Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

- Załatwmy ten proces - odezwała się.
- Mhm.
- A potem tę aplikację.
Uśmiechnął się blado(...).
- A potem kolejne rzeczy? - zapytał.
- Nie.
- A mnie się wydaje, że zawsze jakieś będą.
- (...) Oboje zdali sobie sprawę, że te słowa będą długo odbijać im się w głowie echem.

Alkoholizm jest przestępstwem osobistym, w którym nigdy nie dochodzi do zatarcia skazania.

- Wiesz, jaki teraz jesteś w moich oczach?
- Nie.
- Taki, że powinno dodawać cię do Gangu Słodziaków w biedrze.

- Wiesz, jak nazywają się świadkowie Jehowy po japońsku - rzuciła.
Kordian uznał, że raczej nie oczekiwała odpowiedzi.
- Ding Dong.

- W takim razie o co chodzi? Dzwonisz w godzinach, kiedy nie ma mnie dla nikogo.
- A jednak odbierasz telefony.
- Bo zawsze może się okazać, że wygrałam w RMF FM czy Radiu ZET, prawda?

- Potrzebowałaś urozmaicenia?
- Można tak powiedzieć. Mam na tapecie wyjątkowego skurwiela.
- Gwałciciel? Seryjny zabójca?
- Gorzej. Mój ojciec.

- Nie podziękujesz za fatygę, komisarzu?
- W pierwszej chwili chciałem.
- Trzeba było. Zarobiłbyś punkt.
- Potem uznałem, ze czujesz się tu jak ryba w wodzie, więc nie ma za co dziękować.
- Tu? Wśród trupów?
Skinął głową.
- Wiesz jak pochlebiać dziewczynie, to ci muszę przyznać- odparła.

(...) lepiej nadać złu jakieś miano. Wydaje się wtedy mniej straszne.

- Nie znam germańskiego, Zordon. Z zasady nie uczę się języków oprawców.

- (...) Nie przepada za spotkaniami z... właściwie z ludźmi ogółem, o ile nie występują na kartach książki.
- Nie on jeden.

Gerc prychnął, a potem zamknął teczkę.
- Co to ma być ? - zapytał - Wygląda, jakby ktoś splunął nam prosto między oczy.
- Ten jeden raz się z panem zgodzę - odparł Osica.
- I to nie żadną zwyczajną plwociną - ciągnął prokurator. - Ale odcharkniętą z samego dna płuc.

Nie szukaj szczęścia tam gdzie je straciłaś.

Słyszałam, że z partnerami jest trochę tak jak z płatkami śniegu i moczem. (...) Po olaniu znikają. Tak jak ty teraz.

- (...) Ty dostajesz tylko sygnał, że masz spodziewać się nadciągającego gównosztormu.
- To się nazywa gównoburza, Chyłka.
- W moim słowniku nie - odparła czując, że zbliża się kolejna fala upierdliwych wzdęć. - Poza tym w tym przypadku to i tak niedomówienie. Powinniśmy mówić o gównotajfunie lub gównoorkanie.

Harujesz cały dzień, żeby mieć na wynajem mieszkania w samym centrum, w którym praktycznie nie przebywasz.

- Zordon! - uniosła się, w końcu sprawiając, że przestał zachowywać się jak poparzony. - Mam fajki. Mam też lorafen, na wszelki wypadek.
Spojrzał na nią z taką wdzięcznością, jakby naprawdę go potrzebował. Prawda była jednak taka, że nie miała ani jednej, ani drugiej rzeczy. Nawet przez myśl jej nie przeszło, żeby je ze sobą wziąć.
- Zabrałam też trochę gandalfa białego od Kormaka - dodała ciszej.
Kordian zmrużył oczy.
- Ale zapomniałam pampersów.
Chyba dopiero teraz zorientował się co się dzieje.
- Mam tampony - dodała konspiracyjnie, podchodząc do niego bliżej. - Chcesz?
Przez moment walczył ze sobą, by się nie uśmiechnąć. Potem poddał się, a Chyłka przypieczętowała wymianę zdań ciosem w ramię.
- Prowadziłeś nie jedną i nie dwie sprawy, głąbie - powiedziała. - Nie musisz robić pod siebie.

- Wszystko okej?- odezwał się Langer.
- Nie. Jestem w Trzeciej Rzeszy w towarzystwie kolejnej inkarnacji Hitlera. Właściwie nie może być gorzej.

- Tak? - rozległ się głos w słuchawce.
- Wspomina pani każdą swoją kretyńską decyzję, czy jak?
Joannie odpowiedziało milczenie.
- Halo? - upomniała się o uwagę Chyłka.
- Tak, jestem... tylko nie bardzo rozumiem, co pani...
- Ja zazwyczaj tak spędzam te noce, kiedy nie mam spania. Mówię swojemu mózgowi: czas się wyciszyć i wyłączyć, a on odpowiada mi: hola señora, przeanalizuj najpierw każde potknięcie, które w życiu zaliczyłaś.
- Ależ... - Łucja na moment urwała i nabrała tchu. - Kim pani jest?
- Dla jednych zbawieniem, dla innych przekleństwem.

- Dosyć - uciął Edmund i pokręcił głową. Obrócił się do drzwi i przez moment trwał w bezruchu. Forst zrozumiał, że dowódca patrzy na kaburę leżącą na komodzie.
- Spodziewałeś się kogoś innego? - burknął.
- Nie. Właśnie pana.

- Kiedy zakładasz konto w internecie i rozwija ci się lista z wyborem roku urodzenia, wybierasz prawdziwy, nie?
Skinął głową.
- A więc jesteś już duży. Poradzisz sobie z kilkorgiem ludzi, którzy niespecjalnie ucieszyli się na twój widok.