Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę polskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

- Naprawdę przydałby wam się ten miesiąc miodowy- ocenił Olgierd.
- U nas na razie będzie miesiąc tequilowy.
- Oczywiście.
- Zresztą ta nazwa wzięła się właśnie od alkoholu- zauważyła Joanna.
- Początkowo chodziło o miodowy napój z procentami. Konkretnie o to,żeby para młoda się nawaliła i od razu zaczęła się rozmrażać.
- Jasne.
- Tak było Już w starożytnym Babilonie i Rzymie rodzice młodych zostawiali im podobne trunki, żeby dały im energię do płodzenia potomka. Dopiero później dorobiono do tego wersję,że miód to słodycz, nigdy się nie psuje...

– Robiłam wszystko, żeby mieć jako takie życie, a dostałam od losu ciebie – ucięła.
– Teraz jedyne, co mnie obchodzi, to to, by tego nie stracić. Rozumiesz?

W efekcie Kordian musiał zająć zwyczajowe miejsce pasażera w iks piątce. I modlić się, by samochód nie przekroczył bariery dźwięku.

– Mam nieodparte wrażenie, że dzisiaj świat się skończy – powiedział.
– To dobrze. Znaczy, że jutro zacznie się na nowo.

Noc była jednomyślna. Przeszłość nie zamierzała dac za wygraną, teraźniejszość nie chciała trwać, a przyszłość zdawała się nie nadchodzić.

Co do tego nie mogło być wątpliwości. Zasady gry zapewne zakładały wygraną totalną - żadna ze stron nie otrzyma lauru zwycięstwa, jeśli nie wybije przeciwnika co do jednego.

- Śmiało. Nic, co nieludzkie, nie jest mi obce.

Tylko Francuzi potrafią serwować takie pierdoły.

– Wolałbym cebulę na pizzy niż jego towarzystwo.
– Forst…
– Dobra, dobra. Wydaje mi się, że jego status ontologiczny jest dość wątpliwy.
– Że co?
– Ma dość nędzne wnętrze.

– Jesteś tego pewien? – spytała.
Popatrzył na westa i wzruszył ramionami.
– Tak czy inaczej umieram kawałek po kawałku – odparł. – W ten sposób tylko przyspieszam ten proces.
– Miałam na myśli powrót do policji.
– Ja też.

- Odchodzisz ostatnio od psów na rzecz kotów- odezwał się Oryński.
- Nie zauważyłam.
- Może powinniśmy sobie jakiegoś sprawić?
Chyłka zerknęła na niego z niedowierzaniem.
- Kota?
- No.
- I co? Nazwiemy tego małego sukinsyna Adolf Kitler Miau Kampf?
- Akurat to mi nie przeszło przez myśl.
- To są wredne stworzenia, Zordon.
- Wiem. Dlatego uważam, że do ciebie pasują.

A zaczniemy od tego, dlaczego wyglądasz gorzej niż Zordon po spotkaniu z Gorzymem.
– Słucham?
– Nieważne. – Machnęła ręką. – To takie wewnątrzkancelaryjne porównania. Mów, co się stało?

Mieliśmy piękne życie – nie idealne, ale dokładnie takie, jakie powinny prowadzić dwie osoby zamierzające spędzić ze sobą resztę życia. Potrafiliśmy urządzać sobie romantyczne wieczory, opowiadać głupie dowcipy, robić jaja ze wszystkiego, razem rozwijać hobby i kochać się, jakby miało nie być jutra. W dodatku od jakiegoś czasu oboje czuliśmy, że pora na powiększenie rodziny. Dostałam cały pakiet.

Gracjan natychmiast mnie puścił. On także rozpoznał charakter pisma, który już wcześniej widzieliśmy.

– Dalsza część pamiętnika? – spytał.
– Na to wygląda.
– To bierz to i spierdalamy.

– Od czego mam zacząć?
– Od zawiązania sobie pętli na szyi i podania mi sznura – odparła Chyłka. – O czym ty do mnie pierdolisz, Szczerbaty?

Jedynym zwycięstwem, niewielkim przebłyskiem nadziei na lepszą przyszłość był fakt, że mimo kryzysu udało się ocalić planowany szczyt. Zorganizowano go pod egidą OBWE, między innymi z udziałem czwórki normandzkiej – Rosji, Francji, Niemiec i Ukrainy. Przedmiotem rozmów miał być konflikt w Donbasie, a Polska wydawała się odpowiednim miejscem do ich przeprowadzenia. Jako jedyne państwo NATO i UE graniczyła zarówno z Ukrainą, jak i z Rosją.

Nawet gdyby Kordian chciał ukryć, kim jest osoba dzwoniąca, nie dałby rady. Szeroki uśmiech na jego twarzy mówił sam za siebie.
Dominika naraz się spięła, ale zupełnie to zignorował.
– Pytasz o tę warszawską syrenkę na brzegu Wisły? – odparł.
– Ja ci, kurwa, dam syrenkę.

– Na Argentyńskiej tylko waletujesz – rzuciła, ignorując jego dłoń. – Nie dorobiłeś się jeszcze prawa wniesienia tam choćby taboretu.
– W takim razie powiedz tylko, gdzie i w jakim trybie złożyć wniosek – mruknął.
– Na pewno nie tam. – Lekko się podniosła i wreszcie spojrzała na jego rękę. – Tamten organ nie przyjmuje dzisiaj żadnych podań.
Uśmiechnął się i pokręcił głową.
– Składam zażalenie – oznajmił.
– Oddalam.

Już miała się zgodzić, kiedy spojrzeli sobie prosto w oczy i nagle oboje jakby otrzeźwieli. Znów dawali się złapać na iluzję, że wszystko między nimi może być dobrze. Znów gotowi byli uwierzyć, że tym razem będzie inaczej.

Walczyć mogę tylko o coś, co miłuję, miłuję tylko to, co szanuje, szanuje tylko to, co rozumiem.