Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę polskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Mój dom jest moim hotelem.

Jedyne moje dobre sny to były sny o jedzeniu. Jadłem we śnie i może dlatego nie umarłem z głodu.

Najpierw Pluton kreśli ramy tego kosmicznego eksperymentu i odsłania swoje podstawowe zasady - życie jest wydarzeniem chwilowym, po nim następuje śmierć która kiedyś pozwoli iskrze wydostać się z pułapki; nie ma innego wyjścia. Życie jest czymś w rodzaju poligonu doświadczalnego, bardzo wymagającego. Odtąd będzie się liczyło wszystko co zrobisz, każda myśl i każdy uczynek, lecz nie dlatego, żeby cię potem ukarać albo nagrodzić, ale dlatego, że to one budują twój świat. Tak działa ta maszyna. Dalej, spadając, iskra przecina pas Neptuna i gubi się w jego mglistych oparach. Neptun daje jej na pocieszenie wszelkie iluzje, senną pamięć o wyjściu, sny o lataniu, fantazje, narkotyki i książki. Uran zaopatruje ją w zdolność do buntu, będzie on dowodem pamięci tego, skąd iskra pochodzi, Gdy iskra mija pierścienie Saturna, staje się jasne, że na dnie czeka ją więzienie. Obóz pracy, szpital, reguły i formularze, chore ciało, śmiertelna choroba, śmierć ukochanej osoby. Lecz Jowisz daje jej pocieszenie, godność i optymizm, piękny prezent: jakoś-to-będzie. Mars dokłada siłę i agresję, na pewno się przydadzą. Lecąc koło słońca, zostaje oślepiona, z dawnej rozległej świadomości zostaje jej jedynie małe, skarlałe oddzielone od reszty Ja i tak już będzie. Wyobrażam to sobie tak: kadłubek, kaleki byt z oberwanymi skrzydłami, Mucha zmęczona przez okrutne dzieci; kto wie jak przetrwa w Mroku. Chwała Boginiom, że teraz Wenus stoi na drodze Upadku. Iskra dostaje od niej dar miłości, najczystszego współczucia, jedyne co może uratować ją samą i inne iskry; dzięki darom Wenus będą mogły się wspierać i łączyć. Tuż przed Upadkiem zahacza jeszcze o jedną małą dziwną planetę (...) to jest Merkury, Ten daje jej język, zdolność komunikacji. Mijając Księżyc, dostaje od niego coś tak nieuchwytnego jak dusza. Wtedy dopiero spada na Ziemię i natychmiast obleka się w ciało. Ludzkie zwierzęce czy roślinne. Tak to wygląda.

Człowiek, którego widzisz, nie dlatego istnieje, że go widzisz, ale dlatego, że on na ciebie patrzy.

Gdy patrzysz na świat jak na dobro, to zło staje się wtedy wyjątkiem, - brakiem i błędem, i nic ci nie pasuje. Ale gdyby założyć odwrotnie, że świat jest zły, a dobro to wyjątek, wtedy wszystko układa się zgrabnie i rozumnie.
Dlaczego nie chcemy widzieć tego, co oczywiste?

Grzybnia podobna jest pleśni - biała, delikatna, zimna - księżycowa podziemna koronka, wilgotne mereżki plechy, śliskie pępowiny świata.

- A w ogóle cóż to jest ten grzech adamitów? Wytłumacz mi to, kuzynie oświecony.
- Wszystko, co się nie mieści w głowach tym, którzy tak mówią.

Serce. Cała jego tajemnica została na zawsze rozstrzygnięta - to ta niekształtna bryła wielkości pięści, w brudnokremowym kolorze. Bo to jest właśnie kolor naszego ciała, szarokremowy, szarobrązowy, brzydki, trzeba go zapamiętać. Nie chcielibyśmy takich ścian w naszym domu ani takiego samochodu. To kolor wnętrza, ciemności, miejsc, gdzie nie dociera słońce, gdzie materia kryje się w wilgoci przed cudzym wzrokiem, a więc nie musi się już popisywać. Tylko z krwią stać ją było na ekstrawagancję; krew ma być ostrzeżeniem, jej czerwień alarmem, że muszla naszego ciała została otwarta. Ciągłość tkanek - przerwana.
W rzeczywistości od środka jesteśmy pozbawieni koloru. Gdy serce porządnie wypłucze się z krwi, tak właśnie wygląda - jak glut.

