Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty katastroficzne, pesymistyczne

pokaż wszystkie cytaty katastroficzne, pesymistyczne

Polska się nie odważyła przyjąć uchodźców, w związku z tym na ulicach jest biało. Wszyscy wyglądają tak samo, wszyscy mówią tym samym językiem. Polska w tej chwili skazuje siebie jakby na takie bycie pasywnym świadkiem tych dużych procesów cywilizacyjnych, które nadchodzą. Nie wchodząc w ten nurt, jesteśmy jeszcze bardziej głusi, jeszcze bardziej niemi i niewiele widzimy. To jest straszne.

Proszę pani, zbliżamy się do końca naszej cywilizacji, bo przy takim zorganizowaniu nikt nie zapanuje nad ekologią, nikt nie zapanuje nad pandemią. I jeszcze można wyliczyć parę rzeczy, z którymi żadne państwo, ani Stany, ani Chiny nie poradzi sobie. Do tego potrzeba globalnego zorganizowania w paru tematach. Jak tego nie zrobimy, to nie opanujemy rozwoju.

Francja i Wielka Brytania mają broń jądrową. Jeśli pozwolą się zdominować przez bardzo destrukcyjne idee moralne, to doprowadzimy do sytuacji, w której broń jądrowa wpadnie w ręce ludzi, którzy mogą wyrządzić bardzo, bardzo poważne szkody Stanom Zjednoczonym.

Dwadzieścia procent uczniów rozpoczynających naukę w liceum w Middletown porzuci szkołę przed jej ukończeniem. Większość nie ukończy studiów. Praktycznie nikt nie wybierze uniwersytetu poza stanem. Uczniowie nie spodziewają się po sobie zbyt wiele, bo tak też podchodzą do tych spraw wszyscy dokoła. Wielu rodziców także godzi się na takie podejście.

[...]

W miejscowościach pokroju Middletown ludzie bez przerwy gadają o ciężkiej harówce. Da się przejść przez całe miasto, w którym trzydzieści procent młodych ludzi pracuje niespełna dwadzieścia godzin tygodniowo, i nie napotkać nikogo świadomego własnego lenistwa.

W taką pogodę dobrze jest się powiesić.

Dla siebie już nic nie chcę, ludzi nie lubię. Od dawna już nikogo nie kocham.

Tutaj tylko jedzą, piją, śpią, potem umierają...rodzą się inni i też jedzą, piją, śpią i żeby z nudów nie zgłupieć do reszty, szukają rozrywek w nikczemnych plotkach, wódce, kartach, pieniactwie, i żony oszukują mężów, i mężowie kłamią, udają, że nic nie widzą, nic nie słyszą i ohydny wpływ demoralizuje dzieci, i w nich też gaśnie iskra boża, i stają się równie żałosnymi, podobnymi do siebie trupami, jak ich ojcowie i matki...

(…) pojechaliśmy na cmentarz, na kwatery „Zośki” i „Parasola”. I tam spotkaliśmy siwego pana, to jedno z najbardziej traumatycznych przeżyć w moim życiu. Stał i sam dla siebie robił listę poległych dziewczyn. Opowiadał beznamiętnym tonem, jak wyglądały, opisując ich kolor oczu, włosów, urodę, charakter. Potem mówił, że znaleźli jej szkielet na Długiej, tam, gdzie zginęła. Mówił to z autentycznej potrzeby, to w nim siedziało i musiał wyrzucić to z siebie. Potem w domu oglądałem transmisję tej inscenizacji z aktorami wchodzącymi do kanału. Między autentycznym przeżyciem a szopką wokół przeżycia było to, co mnie uwiera. Wszystko, co jest machaniem sztandarem czy hasłem patriotyzmu, jest sztuczne.

Upada w naszych czasach wielki autorytet - młodzież dzisiejsza nie szanuje ani bogów, ani ludzi, ani państwa, ani krwi, ani obyczajów przodków, a kto temu winien?

Upadniemy pod wszelkimi względami, moi drodzy. Ponieważ umrze nasza cywilizacja i obudzimy się z minaretami zamiast wież kościelnych, w burkach zamiast minispódniczek, z wielbłądzim mlekiem zamiast drinka.

Jakie mamy wyjście? Zastąpią nas jak Barbarzyńcy zastąpili Rzymian. [...] Ale nie boję się, że przestaniemy istnieć jako biała rasa. Sami ku temu zmierzamy. Już się nie reprodukujemy. Robimy miejsce dla innych. Może coś lepszego się z tego narodzi.

