Gerc prychnął, a potem zamknął teczkę.
- Co to ma być ? - zapytał - Wygląda, jakby ktoś splunął nam prosto między oczy.
- Ten jeden raz się z panem zgodzę - odparł Osica.
- I to nie żadną zwyczajną plwociną - ciągnął prokurator. - Ale odcharkniętą z samego dna płuc.
