Lubił prawo pracy, stanowiło przyjemną przepychankę między tym, co wolno pracodawcy, a czego nie wolno pracownikowi. Niektórzy uważali, że cały kodeks powinien wylądować w koszu, bo pracodawcy wolno wszystko, a pracownikowi nic, ale Oryński uważał, że odebrałoby to frajdę całym zastępom prawników.
(...) prawdziwym kunsztem nie jest zaprowadzenie porządku tam, gdzie istnieje chaos, ale wręcz przeciwnie - tworzenie zamętu w miejscu, gdzie panuje ład.
- Nic dobrego z tego nie będzie. (...) - A z niepicia kiedykolwiek było? - Zdarzało się, że tak. - Niepotwierdzone plotki.
- Ale jeśli się będziesz oświadczał, pod żadnym pozorem nie klękaj. - Nie? - Nie, bo wtedy od pozycji błagalnej lub modlitewnej będzie dzieliło cię tylko jedno kolano. A ja nie wyjdę za kogoś, kto się przede mną płaszczy.
(...) im lepiej znało się przeciwnika, tym lepiej odczytywało się go za pomocą mowy ciała - ale reguła ta doznawała uszczerbku w przypadku tych, których znało się rzekomo na wylot. Każda relacja była obustronna. Jedna strona poznawała sygnały wysyłane przez drugą, druga zaś sposoby na zmylenie przeciwnika.
- Ta droga przez Płytę jest skomplikowana? - zapytała dziewczyna. - W żadnym wypadku - zapewnił ją Eliasz. - To najłatwiejszy sposób podejścia. Ale nie martwcie się, ekspozycja będzie całkiem niezła. Emocji wam nie zabraknie. - A przewieszenie? - W normie. Nic wielkiego, ale zapewniam, że poziom adrenaliny będzie się utrzymywał na przyzwoitym poziomie. Co do tego mogli być pewni.
Przypuszczała, ze autor książki o zwojach będzie miał na imię Onufry, Archibald lub Estracjusz, ale facet o dziwo był zwykłym Adamem.
Na Boga, dbajmy o język! Dopóki nie dorobimy się jako gatunek zdolności telepatycznych, to nasze jedyne narzędzie komunikacji.
- To najbardziej kretyńska rzecz, jaką usłyszałem w tym dziesięcioleciu - oznajmił Kormak. - A musisz pamiętać, że czasem oglądam 'Wiadomości'.
- To posłuchaj tego. Do Żelaznego przychodzi zupełnie nowy klient, siada w konferencyjnej i pyta: 'Jaka jest pańska stawka?'. Artur od razu mówi: 'Trzy tysiące za trzy pytania'. Klient odpowiada: 'Nie sądzi pan, że to za drogo?'. A Żelazny namyśla się, bawi spinkami, a potem kwituje: 'No, może trochę. A jakie jest trzecie pytanie?'.
Nie myślę o tym, nie spoglądam wstecz. A przynajmniej staram się tego nie robić. Czasem wraca to do mnie wezbraną falą wspomnień - w takie dni odczuwam wszystko. W inne nie czuję nic.
- Zastanawiasz się nad czymś - mruknął Edmund. - Nad tym, że nie można wejść dalej niż do połowy lasu. - Co takiego? - Jak pan dotrze do połowy, to krok dalej jest już za... - Matko Boska i wszyscy święci - przerwał mu Osica. - Czy ty kiedyś dorośniesz?
Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że Kordian stanął obok. Na tyle blisko, że dotknęli się ramionami. Spojrzała na niego kątem oka. - Masz zamiar się ocierać? - Słucham? - Co ty odpierdzielasz, Zordon? - Po prostu stanąłem i... - Tak, co do tego nie mam żadnych wątpliwości.
- Cóż...- Uniosła wzrok - Wszystko to spekulacje. Równie dobrze mogę za tydzień wyciągnąć kopyta. - Jezu... - Nie jęcz - odbąknęła. - Ciebie może w drodze powrotnej pierdolnąć samochód. I jeśli będzie to czarna iks piątka, odwalisz kitę miło zaskoczony.
Krew rozlewała się na przestrzeni kilkunastu metrów, przywodząc na myśl makabryczne pociągnięcia pędzla szalonego malarza, a głośny wiatr sprawiał, że wrażenie upiorności się pogłębiało.
(...) jeśli alkohol rzeczywiście w którejkolwiek sferze prowadził do tragicznych posunięć, to właśnie w tej. Międzyludzkiej.