Wiem, co przemyka mi przez głowę, i jest to wyłącznie ogromne rozczarowanie. Nie tyle aresztowaniem, ile tym, że zawiodłem Auburn. Sprawia wrażenie osoby wiodącej życie, w którym wielu ludzi sprawia jej zawód, i szlag mnie trafia, że dołączę do ich grona.
Nie patrzę, jak wychodzi. Mam uczucie, że mój oczywisty brak doświadczenia zabił właśnie całą atmosferę, która się wytworzyła. I nie jestem za to zła na siebie. Jestem zła na niego. Jestem zła, że studzi go to, że nie jestem bezpośrednia i się na niego nie rzucam. Jestem zła, że dostaje telefon, najprawdopodobniej od Hannah, i natychmiast wykorzystuje go jako pretekst do wzięcia nóg za pas.
Nie jestem w tym dla siebie. Gdyby tak było, odeszłabym już dawno temu. Jak mógłby ocalić mnie od tego życia? Sam jest jego częścią.
W każdym związku są chwile, które określają moment, gdy dwoje ludzi zakochuje się w sobie.
- Mówiłaś, że chcesz skoczyć na spadochronie, bo umierasz! - krzyczy, ściskając mnie za ręce. - Ale to nie jest umieranie, Maggie! To życie!
Jakoś tak się dzieje, że kiedy jesteśmy ze sobą spleceni w ten sposób, nawet rzeczy tak banalne jak wylegiwanie się w łóżku i oglądanie telewizji wprawiają mnie w euforię.
W naszej książce jest mnóstwo rozdziałów, których nie wyrwiemy tylko dlatego, że coś Ci się w nich nie podobało. To część naszej historii. Każde zdanie przybliża nas do szczęśliwego zakończenia.
Macierzyństwo to nie jest dbanie o własne szczęście. to pogodzenie się z tym, że możesz być przekonana, a nawet zdruzgotana z powodu dziecka.
Wiem, że moje życie jako całość nie jest idealne, ale w końcu zaczynam doceniać wszystkie jego elementy, które takie są. Jest ich tak wiele.
Nareszcie mniej smucę się naszym losem. Przestałam skupiać się na tym, czego nigdy nie będziemy mieć, a zaczęłam dostrzegać to, co mamy albo mieć możemy. Ból wciąż mi towarzyszy, ale już dawno nie czułam się taka szczęśliwa.
Martwiłem się o wiele rzeczy, odkąd wzięliśmy ślub, ale chyba aż do tamtej chwili nie martwiłem się o nas. Przez lata walczyłem, by być dla Ciebie źródłem siły, ale wtedy po raz pierwszy przyszło mi do głowy, że może już nim nie jestem. Zatem co, jeśli po części jestem tym, co przynosi Ci ból?
Ale proszę, nawet wtedy, gdy bywam sfrustrowany, pamiętaj, że jestem tylko człowiekiem. I chociaż obiecałem być dla Ciebie opoką, gdy tylko będziesz jej potrzebowała, jestem pewien, że czasami będę Cię zawodził. Moim jedynym celem w życiu jest uszczęśliwianie Ciebie, a zdarza mi się czuć, że już nie jestem do tego zdolny. Czasami po prostu rezygnuję. Mimo to modlę się, byś Ty też ze mnie nie zrezygnowała.
Nie ożeniłem się z Tobą, licząc na same dobre chwile. Nie ożeniłem się z Tobą tylko dlatego, że między nami jest taka niesamowita chemia. Byłbym głupi, gdybym myślał, że przeciwności ominą nasze małżeństwo. Więc chociaż ten rok był naszym najcięższym rokiem, jednego jestem absolutnie pewien: w tym roku kocham Cię bardziej niż we wszystkich poprzednich latach.
W rzeczywistości zastanawiałem się, czy będziesz mnie dalej kochać, jeśli nie zostanę tym, kim chcesz, żebym był.
Nie porównujesz naszych trudów z ich sukcesem, a ja kocham w Tobie tę siłę.
Wtedy po raz pierwszy przyszło mi do głowy, że może będziemy musieli się rozwieść. Nie pomyślałem o tym dlatego, że nie byłem z Tobą szczęśliwy. Pomyślałem o tym, bo czułem, że ja Cię już nie uszczęśliwiam. Czułem, że moja obecność ciągnie Cię w dół, sprawia, że coraz bardziej i bardziej zatapiasz się w sobie.
Kiedy zdobywam się na odwagę, by spojrzeć mu w oczy, widzę w nich spokój. Nawet po ostrych słowach, które właśnie wydobyły się z moich ust, jemu jakoś udaje się patrzeć na mnie tak, jakby nie nienawidził mnie z całego serca.
Moglibyśmy porozmawiać o polityce i religii, ale może lepiej poczekać z tym do czasu, aż się w sobie zakochamy.
Już z nas nie rezygnuje. Znowu się stara. Wciąż wierzy, że nasze małżeństwo może stać się takie jak kiedyś. Żal mi go. Bo co, jeśli się myli?
Trudno jest trzymać w ramionach kogoś, kto dawno się wymknął.