Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

- Prawnik nie randkuje. Prawnik zawiera umowę przedwstępną na wspólne spędzenie nocy.

- Miałam zamiar powiedzieć, że narzeczony.
- Miałaś zamiar powiedzieć: sługus, pomagier albo giermek.
- A ty naprawdę sądzisz, że to jakaś różnica, Zordon?

- Ty nigdy się nie uśmiechasz - zauważył Osica. - Ale wiem, kiedy jesteś radosny jak szczypiorek na wiosnę.

- Halo? -rozległ się głos Olgierda Paderborna.
Joanna lekko nachyliła się do mikrofonu.
- Hola, diga, aló, bueno, Quebonafide, Padre – powitała prokuratora. - Co tam słychać w małym świecie?

- Jest między wami ewidentna chemia. - zauważył.
-T ak? Biologia i matematyka też?
Posłał mi pełen niedowierzania uśmiech.
- Wyborny suchar, milady.
- Dzięki.

Wiedziałem o tym, k**wa, lepiej od nich. W przeciwieństwie do nich zdawałem sobie sprawę, że jak się nie ma hajsu, trzeba mieć znajomości. Że w banku bogaty dostaje premię za to, że się nachapał, a biednemu dopierdolą, by wyrównać sobie bilans. Że biedny odwali kitę, zanim dostanie się do lekarza, tymczasem bogaty zostanie przyjęty z biegu ze stłuczonym paznokciem. I że jak znasz dyrektora liceum, to twoja córka będzie miała zajebisty start, jak nie, pożegnaj się z perspektywami. A był to dopiero początek – prawdziwe koneksje zaczynały się liczyć dopiero w momencie, kiedy wchodziło się na rynek pracy.
Przyjęcie? Tylko po znajomości.

- Wyartykułuj myśli, bakłażanie - odezwała się po długim milczeniu Chyłka.
- Bakłażanie?
- To miłe słówko.
Kordian spojrzał na nią z powątpiewaniem.
- Normalni ludzie raczej nie używają nazw warzyw jako pieszczotliwych określeń.
- Ja nie jestem normalna.
- To akurat prawda.
- Poza tym mogłam wybrać kalafiora albo ziemniaka - odparła i zmrużyła oczy. - Właściwie to...
- Daj spokój.
- Co? - odparła. - Jak byłeś bardziej przy ciele, nawet przypominałeś trochę kartofla.

Nie przejmuj się opinią kogoś, od kogo nie przyjął byś porady.

- W dodatku mogłabym nazwać zasrańca Nabuchodonozor.
– Mowa o psie czy dziecku?
Ściągnęła brwi, mrużąc oczy.
– Po tobie można się spodziewać wszystkiego – zastrzegł.

W takim razie odpalaj napęd nadświetlny w tym swoim wehikule i wywalaj w podprzestrzeń.

- Nie jęcz – odbąknęła. – Ciebie może w drodze powrotnej pierdolnąć samochód. I jeśli będzie to czarna iks piątka, odwalisz kitę miło zaskoczony.

Kto sieje ASAP, zbiera FAKAP.

- potrzebujemy więcej informacji - oznajmiła
- wyświetlić na niebie Kormakosygnał?

- (...) Po tym, jak z Joanną ustaliliśmy to wszystko, doszliśmy do wniosku, że zasadniczo jest pan skrajnie głupi, ale niewinny całej sytuacji i...
- Wypraszam sobie - wpadł w słowo Oryński (...)
- Może pan sobie wypraszać do woli, ale nie zmienia to faktu, iż obcuje z głupcami od kilkudziesięciu lat, a zatem jestem w stanie stwierdzić, czy mam do czynienia z kolejnym.

- Serce zdeponowane u mnie, komórka w samochodzie, mózg teź dawno dawno zaginął w akcji - mruknęła. - Jest coś, co nosisz przy sobie?

(...) Bronię praw zwierząt zacieklej niż praw ludzi...

I myślę, że nigdy nie byłeś z nią tak naprawdę
szczęśliwy.
Oryński znów zatrzymał auto przed światłami. Nabrał tchu
i zerknął na Karolinę.
– Byłem bardziej niż szczęśliwy – odparł.
– Może tak ci się tylko wtedy…
– Nic mi się nie wydawało – uciął, znów znacznie ostrzej, niż
zamierzał. – I wszystko to, co mówisz, dowodzi tylko, że nie
potrafisz tego zrozumieć.
– Czego konkretnie? – odparowała.
– Tego, że patrzysz w oczy drugiej osoby i nagle cały świat zawęża się tylko do nich. Tego, że czyjś oddech wpada do twoich ust i wydaje ci się, że po raz pierwszy w życiu naprawdę oddychasz. Tego, że dotykasz czyjegoś ciała i masz wrażenie, że łączycie się na zupełnie innej, niefizycznej płaszczyźnie. I tego, że bez wahania jesteś w stanie oddać za kogoś życie, bo bez tej osoby i tak nie istniejesz.

- Jesteś naprawdę nędznym skurwielem, Adam.
(...)
- I otaczasz się równie nędznymi skurwielami.
- To prawda - przyznał lekkim tonem Adam. - Kieruję się zasadami Realpolitik, którą ktoś kiedyś zdefiniował dla mnie prostymi, ale trafnymi słowami: może to i skurwysyny, ale moje skurwysyny.

Ostatecznie przecież każde z nich dostało to, czego pragnęło. Ponadto Kitlińska wciąż miała w pamięci, że polityk kłamie, nawet kiedy mówi "dzień dobry".

- Tysiąc? - spytał łysol i konspiracyjnie się rozejrzał.
- U nas będziesz dostawał dwanaście razy tyle. Dochód w całości nieopodatkowany. Niech państwo samo na siebie łoży, jeśli chce wyrzucać grubą kasę na pensję dla świń przy korycie.