- W Polsce jest inaczej. Niech kuzynka popatrzy, Polska to kraj, gdzie wolność religijna i nienawiść religijna w równym się stopniu spotykają. Z jednej strony Żydzi mogą tu praktykować swoją religię, jak chcą, mają swoje swobody i sądownictwo własne. Z drugiej zaś nienawiść do nich jest tak wielka, że samo słowo "Żyd" jest w poniewierce i dobrzy chrześcijanie używają go jako przekleństwa.
- Prawdę mówisz. I jedno, i drugie jest rezultatem panującego w kraju lenistwa, nieświadomości, nie zaś jakiejś przyrodzonej złości.
- Każdy się tym woli tłumaczyć. Łatwiej jest być głupim i leniwym niż złym. Ktoś, kto nosa nie wychyla poza swój zaścianek, kto święcie wierzy w to, co powie ksiądz niedouczony, kto ledwie potrafi złożyć litery i czyta tylko kalendarze, łatwo odda swój rozum wszelkim bzdurom i uprzedzeniom, jako to widziałem u świętej pamięci biskupa Dembowskiego, że się Nowymi Atenami zachwycać nie przestawał.

- Miałam sen - odezwała się Kłoska. - Do moich okien zapukał księżyc i powiedział "Nie masz matki, Kłosko, a twoja córka nie ma babki, czy tak?" "Tak" - odpowiedziałam. A on na to: "Jest we wsi dobra, samotna kobieta, którą kiedyś skrzywdziłem, już nawet nie wiem dlaczego. Ona nie ma dzieci ani wnuków. Idź do niej i powiedz jej, żeby mi wybaczyła. Jestem już stary i mam słaby umysł." Tak powiedział. I dodał jeszcze: "Znajdziesz ją na Górce, tam mnie przeklina, gdy co miesiąc ukazuję się światu w całej mej postaci." Zapytałam go wtedy: "Dlaczego chcesz, żeby ci przebaczyła?" A on odrzekł na to: "Bo ludzkie cierpienia żłobią ciemne zmarszczki na mojej twarzy: Kiedyś zgasnę od ludzkiego bólu." Tak mi powiedział, więc tu przyszłam.
(...) - Księżyc to tylko maska słońca. Wkłada ją, kiedy wychodzi nocą pilnować świata. Księżyc ma krótką pamięć, nie pamięta, co było miesiąc temu. Wszystko mu się plącze. Przebacz mu, Florentynko.
Florentynka westchnęła głęboko.
- Przebaczam mu. I on, i ja jesteśmy starzy, po co mamy się kłócić - powiedziała cicho. - Przebaczam ci, ty start durniu! - krzyknęła w niebo.

Myślałem, że gdy będę stary, stanę się mądrzejszy. Widzi pan, rozczarowałem się. Jedyne, czego mam więcej teraz, gdy skończyłem siedemdziesiąt lat, to świadomość braku pewności.

Inaczej rozumiałam zdarzenia, proste fakty układały się w inne niż dotychczas wzory, skomplikowane łańcuchy przyczyn i skutków tworzyły nowe konfiguracje.

Każda czynność posuwa się o jeden ruch, o jedną sekwencję: skaczę z jednej do drugiej, staram się nigdy nie powtarzać kolejności, Nie myśleć o kolejności, staram się sama siebie zaskoczyć, unosić się lekko nad ziemią i tylko muskać każdą czynność.

Policja używa wielu wyjątkowo odrażających słów, takich na przykład jak „denat” czy „konkubent”.

Wybieramy w innych te cechy, które mogłyby dopełnić ten ideał. Cel ewolucji jest czysto estetyczny, nie chodzi jej o żadne przystosowanie. Ewolucji chodzi o piękno, o osiągnięcie najbardziej doskonałej formy każdego kształtu.

W kościele La Madeleine nie mogły śpiewać kobiety - ani w chórze, ani solo. Tka była wiekowa tradycja. Tylko męskie głosy, ewentualnie głos kastratów (dla Kościoła mężczyzna bez jaj jest lepszy niż kobieta...).

Pokój otacza mnie sobą, obejmuje. Jest to najczulsza, niedotykalna z pieszczot, tak może pieścić tylko zamknięta przestrzeń.

Bywa, że uwiedzie mnie jakaś wyłuskana z tłumu postać i wtedy zbaczam z mojej marszruty, żeby za nią przez chwilę podążać, zacząć opowieść. To dobra metoda; doskonalę się w niej.

A może umarłeś na próbę, żeby zobaczyć jak tam jest, żeby tam wszystko wymierzyć, odliczyć liczbę stopni do nieba czy piekła, zbadać temperaturę, zaplanować krok po roku swoją wędrówkę, zrobić konspekt, podział godzin? I nawet jeżeli uważałeś, że tam nic nie ma, to może nie byłoby głupie sprawdzić jak to jest, kiedy niczego nie ma? Jakim ściegiem podszyte jest nic. Z jakich utkane kolorów. (...) Szukasz w encyklopedii odpowiedniego hasła, w którym jakiś spec wszystko dokładnie wyjaśnił. Ale tam jest tylko napisane: każdy umrze, on, ty i ja.

Wolelibyśmy być mali, wtedy nasze grzeszki stałyby się wybaczalne.