- Cierpi Pan na jakieś zaburzenia hiperkinetyczne? - Co? - A konkretniej na zespół nadpobudliwości psychoruchowej z brakiem koncentracji uwagi? - O co Ci kurwa chodzi ? - O to że przerywa mi Pan w pół zdania i nie potrafi poczekać, aż skończę przesłuchanie...
- Dlaczego wyglądasz, jakbym przyłapał cię na piciu Carlo Rossi?-rzucił. - Niczego takiego nigdy nie robiłem, więc trudno powiedzieć, jak wyglądałbym w takiej sytuacji. - Mniej więcej tak jak teraz. - Teraz wyglądam po prostu jak ja.
- Nie byłeś na wykładzie- zauważył. - Bo prowadził go mój ojciec. - I to ma być usprawiedliwienie? (...) - Wszystko doczytam. Powiedz mi tylko, czym dzisiaj usypiałeś resztę.
W przypadku Gerarda proces ten przypominał raczej otwieranie na chybił trafił szufladek, podczas gdy ten on liczył na to , że znajdują się tam rzeczy, których potrzebował.
(...) Ten prawnik może nie mieć zamiaru się kompromitować przed szefostwem (...) - Po pierwsze, ten prawnik to mój mąż. - No tak. - Po drugie, kompromituje się tylko swoim gustem muzycznym i żywieniowym - powiedziała stanowczo. - Jeżeli chodzi o wszystko inne, mucha nie siada.
Cholerne góry. Wystarczy przejść kawałek i można nagle zniknąć gdzieś między graniami po jednej lub po drugiej stronie granicy. Dla uciekiniera to czasem tylko jeden krok, ale dla śledczych jurysdykcyjny koszmar.
FORST nie miał nic przeciwko łamaniu zasad. Stał jednak na stanowisk, że aby to robić, najpierw trzeba je mieć.
(...) poznał w jednej chwili definicję miłości. Pojął, że nie nadchodzi ona nagle, nie jest impulsem ani niespodziewanym błogosławieństwem. Przeciwnie, rodzi się w bólach, czasem w mękach. Jest wytęskniona, okupiona cierpieniem.
Najważniejsze, by zachował pan spokój – dodał Gabert. – Zachowuję. – Żadnych burd w celi. To może ostatecznie przekreślić pańskie szanse. – Niech się pan nie martwi, jestem pokojowy jak Nagroda Nobla.
- Nie musiałem - odparł, klepiąc się w klatkę piersiową. - Bo doskonale wiem, kto podłożył tu ogień, w którym chcę spalić swoją samotność. Dominika zamarła. - A teraz radź sobie z pożarem - dodał Forst.
Witasz mnie, jakbyś nie zdążył zatęsknić, Zordon.... - Wiesz ile Cię szukałem? - Mogę się tylko domyślać, że niuchałeś jak samiec pawicy grabówki w okresie godowym.
Noż kurwa, fanfary. Dzwoń do George,a Martina, trzeba mu powiedzieć, że jest tu ktoś, kto umie kończyć historię.
- Kopią pionowe, nie poziome groby - ciągnął. - Wiesz dlaczego? - Nie. - Bo wtedy nie widać ich na skanach terenu. Z lotu ptaka widać tylko dziurę, tyle. Nikt się tym nie interesuje. Ale to tylko początek, bo obok chowają truchło jakiegoś zwierzęcia, dzięki czemu mylą psy policyjne. I na koniec wisienka na torcie. Wokół sadzają jakieś rośliny pod ochroną, żeby nikt nigdy nie mógł rozkopać ziemi.
Samobójcze myśli nie dawały mi spokoju przede wszystkim w dwóch sytuacjach. Do pierwszej dochodziło, kiedy wydawało mi się, że jestem na świecie absolutnie sama. Nic nieznacząca, ignorowana, niewiele warta i pomijana przez wszystkich, którzy z jakiegoś powodu się dla mnie liczyli.
Czasem, kiedy myślałam o odebraniu sobie życia, odnosiłam wrażenie, że jest już za późno. Że nie żyję. Nie istnieję. Znajduję się w czyśćcu, przeżywając wydarzenia, które tak naprawdę nie miały miejsca.
- Może w świecie Chronowskiego - zaoponował i nagle spoważniał. - Ale ten świat odchodzi. I zaczyna się... - Co? Era rządów prawa? I sprawiedliwości? - nie miałem zamiaru używać tak górnolotnych określeń. - Stwarzałeś takie wrażenie. Poza tym brzmi nieźle, może któraś partia powinna się tak nazywać - Może.