Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Zapominamy zbyt szybko o rzeczach, o których sądziliśmy, że nigdy nie zapomnimy.

Pisarz zawsze oszukuje czytelnika po to aby wysłuchał jego marzeń.

Fantazja że życie pozaziemskie jest z definicji wyższego rzędu niż nasze, łagodzi wszystkie dzieci i wielu pisarzy.

Gotowość do przyjęcia odpowiedzialności za własne życie jest źródłem, z którego wypływa szacunek do siebie.

Byłam zakochana w Nowym Jorku. Nie mam na myśli "miłości" w potocznym rozumieniu, mam na myśli zakochanie w mieście tak jak kocha się pierwszą osobę która kiedykolwiek Cię dotknie i nigdy już nie kochasz nikogo w podobny sposób.

Lekarstwem na nudę jest ciekawość na którą nie ma lekarstwa.

Nie dbam co o mnie piszą dopóki nie jest to prawda.

Pesymista to człowiek, który z dwojga złego wybiera obydwa.

Mężczyzna chętnie zapłaci za rozwód nawet sto tysięcy, żeby uwolnić się od uczuć żony, które nie warte były dla niego dwóch groszy.

Kiedy dziewczyna wychodzi za mąż, zamienia zainteresowanie dziesięciu młodych ludzi na brak zainteresowania jednego.

Ci, którzy znają sztorm, umierają z nudów, gdy wokół panuje spokój.

Jest nas dopiero jakieś 6 mld, a już nam trudno ze sobą wytrzymać. Nie przypadkiem więcej żołnierzy szkoli się dzisiaj w opanowywaniu tłumów niż w walkach frontowych. Bo w większości cywilizowanych krajów tłum - kibiców, bezrobotnych, wrogów globalizacji - staje się już dzisiaj większym zagrożeniem niż armia sąsiada. Im większy tłum, tym ludzie zachowują się mniej odpowiedzialnie.

Nic się nie sprawdziło. Okazało się, że rację miał tylko Antoni Gołubiew, który lubił powtarzać, że przyszłość polega na tym, iż „wszystko jest inaczej” - inaczej, niż sobie wyobrażamy. I tak rzeczywiście jest. Z tym że inaczej - nie znaczy ani wspanialej, ani straszniej. Po prostu inaczej.

Cała sztuka życia w takim świecie, w jakim teraz żyjemy, polega na rezygnowaniu z 99 proc. tego, co możliwe, żeby się skoncentrować na tym jednym procencie, który dla nas jest ważny. Nie można mieć wszystkiego naraz.

W kinie amerykańskim obowiązuje czysto komercyjne podejście. Nie można mieć złudzeń. Teraz akurat dobrze sprzedaje się science-fiction. Czasami, jak w w wypadku adaptacji Dicka czy „Solaris” Hollywood idzie na pewien eksperyment, bo chce poszerzyć repertuar, ale tak naprawdę w tej zabawie chodzi tylko o pieniądze. Duże pieniądze. Ja nie mam aż tyle wolnego czasu, żeby dniami i nocami oglądać te wszystkie filmy. Na pewno nic ciekawego nie zwabiło mnie w ich treści. Coraz młodsi reżyserzy straszą nas ciągle tym samym – narkotykami, robotami, ale są to odgrzewane kotlety przyprawione nowymi zapachami. Nikt nie wymyślił nic nowego.

Długo wahałem się czy sprzedać Amerykanom opcję na „Solaris”, ale w pewnym momencie pomyślałem sobie: „Jesteś już stary, nie bądź zawsze taki na nie”. Teraz klamka zapadła i nie mam już nic do komentowania, a jednak wyobrażenie sobie armii ludzi, którzy znęcają się nad moim tekstem nie przyprawia mnie o kolorowy zawrót głowy.

Zwrócił pan uwagę, że strasznie narzekamy? Ciągle słyszę, że to dziś szalenie niepopularne: narzekać. Ale co robić, skoro jedyną dobrą rzeczą, jaką można powiedzieć o Polsce, jest to, że mamy bardzo przystojne dziewczęta. One może nie zawsze są mądre, ale przynajmniej dobrze wyglądają.

Jeśli pyta pan o przyszłość ludzkości, to myśląc o tym, niezmiennie odczuwam niepokój. Zmierzamy bowiem nieuchronnie w stronę konfliktu nuklearnego.

Myślę że wiesz, że kiedy amerykanin pozostaje zbyt długo po za Nowym Jorkiem to coś się z nim dzieje. Być może staje się trochę prowincjonalny, trochę martwy i bojaźliwy.

Każdy na świecie jest Chrystusem i wszyscy są ukrzyżowani.