Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę polskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Florentynka zawsze odnosiła się do zwierząt z szacunkiem, jak do ludzi. Rano mówiła im "dzień dobry", a gdy stawiała miski z mlekiem, nie zapominała powiedzieć "smacznego". Mało tego, nie mówiła o nich "psy" czy "koty", bo brzmiało to tak, jakby mówiła o przedmiotach. Mówiła "psowie", "kotowie", jak Malakowie czy Chlipałowie.

Miał w sobie ptaka – tak to czuł. Kiedy był trzeźwy, czuł ptaszysko w całym sobie. Tuż pod skórą.

Gdy trafionemu ptakowi skrzydło martwo zwisa, śpiew cherubinów w Niebie się ucisza

z pokorą zaakceptował swoje cierpienie, nie próbując go dalej tłumaczyć. Kiedy przychodziło, odsuwał się od świata i przyjmował je w samotności niby jakiś ponury, ciężko strawny sakrament. Pełen obrzydzenia i zniechęcenia leżał całymi godzinami z otwartymi oczyma. Nie jadł, nie mył się. Z jeszcze większym obrzydzeniem wstawał, żeby się wypróżnić, a potem znowu leżał./
Po pewnym czasie, niekiedy po kilku godzinach, a innym razem po kilku tygodniach, wszystko wracało do normy. Świat przyznawał mu wspaniałomyślnie rację istnienia.

Świat jest zły. (...) Co to za Bóg, który stworzył taki świat? Albo sam jest zły, albo pozwala na zło. Albo mu się wszystko poplątało.

Czasem zwierząt jest zawsze teraźniejszość.

Nie obchodzi mnie czas, tyle już razy wywiódł nas w pole. W języku, w którym piszę, przeszłość i przyszłość różnią się tylko jedną samogłoską.
E przechodzi w Y, i brzmi to jak zawołanie.

Pańskie pytania i sposób ich zadawania budzą, muszę przyznać, moje głębokie zaufanie. Ten, kto wie, o co pyta, jest tym, który mógłby już sobie odpowiedzieć.

Ale czasami zdarzają nam się rzeczy, które sięgają w jakieś głębie, są w poprzek ogólnie przyjętym rozwijanym wzorom, rzeczy, które robią na tej wspólnej mapie dziury i nie wiadomo co zrobić z takimi faktami. Nie da się ich bowiem przypasować do żadnej Historii, zresztą brałyby ją wtedy w jakiś niebezpieczny nawias.

(...) gdy się o czymś intensywnie myśli, gdy się czegoś pragnie i tęskni - wtedy to się dostaje.

Staję się tym, w czym uczestniczę. Jestem tym, na co patrzę.

Znowu zaczynamy przypominać plemię, które tańczy wokół starych totemów; ignorując żywych, a jest w stanie docenić tylko martwych.

Określam, więc istnieję. Chcę, więc jestem.

Czy wystarczy, żeby drugi człowiek był inny, z wyglądu lub wewnętrznie, w jakikolwiek sposób, żeby przestawały go dotyczyć ogólnie przyjęte prawa i zwyczaje.

Spełniło się to, co życie zapisało mu sekretnym atramentem w rozdziale pod tytułem "Miłość".

(…) Pojawią się dodatkowe zmysły: wyczuwanie braku, smak nieobecności, umiejętność szczególnej prekognicji. Wiedzieć, co się nie wydarzy. Mieć nosa do tego, co nie istnieje.

Opisywanie świata jest w gruncie rzeczy opisywaniem samego siebie.

Koralia zwracała nam często uwagę na wszechobecne istnienie podobieństw. Wszystko jest do siebie podobne, to tylko kwestia perspektywy. Podobieństwa wiążą rzeczy w przemyślaną siatkę, która utrzymuje skomplikowaną fryzurę świata w łagodnym porządku.

Czas bez opowieści jest martwy i równie dobrze mogłoby go nie być.

Co się stało z Wielkanocą 1948? Z 20 grudnia 1949? Z Krynicą, sierpień 51? Co to znaczy, że przeminęły? Czy przeminęły tak samo jak widoki, które zostawia się za sobą, idąc, ale które przecież wciąż gdzieś są i trwają dla innych oczu? Czy może czas woli zacierać za sobą ślady, rozsypuje w pył przeszłość i niszczy ją bezpowrotnie?