Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Najpierw Pluton kreśli ramy tego kosmicznego eksperymentu i odsłania swoje podstawowe zasady - życie jest wydarzeniem chwilowym, po nim następuje śmierć która kiedyś pozwoli iskrze wydostać się z pułapki; nie ma innego wyjścia. Życie jest czymś w rodzaju poligonu doświadczalnego, bardzo wymagającego. Odtąd będzie się liczyło wszystko co zrobisz, każda myśl i każdy uczynek, lecz nie dlatego, żeby cię potem ukarać albo nagrodzić, ale dlatego, że to one budują twój świat. Tak działa ta maszyna. Dalej, spadając, iskra przecina pas Neptuna i gubi się w jego mglistych oparach. Neptun daje jej na pocieszenie wszelkie iluzje, senną pamięć o wyjściu, sny o lataniu, fantazje, narkotyki i książki. Uran zaopatruje ją w zdolność do buntu, będzie on dowodem pamięci tego, skąd iskra pochodzi, Gdy iskra mija pierścienie Saturna, staje się jasne, że na dnie czeka ją więzienie. Obóz pracy, szpital, reguły i formularze, chore ciało, śmiertelna choroba, śmierć ukochanej osoby. Lecz Jowisz daje jej pocieszenie, godność i optymizm, piękny prezent: jakoś-to-będzie. Mars dokłada siłę i agresję, na pewno się przydadzą. Lecąc koło słońca, zostaje oślepiona, z dawnej rozległej świadomości zostaje jej jedynie małe, skarlałe oddzielone od reszty Ja i tak już będzie. Wyobrażam to sobie tak: kadłubek, kaleki byt z oberwanymi skrzydłami, Mucha zmęczona przez okrutne dzieci; kto wie jak przetrwa w Mroku. Chwała Boginiom, że teraz Wenus stoi na drodze Upadku. Iskra dostaje od niej dar miłości, najczystszego współczucia, jedyne co może uratować ją samą i inne iskry; dzięki darom Wenus będą mogły się wspierać i łączyć. Tuż przed Upadkiem zahacza jeszcze o jedną małą dziwną planetę (...) to jest Merkury, Ten daje jej język, zdolność komunikacji. Mijając Księżyc, dostaje od niego coś tak nieuchwytnego jak dusza. Wtedy dopiero spada na Ziemię i natychmiast obleka się w ciało. Ludzkie zwierzęce czy roślinne. Tak to wygląda.

Nieco podobne cytaty

Należał do wierzących. Przeszło mu szybko, jak zupa się wylała, ale w owym czasie był ideowym żydowskim komunistą. Był od zawsze lewicowcem (…) otarł się o anarchistów, a w końcu trafił do Związku Młodzieży Komunistycznej. Miał dziewiętnaście lat, właśnie zdał na medycynę, kiedy zaczęła się wojna. Uciekł do Rosji. Wstąpił do Armii, najpierw Czerwonej, a potem do Berlinga. Pobyt w Rosji oceniał pozytywnie. Tak przynajmniej mówiła matka, bo on raczej nie opowiadał mi o sobie. Nie mówił o swoim pochodzeniu, nie wspominał rodziny. Oprócz jego siostry wszyscy zginęli podczas wojny. Dowiedziałam się o tym dopiero od mamy.

Chodzę stale do teatru, lecz coraz trudniej mi zakochać się w przedstawieniu. Do niedawna dobrym kryterium była zazdrość. Zastanawiałem się, czy zazdroszczę ludziom na scenie – jako aktor, bo najpierw jestem aktorem. Ale zazdroszczę coraz rzadziej. Może z zarozumialstwa, może ze starości, może ze zmęczenia, a może dlatego, że tak łatwo dziś zyskać aplauz.

Najpierw zabijali działaczy PPR, z czasem cała ich działalność ograniczyła się do rabowania.

Najpierw słyszymy zapowiedzi rozliczania inwestorów, którzy już zainwestowali, a na koniec zachęca się kapitał do inwestowania.

Była to teczka dotycząca agenta o pseudonimie Bolek, chodziło o Lecha Wałęsę, był to właściwie jeden dokument. Był to opis wydarzeń, jakie miały miejsce w Stoczni Gdańskiej już po głównej fali strajków – albo przy końcu grudnia 1970, albo w styczniu 1971 r. Był to opis dość przejrzysty, wielostronicowy, z wymienianiem nazwisk. Chodziło o jakieś zamieszanie w stoczni, kilkusetosobowe wiece. Na moje stwierdzenie, że tego Wałęsa nie mógł napisać, bo by nie potrafił, jako że tekst był dość spójny, w miarę gramatyczny, a w każdym razie zrozumiały, Milczanowski odpowiedział mi: Co ty, nie wiesz, jak było? – on najpierw opowiedział to temu ubekowi, a później tamten mu to podyktował. I dlatego ten tekst jest taki.

Ruski agencie, załatwimy cię!

Prawica może oczywiście w Polsce rządzić, ale lewica musi najpierw na to zarobić.

Najpierw Lecha. Brał udział w negocjacjach w Magdalence, które poprzedziły Okrągły Stół. Zabierał głos rzadko, ale konkretnie. Mówił prawniczym i wypranym z emocji językiem. Już w trakcie obrad Okrągłego Stołu obecny prezydent przedstawił mi brata. Muszę powiedzieć, że zaimponował mi bystrym umysłem. Wyskoczył do mnie z żartobliwymi pretensjami: „Panie generale, pan internował brata, a mnie nie. Teraz brat chodzi z nożyczkami i obcina kupony, robi wielką politykę, a ja nie mam czym się pochwalić”. Powiedziałem, że nic straconego, bo jestem szefem MSW, kodeks karny obowiązuje, mogę to nadrobić. Spodobał mi się jako człowiek, który w trudnej sytuacji potrafi zachować się dowcipnie.

RR: Czy w następnych wyborach będzie pan kandydował?
GL: Panie redaktorze, najpierw musi się odbyć Euro 2012. Żeby pan dobrze wiedział: wyniki na Euro będą decydowały o wszystkim. Nikt (...) tylko ten, kto nic nie robi, nie robi błędów. Wiadomo będzie, że jeżeli nie będzie wyników, to się podejmuje męskie decyzje, powiem panu.
RR: Czyli rozumiem, że jak nie wyjdziemy z grupy, to pan podejmie wtedy pan męską decyzję?
GL: Tak jest.
RR: Nie wychodzimy z grupy, pan nie kandyduje?
GL: No, trzeba mniej więcej by tak powiedzieć.

Bardzo często kiedy wychodzę z mojego nowojorskiego mieszkania ktoś mnie zaczepia mówiąc `Cześć Merilyn, jak się dzisiaj miewasz?`. Nie wiem ale w jakiś sposób czuje się zaszczycona. Najpierw pogwizdują bo przecież niebrzydka dziewczyna, blondyka dosyć zadbana, potem nagle: `Boże, przecież to Merilyn Monroe!` (Śmiech).