Wszelkie rozruchy powodują zamknięcie sklepów, zmniejszenie kapitałów, panikę na giełdzie, przerwę w handlu, zahamowanie rozwoju interesów; przyspieszają bankructwa, pieniądz znika, fortuny prywatne zostają zachwiane, kredyt publiczny podważony, przemysł zdezorientowany, kapitały odpływają, płace zniżkują, wszędzie panuje strach. Ten stan odbija się we wszystkich miastach, otwierają się przepaście. Obliczono, że pierwszy dzień rozruchów kosztuje Francję dwadzieścia milionów, drugi – czterdzieści, trzeci – sześćdziesiąt. Trzydniowe rozruchy kosztują więc sto dwadzieścia milionów, czyli – biorąc pod uwagę jedynie rezultat finansowy – tyleż co katastrofa, zatopienie czy przegrana bitwa, w której zginęłaby flota złożona z sześćdziesięciu okrętów liniowych.
Polak Polakowi Żydem, najczęściej pod obrazkiem Najświętszej Panienki. Tak na wszelki wypadek.
Lepiej milczeć i być uznanym za głupca, niż coś powiedzieć i rozwiać wszelkie wątpliwości.