Nie wiem jak to wyrazić. Wydaje mi się, że jest pewna różnica między tym, co ja uważam za rzeczywiste i co naprawdę jest rzeczywiste. Czasami zdaje mi się, że coś niewielkiego się we mnie ukrywa. Jak złodziej, który wślizgnął się do mieszkania i ukrywa się w szafie. Co pewien czas wychodzi z ukrycia, psuje mi porządek i logiczne myślenie. Jak magnes, który powoduje złe działanie maszyny.