Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

- O, jesteś - zauważyła.
- Jestem. (...)Trzeźwy i w pełni sił. Tymczasem ty jesteś nawalona.
(...)
- Bez przesady, Zordon. Chlapnęłam może co nieco, ale...
- To po to pojechałaś do Krakowa.
- Kalumnie i oszczerstwa!
- Chyłka...
- Pozwę cię z dwieście dwunastego paragraf pierwszy Kodeksu karnego, zanim zdążysz się zorientować, co się dzieje. Wiesz, ile ci za to będzie grozić?
- Posłuchaj...
- No, mów. To kolokwium.
(...)
- Grzywna albo ograniczenie wolności - powiedział, chyba tylko po to, by dała mu spokój.
- I dodatkowo może cię czekać nawiązka na rzecz pokrzywdzonej lub na Polski Czerwony Krzyż. (...)Albo na inny cel społeczny, który wskaże pokrzywdzona. Na przykład na fundusz wyleczenia Zordona z Chyłki.
(...)
- Co ty pieprzysz?
- Weź lusterko i spójrz sobie w oczy - odparła z uśmiechem. - Zobaczysz w nich głęboki zawód spowodowany jeszcze głębszym uczuciem, którym darzysz swoją patronkę.

Nosi pan w sobie smutek jak owoc pestkę. I robi to od tak dawna, że wydaje się to panu zupełnie naturalne, niemożliwe do zmiany. A nie jest tak. Wszystko da się zmienić.

W życiu martwiłam się pierdyliardem rzeczy i koniec końców okazało się, że te, którymi naprawdę powinnam, mogłam policzyć na palcach jednej ręki.

Chyłka.... Jesteś jedną z tych osób, które uważają, że Kopciuszek powinna pogonić księcia, bo kazał jej przymierzać but tylko dlatego, że nie poznał jej bez makijażu.

W tej chwili definiuję życie jako długi okres polegający na zbieraniu gości na swój pogrzeb.

- Ty też powinnaś - odezwał się po chwili Kordian.
- Co? Poczytać Waltosia? (...)
- Miałem na myśli coś dotyczącego twojego aktualnego stanu. - Wskazał na jej brzuch.
- A, no tak. Racja.
Przysiadła na skraju biurka, oparła się o blat i rozsunęła szeroko ręce. Zmrużyła oczy, jakby szukała w pamięci tytułów, które zamierzała wziąć na tapetę.
- Oczyszczanie organizmu z pasożytów? - rzuciła. - Co sądzisz?
- Niespecjalnie ci się to przyda.
- Zapobieganie rozwojowi zakażeń pasożytniczych?

Nie ma mnie, być może od dawna mnie już nie było. Znikam, uciekam na wzgórza, uciekam, bo życie mi miłe. To się nie mogło inaczej skończyć, przypuszczam, że oboje od jakiegoś czasu o tym wiedzieliśmy. Sądny dzień nadszedł, ale byłeś na niego przygotowany. Nie uciekaj, Zordon, zostań tam, gdzie jesteś.

- Ma pan klucze? - odezwał się Aleksander.
- Do szczęścia? Nie. Ale podobno Duńczycy je mają. Nazywają je hygge.

- Dzień dobry, panie kierowco.
- Dzień dobry. (Kordian)
- Wie pan, dlaczego pana zatrzymałem?
Joanna wychyliła się w kierunku funkcjonariusza.
- Bo trudno byłoby prowadzić tę rozmowę w ruchu?
Policjant drogówki zamrugał z pewnym niedowierzaniem, a potem mimowolnie się rozejrzał, zupełnie jakby się spodziewał, że jest w ukrytej kamerze.
- Nie.
- To może przez te zwłoki, które wieziemy w bagażniku? - zapytała Joanna.

Mijały się z prawdą, ale Forst nie miał zamiaru ich uświadamiać. Zresztą zapewne by mu się nie udało - pozbawione podstaw tezy zazwyczaj są tymi, które zdobywają najszersze grono zwolenników.

Wielu widziało w niej osobę przejmującą się jedynie własnym zdaniem, ale gdyby taka była, wychodziłaby do pracy w dresie i japonkach. I w koszulce z Eddiem.

Chyłka jest dla mnie wszystkim. To od niej tak naprawdę zaczęło się moje życie, bo w momencie, kiedy ją poznałem, zrozumiałem, że wszystko, co wcześniej, było puste. I na niej moje życie się skończy, bo bez niej nie będzie miało celu.

Twierdził, że bez wspomagania wszystko jest tylko chwilową przyjemnością i nieuchronnie prowadzi do bólu. Być może w pewnym sensie miał rację. W przypadku Forsta jednak nie było takiego zagrożenia, nic bowiem nie sprawiało mu przyjemności. Nawet chwilowej.

- Naprawdę tego nie rozumiem(...).
- Co ci nie pasuje?
- Ty.
- Licz się ze słowami, aplikancie.
- Liczę się nieustannie(...). Ale zastanawiam się też nad tym, skąd u ciebie tyle sprzeczności.
(...)
- Co mam ci powiedzieć? Rzeczywiście jestem kobietą pełną sprzeczności.
- Niewątpliwie.
- A ty to doceniasz.
- Nie sposób nie docenić. Ani przecenić.
- Poza tym dzięki Cymelium wiesz już o mnie wszystko. Teraz pozostaje ci tylko poprowadzić linie od przeszłości do teraźniejszości. Otrzymasz cały obraz Chyłki.
- Pełen blefów, złudy, niedopowiedzeń i zmyłek.
- Od Chyłki do zmyłki niedaleko. Nazwisko zobowiązuje.

Przez moment mierzyli się spojrzeniem. Atmosfera nagle się zmieniła i Chyłka zaczęła się zastanawiać, co i w którym momencie właściwie się stało. W końcu doszła do wniosku, że ciągną za sobą zbyt ciężki ładunek, by ruszyć przed siebie.

Nie wiem co będzie jutro, więc chcę, żeby dzisiaj było jak najlepiej.

Czuł, że się trzęsie, i słyszał swój przyspieszony oddech. Serce załomotało mu nierówno w klatce piersiowej, gdy uświadomił sobie, że to już koniec. Znalazł się w samym środku mroku, otoczony przez jego osobliwą głębię.

Gdybyś zeżarła cały ten make-up, to przynajmniej byłabyś piękna w środku.

- Proszę się nie przejmować - zapewniła z uśmiechem. - Od kiedy pamiętam, mój kolega udaje, że ma poczucie humoru.

Wszystkie pana zarobki to i tak nic innego jak łapówka od losu, by zapomniał pan o swoich planach i marzeniach.