaniczny anioł Mechaniczny książę Miasto niebiańskiego ognia Miasto popiołów Miasto szkła Miasto upadłych aniołów Miasto zagubionych dusz Miedziana rękawica Opowieści z Akademii Nocnych Łowców Pani Noc Próba żelaza
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

- Kiedy skończy się część wieczoru poświęcona samochwalstwu, może pójdziemy uratować mojego najlepszego przyjaciela przed wykrwawieniem się na śmierć?
- Wykrwawieniem - powtórzył Jace. - Wielkie słowo.
- A ty jesteś wielkim...
- Cii, nie przeklinaj w kościele.

- Ostatnim razem, kiedy zostawiłem cię samą, napadł cię demon - przypomniał Jace.
- Z pewnością nie chciałabym zepsuć tak miłego nocnego spaceru swoją nagłą śmiercią.
- Jest cienka granica między sarkazmem, a otwartą wrogością, a ty zdaje się, ją przekroczyłaś.

- Teraz zaczniesz rwać koszulę na pasy, żeby obandażować mi rękę? - zażartowała. Nienawidziła widoku krwi, szczególnie własnej.
- Jeśli chciałaś, żebym podarł na sobie ubranie, wystarczyło poprosić.
(...)
- Następnym razem, kiedy postanowisz się zranić, żeby przyciągnąć moją uwagę, pomyśl, że czułe słówka działają cuda.

- Zamierzasz iść spać?
(...)
- A Ty nie jesteś zmęczony?
- Jeszcze nigdy nie byłem bardziej rozbudzony.
Pochylił się i ujął jej twarz wolną ręką. Ich usta się zetknęły, z początku lekko, potem mocniej. Dokładnie w tym momencie Simon otworzył drzwi sypialni i wyjrzał na korytarz.
(…)
- Co jest, do diabła? - zapytał tak głośno, że Clary odskoczyła od Jace'a, jakby ją sparzył jego dotyk.
- Simon! Co ty...to znaczy, myślałam, że...
- Śpię? Spałem. - (...) - Potem się obudziłem i zobaczyłem, że cię nie ma, więc pomyślałem...
(...)
- W przyszłości, Clarisso, może byłoby rozsądnie wspomnieć, że masz już mężczyznę w swoim łóżku, żeby uniknąć takich niezręcznych sytuacji - powiedział.
- Zaprosiłaś go do łóżka? - spytał Simon, wstrząśnięty.
- Śmieszne, co? - rzucił Jace. - Przecież wszyscy byśmy się nie zmieścili.
(str 337/338).

- Jak powiedział kiedyś Oscar Wilde: "Stratę jednego z rodziców można uważać za nieszczęście. Utrata obojga wygląda na niedbalstwo".

- Nic na to nie poradzę. Używam swojego ciętego dowcipu, żeby ukryć wewnętrzny ból.
- Twój ból wkrótce zrobi się zewnętrzny, jeśli nie zejdziesz z jezdni. Chcesz żeby przyjechała cię taksówka?
- Nie bądź śmieszna. W tej okolicy nie da się złapać taksówki.

- Nie jestem nieszczęśliwy. Tylko ludzie pozbawieni celu są nieszczęśliwi. Ja mam cel.

Jak możliwe, że śmiertelnie groźna rzecz jest taka piękna?

- ...Wszyscy myśleliśmy, że umrzesz we śnie.(...)
- Przykro mi, że was rozczarowałam.

- Poza tym - dodał, zdejmując książkę z półki - w Instytucie mamy obowiązkowe lekcje na temat podstawowych medycznych zastosowań roślin.
- Domyślam się, że twoje lekcje to coś w rodzaju "Rzeźni nr 101" albo "Ścinania głowy dla początkujących".

Gdybyś był w połowie tak zabawny, jak Ci się wydaje, byłbyś dwa razy bardziej zabawny niż jesteś teraz.

- Zło jest ekscytujące - rzuciła Isabelle.

- Wszystko w porządku? - spytał Jace, unosząc brew. Clary
natychmiast zmieniła się w zdrajczynie własnej płci.
- Tamte dziewczyny po drugiej stronie wagonu gapią
się na ciebie. Jace przybrał dość zadowoloną minę.
- Oczywiście, że tak. Jestem oszałamiająco atrakcyjny.
- Nie słyszałeś, że skromność to atrakcyjna cecha?
- Tylko u brzydkich ludzi.

Jace tylko potrząsnął głową i zwrócił się do Churcha:
-Hodge. Tym razem naprawdę Hodge. Zaprowadzisz nas gdzieś indziej, to przerobię cię na rakietę tenisową.

Ludzie to głupcy. Mieli coś tak cennego, a w ogóle tego nie strzegli. Oddawali swój skarb za pieniądze, za paczuszki z proszkiem, za czarujący uśmiech obcego.

Ludzie to głupcy. Mieli coś tak cennego, a w ogóle tego nie strzegli. Oddawali swój skarb za pieniądze, za paczuszki z proszkiem, za czarujący uśmiech obcego.

- To dobra historia, jeśli się nad tym zastanowić. Ojciec po prostu stara się uczynić chłopca silniejszym. Nieugiętym - dodał Jace.
- Ale musisz nauczyć się trochę naginać - stwierdziła Clary i ziewnęła. Mimo, że historia ją poruszyła, melodia głosu Jace'a sprawiła, że ogarnęła ją senność. - Bo inaczej się złamiesz.
- Nie, jeśli jesteś dostatecznie silna-odparł z przekonaniem Jace.

- Jeszcze jedno. Jest tu w okolicy jakaś świątynia?
- Dobry pomysł- pochwalił go Bane- Jeśli wybierasz się do kryjówki wampirów, lepiej najpierw się pomódl.

- Jedź szybko, Przyziemny - powiedział - Jedź, jakby ścigało cię piekło.

- W samochodzie niekoniecznie musi być bezpieczniej. Kto wie, co patroluje terytorium Valentine'a.
Luke zaśmiał się cicho.
-Terytorium? Posłuchaj siebie.