Po co walczyć o coś, co prawdopodobnie nigdy nie będzie lepsze? Jak długo można trzymać się pięknej przeszłości, by usprawiedliwić teraźniejszość, w której żadne z nas nie jest szczęśliwe?
Jesteś przy mnie, ale jakby cię nie było. Nie wiem, dokąd odeszłaś ani kiedy to się stało, nie mam pojęcia, jak sprowadzić cię z powrotem. Jestem taki samotny. Mieszkamy razem. Jemy razem. Śpimy razem. Ale nigdy w życiu nie czułem się taki samotny.
Jeśli oświetlisz tylko swoje wady, cały twój ideał zostanie przyćmiony.
To nie ona złożyła mi obietnicę. Nie jest mi winna wierności, a ja nie jestem nic winna jej. Jestem w tej sytuacji zła tylko na jedną osobę i jest nią mój mąż.
Tylko to sprawia, że mój ból staje się nieco mniejszy - świadomość, że on też cierpi.
Bo to, co dzieje się teraz... to, że nie potrafię przerwać... że nie chcę przestać go całować... że nie mogę oderwać od niego wzroku... Nie wiem, czy to tylko dodatek do seksu, którego nigdy nie doświadczyłam, czy coś głębszego. Może seks nie jest wcale tym, co najgłębsze. Może istnieje taki rodzaj więzi, o którym nie miałam pojęcia.
Kiedyś uśmiechanie się przychodziło mi naturalnie, ale teraz niemal za każdym razem jest to tylko poza.
Uwielbiam to jej spojrzenie, gdy wie, że zaraz ją pocałuję. Widzę błysk wyczekiwania w jej oczach. Nie ma nic lepszego niż dziewczyna czekająca na twój pocałunek.
Opieka nad własnym ciałem niczym nie różni się od opieki nad dzieckiem. Czasami jest trudno, czasami niewdzięcznie, czasami chcesz się poddać, ale jeśli to zrobisz, za osiemnaście lat będziesz doświadczać konsekwencji tej decyzji.
- Ostrzegałaś mnie. Mówiłaś, że jeden raz mi nie wystarczy. Że jesteś jak narkotyk. Zapomniałaś tylko dodać, że nic nie uzależnia bardziej od ciebie.
Czasem tęsknię za nimi tak, że boli mnie tu. Mam wrażenie, jakby ktoś ściskał mi serce z siłą całego cholernego świata.
W tej chwili ostatecznie przegrywam wojnę ze swoim sercem. Nawet nie zastanawiam się nad odpowiedzią na jego słowa. Mówią za mnie łzy. Pochyla się i przyciska usta do mojego czoła. Potem opuszcza ręce i powoli odsuwa się ode mnie. Z każdym jego ruchem pęka mi serce. Niemal słyszę, jak się kruszy. Niemal słyszę, jak pęka na pół i rozbija się na podłodze tuż przy mnie.
Jeśli miałbym wybór, wybrałbym całowanie cię podczas rozmowy. Najlepsze połączenie dwóch światów.
Zamierzam cię całować dopóki nie wytrzeźwieję. Albo nas przyłapią. Cokolwiek będzie pierwsze.
Jeśli istnieje Bóg to moim zdaniem bardziej obraża go religia niż ateizm.
Jesteś niewiarygodnie dzielna. Masz niezłomne serce, dzięki któremu uda ci się to wszystko przetrwać. Serce zdolne kochać życie i ludzi na tak wiele sposobów, że nawet nie potrafisz sobie tego wyobrazić. A do tego jesteś piękna. – Przyciskam dłoń do jej serca. – Tu, w tym miejscu. Twoje serce jest piękne i któregoś dnia znajdziesz kogoś, kto je pokocha tak, jak na to zasługuje.
Zaczynałem myśleć, że juz nigdy nie będę ważną częścią twojego życia, a potem nagle się pojawiłaś.
Ciągnę go w kierunku pokoju. Jeśli tam ze mną wróci, nie będę w stanie mu odmówić.
Zaraz, naprawdę chcę uprawiać seks z facetem, którego już nigdy więcej nie zobaczę?
Chyba zwariowałam. Nie mogę się z nim kochać. Nawet nie mam prezerwatywy.
Zaczynam go ciągnąć w odwrotnym kierunku.
Jezu, pewnie pomyśli, że mam nie po kolei.
Znów popycha mnie na ścianę, zupełnie jakby nie zauważył, że przez ostatnie dziesięć sekund miotałam się, nie wiedząc, co zrobić.
- Matka opowiadała, że dzień po Bożym Narodzeniu wypadł z domu, wrzeszcząc: ,,Mam dość!". Nigdy nie wrócił. - Robi kolejny balon. - Jeśli coś wychodzi mojemu tacie dobrze, to ,,manie dość". ,"Ma dość" od trzynastu lat.
Odwzajemniam pocałunek. Mocno. I kiedy tym razem od niego odchodzę, to nie boli już tak mocno. Bo teraz mam nadzieję. Nadzieję na to, że ma plan, jak wyrwać nas z tego bałaganu.