Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę polskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Prawda jest gówno warta. Dowody natomiast bezcenne.

Różniłyśmy się charakterologicznie tak bardzo, jak każde inne siostry będące w podobnym wieku, ale miałyśmy jedną cechę wspólną. Obydwie dawałyśmy popalić swoim facetom.

Szukam ciebie w każdej innej osobie, którą spotykam. Myślę o tobie w najważniejszych i najmniej istotnych chwilach mojego życia. Czasami wydaje mi się, że jesteś powodem wszystkiego. Każdą nadzieją, jaką czuję. Każdym snem, jaki mam i każdym, na który czekam.

- Jesteście już na Wołowcu? - odezwał się Osica.
- W drodze - uciął szybko Wiktor. - Ale przez to nie wiem, co się dzieje.
- A co ma się dziać? - odbąknął Edmund. - Syćko po staremu. Dalej mówimy na owcę bielica, cepcula, liskarka, murcula, pistrula, kurnata, siutka, cujka, groniarka, jarka, styśka, wetula, bliźniarka, dojka...co tam jeszcze...huculka, uherka, świdrula...ale ty tego nigdy nie zrozumiesz, Forst, boś jest ceper.
Wiktor przez moment trwał w milczeniu.
- Karłowicz i Zaruski też byli ceprami - zauważył. - I wie pan, co zrobili? Założyli TOPR.
- Oj tam.
- I o co chodzi z tymi owcami?
- O to, że są ważne. W języku eskimoskim jest czterysta określeń na śnieg, u nas pewnie tyle samo na owce.

(...) doskonale znałem ten wzrok, którym on na nią patrzył. Przeżywał jedną z tych chwil, kiedy całe życie nagle ogniskuje się na jednej sekundzie. Jedną z tych, po które się w ogóle przyszło na ten świat. I jedną z tych, które są cenniejsze niż lata najbogatszych doświadczeń.

Mamy zdolność robienia dość romantycznych rzeczy w nie bardzo romantycznych okolicznościach przyrody.

Jakim cudem ja z tobą wytrzymuje?(...)
- Zazwyczaj po prostu wraz ze wschodem słońca składasz jakąś ofiarę, żeby ubłagać swoje bóstwo o łaskę na nadchodzący dzień.
- I jaka to ofiara?
(...)
Przy (...) nie będę rozmawiać o naszym życiu łóżkowym, Zordon.

Mamy dwoje uszu i tylko jedne usta nie bez powodu. Powinniśmy słuchać dwa razy więcej niż mówić.

Boże, nie powinnam mu ufać. Nie po tym, co przeczytałam w pamiętniku i usłyszałam od Rafała.
A mimo to miał u mnie kredyt zaufania. Nie wiedziałam dlaczego, nie rozumiałam nawet, jakim cudem było mnie na niego stać.

- Zapomniałeś już, co sądzę o statystyce, Zordon? – odparła urażona Chyłka.
- Gdzieżby. Cały czas w głowie mam twoje słowa o tym, że jeśli mój sąsiad bije żonę codziennie, a ja nigdy, to statystycznie rzecz biorąc bijemy swoje żony co drugi dzień.

Na moment zaległa ciężka cisza. Chyłce przyszło do głowy, że zazwyczaj w przypadku braku tropu z czasem przepada też „o” w samym słowie „trop”. I zastępuje je „u”.

- Czyli twój poziom zaufania do mnie nadal jest taki, jak do polityków - ocenił.
- Mniej więcej.

Imię Gracjan było na tyle rzadkie, że nawet pozbawione tej dodatkowej informacji o malarstwie byłoby wymowne. A w połączeniu z nią właściwie przesądzało sprawę.

Czym się tak kłopoczesz, kawalerze? – bąknęła, imitując ton głosu Buchelta.
– Tym, że nic nie mamy.
– Mamy wszystko, czego nam potrzeba. Mnie.
– Obawiam się, że tym razem to nie wystarczy.
– Puszczę to mimo uszu. Ale miej świadomość, że w moim świecie kara za takie herezje jest mniej więcej taka, jak w Iranie czy Arabii Saudyjskiej za apostazję. Albo jak w Korei Północnej za obrazę Kim Dzong Una.
– Ciekawe porównanie.
– Mam na myśli sam mechanizm, nie osobę.
– Jasne. Przecież nie masz nic wspólnego z dyktatorami.

- Nie pójdę na policję – przerwałam siostrze. – Nie mam żadnych dowodów, że stało się coś złego. A jedyny niepokojący fakt to samobójstwo dziewczyny, która do niego pisała. O tym nie zamierzam wspominać.

- To, że po tym, jak już uznasz mnie za wyjątkową zołzę…
- Sprostujmy jedną rzecz – przerwał, kładąc dłoń na jej udzie. – Od początku cię za nią mam.

Może miał rację w tym, że niewiedza do niczego mi się nie przyda.

- Byliśmy naprawdę blisko - odezwała się nagle Wardyś-Hansen.
Sama nie wiedziała, skąd popłynęły te słowa.
- Kiedy mieszkałeś w Krakowie - dodała. - I nie mam na myśli fizycznej intymności, tylko to, że naprawdę się widzieliśmy. Takimi, jakimi jesteśmy. Bo na tym polega bliskość.

- Naprawdę musisz zatruwać mi życie swoim gadaniem?- bąknął – Nie wystarcza ci, że robisz to samą swoją bytnością?
- Nie zatruwam, ubogacam.
- Jak mucha na gównie.
Forst uśmiechnął się blado.
- To porównanie nie jest dla pana zbyt pochlebne.
- Idź do diabła- odparł Edmund.

Nigdy nie rezygnuj z czegoś, o czym nie możesz przestać myśleć, choćby przez jeden dzień.