Wszelkie stworzenie swój żal i swoją biedę ma.

Rządy despotyczne ukrywały zawsze skutki uwięzienia i tortur, jak wiadomo, nadzwyczaj gorliwie - niewiele znamy ofiar inkwizycji, które pokazałaby ogółowi pomiażdżone kości i krwawiące rany - tak samo więc i obłęd, wrzód zrodzony z męki duchowej człowieka zamkniętego w błotnistym lochu, despoci ukrywają starannie tam, gdzie powstał; jeśli zaś wydostanie się na świat i tak jakiś ponury szpital będzie mu grobem, bo w tym okaleczonym strzępie, który dostawił utrudzony dozorca, lekarze nie spostrzegą ani człowieka, ani śladów ludzkiej myśli.

Noworoczne życzenia składane w rodzinnym gronie. Nadzieja, którą cieszą się serca, dla nas to wszystko nie istnieje. Czy ktokolwiek z nas ośmielił by się powtórzyć dziś te słowa: „Życzę ci pomyślnego roku!” słowa, których nie sposób wymówić bez radosnego uśmiechu. Czy pozostał nam jeszcze nie rok, ale choć jeden dzień życia?
Pomimo to bosman zbliżył się do mnie ze szczególnym wyrazem twarzy i rzekł:
- Panie Kazallon, winszuję panu.
- Czy nowego roku?
- Nie, tylko rozpoczynającego się dnia, bo dziś będziemy jedli po raz ostatni w życiu.

Jeśli coś ma się nie udać – nie uda się na pewno.

Bo jedno jest kurewsko pewne - jestem właśnie hopeless, beznadziejny.

Wszyscy o tym wiem, ale wciąż nie zwracamy wystarczającej uwagi na przerażający scenariusz kompleksowego cyberataku, który doprowadziłby do całkowitego zatrzymania dostaw energii, transportu, usług szpitalnych, oraz naszego społeczeństwa jako całości. Kryzys związany z COVID-19 byłby przy tym postrzegany jako niewielkie zakłócenie w porównaniu z dużym cyberatakiem. Należy wykorzystać kryzys związany z COVID-19 jako okazję do zastanowienia się przez środowisko cyberbezpieczeństwa, jakie lekcje może z tego wyciągnąć, aby poprawić nasze przygotowanie na potencjalną "cyberpandemię".

Wszyscy jesteśmy pokręceni, pogmatwani, nie umiemy dobrze pływać i powoli toniemy.

Dla mnie życie skończyło się, kiedy miałam dwadzieścia lat. Reszta to były jedynie niekończące się reminiscencje. Jakby mroczny, pełen zakrętów, prowadzący donikąd długi korytarz. Lecz musiałam je przeżyć. Przyjmowałam każdy pusty dzień i pustym go żegnałam. Ciągnęły się dni, a ja zrobiłam wiele niesłusznych rzeczy. Nie, szczerze mówiąc, mam wrażenie, że zrobiłam wyłącznie niesłuszne rzeczy. Przez pewien czas żyłam zamknięta wewnątrz. Jakbym żyła na dnie głębokiej studni. Przeklęłam, znienawidziłam wszystko na zewnątrz. W pewnym momencie wyszłam z niej i udawałam, że żyję. Wszystko przyjmowałam, szłam przez życie, nic nie czując (...) ale to wszystko nie miało znaczenia. Wszystko minęło w mgnieniu oka. Nic nie zostało poza bliznami po kilku rzeczach, którymi gardziłam i które zmarnowałam.

Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim,
Moja droga Orszulko, tym zniknienim swoim!
Pełno nas, a jakoby nikogo nie było:
Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło.


616 cytatów, 44 cytaty katastroficzne, pesymistyczne

473 cytaty, 31 cytatów katastroficznych, pesymistycznych

529 cytatów, 17 cytatów katastroficznych, pesymistycznych

584 cytaty, 17 cytatów katastroficznych, pesymistycznych

1928 cytatów, 15 cytatów katastroficznych, pesymistycznych
⇓ ⇓ pokaż więcej autorów ⇓ ⇓
wszyscy autorzy z kategorii katastroficzne, pesymistyczne
Galeria cytaty katastroficzne, pesymistyczne,
kliknij aby powiększyć