Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę polskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Kobiety w łachmanach zbierają na ulicy wióry i łajno na opał. Trudno po tych łachach rozróżnić, czy to bieda żydowska, czy cerkiewna, czy katolicka. Tak, bieda nie ma ani wiary, ani narodowości.

Wyobraźnia wyczerpuje w jakiś sposób rzeczywistość - to, co wyobrażone, nie może się już wydarzyć. I na odwrót - zdarzają się tylko rzeczy niewyobrażone.

Anioły postrzegają świat nie przez fizyczne formy, w które on wciąż pączkuje, i które sam niszczy, ale poprzez ich znaczenie i duszę.

Wszystko, czego człowiek doświadcza, ma początek i koniec w ciele.

Jest szczęśliwa, bo nie ma w głowie żadnej myśli, żadnego zmartwienia, żadnych oczekiwań ani nadziei. Dobry to stan.

(...) to, co przeszłe, wciąż może pozostawać realne i wywierać wpływ, chociaż przestało istnieć.

Ten, kto nie nauczył się mówić, zostanie na zawsze uwięziony w pułapce.

Jest jednak cenna [świadomość], bo pozwala poznawać rzeczywistość, skupić się na jej jednej cesze i zgłębiać ją, oglądać ze wszystkich stron.

Nie zważać, że zdanie urwie się w połowie, jakby za czasownikiem otworzyła się nagle przepaść.

Przesuwać słowa jak żetony, którymi obstawia się numery w ruletce. Może tym razem się uda? Może się wygra?

Trudno to sobie wyobrazić, ale angielski jest ich językiem prawdziwym! Często jedynym. Nie mają do czego wracać ani zwrócić się w chwilach zwątpienia.

Prawda pisana przez duże "P" opiera się zawsze na groźbach obcięcia tego, co wystaje poza jej obrys. Żadnych frędzli, żadnych.

Nic tak bowiem nie czyni na bardziej ludzkimi niż to, że każdy z nas posiada swoją niepowtarzalną, wyjątkową historię, że poruszamy się w czasie, zostawiając ślady.

W Polsce - wciąż zamkniętej w narodowych przyzwyczajeniach - opowiada historię ponadnarodową, której podmiotami nie są zbiorowe byty, lecz różnorodne jednostki. Historia ziem odzyskanych, to dla niej opowieść o domu, w którym mieszka polska i niemiecka rodzina, a kobiety mijają się przy kuchni. Nie jest to żadna sielska idylla, ale sposób patrzenia, który nie rozdziela tego, co splecione, nożycami nawykowych kategoryzacji. Gdybyśmy wszyscy umieli patrzeć w ten sposób, napisanie wspólnych, europejskich podręczników historii nie wydawałoby się aż tak trudne. Z uwagą zagłębiając się w historię i współczesność małych, lokalnych społeczności, potrafi wyruszyć z nich w globalny świat, w którym uwolnione od społecznych konfliktów jednostki ocierają się o siebie na lotniskach. Świat lokalnych, bliskich więzi nie jest dla niej przedmiotem nostalgicznych westchnień za dawnym porządkiem, a świat nowoczesnej wolności przeraźliwą otchłanią - ujawniają się w nich jedynie różne warianty naszej tożsamości, która może być lokalna, narodowa, globalna, indywidualna. A kiedy żadna grupowa tożsamość nie staje się tyranem, który musi podporządkować sobie całe nasze życie, powstaje miejsce dla innego, dla różnorodności. Uważnie przeczytane powieści Tokarczuk się w istocie radykalnym projektem głębokiej przebudowy naszej zbiorowej tożsamości [...] Nie jest utopijną rewolucjonistką, która wierzy w możliwość stworzenia idealnego świata, ma wręcz gnostycką świadomość skażenia ludzkiej egzystencji cierpieniem, i to- paradoksalnie- chroni ją przed pokusą bezwzględnej krytyki zastanej rzeczywistości. Z tego, że nie stawia świata pod pręgierzem, nie wynika jednak, że opowiada nam kojące, kobieco- ekologiczne bajki. Jeśli świat tworzony przez Olgę jest nieco lepszy niż ten, w którym żyjemy, to nie przez przemilczenie jego bolesnych miejsc, tylko dzięki przemodelowaniu go na miarę człowieka myślącego, wnikliwego, wrażliwego, współczującego - takiego, jakim jest autorka.

- Chciałbym być twoim mężem. Ruta. Chciałbym się z Tobą kochać.
- Nigdy nie będę robić tego z kimś, kogo kocham. Tylko z tymi, których nienawidzę.

Dusza to jest to, co w nas najsłabsze.

Lecz zwierzęta wcale nie chciały być zamienione w ludzi, bo ludzie wydawali im się straszni jak monstra, jak potwory. Zmówiły się więc, złapały Boga i utopiły go.

Młynek jest takim kawałkiem materii, w którą tchnięto ideę mielenia. Młynki mielą i dlatego istnieją. Ale nikt nie wie, co młynek znaczy w ogóle. Może młynek jest odpryskiem jakiegoś totalnego, fundamentalnego prawa przemiany, prawa, bez którego ten świat nie mógłby się obejść albo byłby zupełnie inny. Może młynki do kawy są osią rzeczywistości, wokół której to wszystko kręci się i rozwija, może są dla świata ważniejsze niż ludzie.

Osią świata są powtarzalne konfiguracje chwil, ruchów i gestów. Nie wydarza się nic nowego.

Ludzie wiedzą, co chcą wiedzieć, i w końcu mają to, czego chcieli. Jasne, lecz fałszywe podziały.