Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

W każdym wyjaśnieniu lub logicznym rozwiązaniu, które z taką łatwością wszystko tłumaczy, kryje się pułapka. Mówię to z własnego doświadczenia. Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli coś można wytłumaczyć w prostej książce, to w ogóle nie warto tego wyjaśniać. Nie wyciągaj pochopnych wniosków.

Szczera rozmowa to jednak nie to samo co mówienie prawdy. Związek pomiędzy szczerością a prawdą jest taki, jak między dziobek a rufą łodzi. Najpierw pojawia się szczerość, a dopiero na końcu prawda. I czas, który je dzieli jest proporcjonalny do wielkości łodzi. Dlatego prawda na temat rzeczy wielkich staje się widoczna dopiero po bardzo długim czasie. Niekiedy pojawia się dopiero po naszym życiu.

To, co miałam w sobie najcenniejszego, już bardzo dawno umarło i żyję jedynie wspomnieniami.

W telewizji i na okładkach czasopism aż roi się od geniuszy, ale to wszystko pozoranci. Prawdziwemu geniuszowi wystarcza jego własny świat.

Pisarz powinien obserwować, obserwować i obserwować, a ocenę odłożyć na jak najpóźniej.

Kiedy ludzie odchodzą, czy ich myśli przepadają na zawsze?

Zdaje się, że każdy człowiek ma jakby swój szczyt, choć to dość dziwne sformułowanie. Kiedy go osiągnie, potem może już tylko schodzić. Nie ma na to rady. I nikt nie wie, gdzie jest jego szczyt. Idzie się i myśli: jeszcze mam czas, gdy nagle niespodziewanie znajdujemy się po drugiej stronie góry. Nikt nie wie, kiedy to nastąpi. Niektórzy osiągają szczyt w wieku lat dwunastu, a potem wiodą niczym niewyróżniające się życie. Inni wspinają się aż do śmierci. Jeszcze inni umierają będąc na szczycie.

Sny przychodzą z przeszłości. Nie z przyszłości. Nie mogą cię zniewolić. To ty musisz je zniewolić. Rozumiesz?

Pewnego dnia coś nas chwyta za serce. Wszystko jedno co, coś niewielkiego. Pączek róży, zgubiona czapka, sweter, który lubiliśmy w dzieciństwie, stara płyta Gene'a Pitneya...Jedna z drobnych rzeczy, dla których nigdzie nie ma już miejsca. To coś błądzi po naszym sercu przez dwa lub trzy dni, a potem wraca tam, skąd przyszło. W ciemność. W naszym sercu wykopano kilka studni. Przelatują nad nimi ptaki.

- A jak bardzo mnie kochasz?
- Tak bardzo, że mógłbym stopić na masło wszystkie tygrysy w dżunglach na świecie.

Czas mający ciężar właściwy napiera na ciebie jak wieloznaczny dawny sen. Poruszasz się ciągle, żeby się przez niego przedostać. Choćbyś poszedł na koniec świata, nie uda ci się od niego uciec. Lecz mimo to musisz iść na koniec świata. Są rzeczy, których nie da się zrobić, jeżeli nie pójdzie się na koniec świata.

Ale jego zasadnicza postawa życiowa była taka, że lepiej jest wiedzieć, niż nie wiedzieć. Choćby miało to wywołać gwałtowne cierpienie, musiał znać prawdę. Ludzie stają się silniejsi tylko dzięki wiedzy.

Może w jakimś odległym miejscu przebywa wszystko to, co stracone. A przynajmniej istnieje taki cichy zakątek, gdzie odchodzą wszelkie zaginione rzeczy, nakładają się na siebie, tworząc jeden kształt.

Nie mogłabym z tym człowiekiem żyć, (...) ale być może mogłabym z nim umrzeć.

- Tak. Nakata jeszcze nie bardzo wie. Wiele rozmawiał z Kotami, ale jeszcze nigdy z Kamieniem.
- Chyba ciężko byłoby pogadać z kamieniem.
- Tak, bardzo różni się od Kotów.

Miłość to właśnie coś takiego. Człowiek przestaje panować nad własnym sercem i czuje się tak, jakby rządziła nim jakaś irracjonalna siła.

Nie wiem jak to wyrazić. Wydaje mi się, że jest pewna różnica między tym, co ja uważam za rzeczywiste i co naprawdę jest rzeczywiste. Czasami zdaje mi się, że coś niewielkiego się we mnie ukrywa. Jak złodziej, który wślizgnął się do mieszkania i ukrywa się w szafie. Co pewien czas wychodzi z ukrycia, psuje mi porządek i logiczne myślenie. Jak magnes, który powoduje złe działanie maszyny.

Bieganie jest dla mnie pożytecznym ćwiczeniem, a jednocześnie pożyteczną metaforą. Biegając dzień po dniu, biorąc udział w kolejnych wyścigach, stawiam sobie poprzeczkę coraz wyżej, a żeby ją przeskoczyć, muszę nad sobą pracować, sam siebie ulepszyć. Przynajmniej po to wysilam się każdego dnia: by podnieść wymagania względem siebie. Nie jestem w żadnym razie doskonałym biegaczem. Znajduję się na zwykłym, może nawet bardzo przeciętnym, poziomie. Ale nie o to chodzi. Chodzi o to czy byłem, czy nie byłem lepszy niż wczoraj. W biegach długodystansowych jedynym przeciwnikiem, jakiego ma się do pokonania, jesteśmy my sami i to, jacy byliśmy wczoraj.

To tylko papier. Co ma zostać w sercu, zostaje, nawet jak się spali list.

Wiedziała tylko jedno. Pragnęła, żeby zaraz tutaj objęły ją jego silne ramiona. Potem co będzie, to będzie. Niech sobie o tym decyduje Bóg albo szatan.