Strona numer 5
Widziałem raz żywy symbol triumfu człowieka. Stał już nad przepaścią i zrobił wtedy w nią siusiu.
Twarz wroga przeraża mnie wtedy, gdy widzę jak bardzo jest podobna do mojej.
Śniła mi się we śnie rzeczywistość. Z jaką ulgą się obudziłem.
Czasem zdaje mi się, że istnienie jest powszechną halucynacją ludzkości.
Czasem wzdrygam się na myśl, że mogę w sardynce ukąsić jakiegoś Jonasza z biblii dla krasnoludków.
Chciałem powiedzieć światu tylko jedno słowo. Ponieważ nie potrafiłem tego, stałem się pisarzem.
Udaję się w poszukiwaniu wielkiego być może. Spuście kurtynę, farsa skończona.
Nie posiadam nic cennego. Zostawiam wiele długów. Resztę zapisuję biednym.