Miał w sobie ptaka – tak to czuł. Kiedy był trzeźwy, czuł ptaszysko w całym sobie. Tuż pod skórą.
Gdy trafionemu ptakowi skrzydło martwo zwisa, śpiew cherubinów w Niebie się ucisza
(...) gdy się o czymś intensywnie myśli, gdy się czegoś pragnie i tęskni - wtedy to się dostaje.
Staję się tym, w czym uczestniczę. Jestem tym, na co patrzę.
Spełniło się to, co życie zapisało mu sekretnym atramentem w rozdziale pod tytułem "Miłość".
Opisywanie świata jest w gruncie rzeczy opisywaniem samego siebie.
Czas bez opowieści jest martwy i równie dobrze mogłoby go nie być.