- (...) Ty dostajesz tylko sygnał, że masz spodziewać się nadciągającego gównosztormu.
- To się nazywa gównoburza, Chyłka.
- W moim słowniku nie - odparła czując, że zbliża się kolejna fala upierdliwych wzdęć. - Poza tym w tym przypadku to i tak niedomówienie. Powinniśmy mówić o gównotajfunie lub gównoorkanie.
