Żeby nauczyć się kochać, trzeba najpierw być kochaną.
- Nie pytaj mnie o przeszłość - mówi pewnym siebie głosem - I nie licz na przyszłość.
Rozluźnia dłonie i upuszcza jej zmartwienia, nie będę w stanie jej dla niej złapać. Ale ona je podnosi i strzepuje z nich kurz. Od teraz chce być w stanie je trzymać.
Przeczytałem kiedyś, że różnica między ekstrawertykiem a introwertykiem nie polega na tym, jak zachowujesz się wsród grupy ludzi. Chodzi o to, czy ci ludzie dają ci energię, czy ją z ciebie wysysają. Introwertyk może na pozór wydawać się być eksrtawertykiem i odwrotnie. Ale wszystko sprowadza się do tego, jak interakcje z ludźmi wpływają na twoje wnętrze.
Ale z jakiegoś powodu jedyne, co łagodzi ból spowodowany przez tego mężczyznę, to właśnie ten mężczyzna.
Czasem odkrycie prawdy może odebrać nadzieję szybciej niż wiara w kłamstwa.
[...] Myślę, że właśnie to czyni pożądanie tak słodko - gorzkim. Samo uczucie jest piękne, ale wysiłek, jaki trzeba podjąć, by je ukryć, jest o wiele za ciężki....
W jej oczach znowu widzę nadzieję i niczego nie pragnę bardziej niż tego, żeby w jakiś sposób jej pomóc zachować to, co teraz czuje, cokolwiek to jest.
Przedtem myślałam, że jego pocałunki mają lecznicze właściwości. W tej chwili czuję, że tylko potęgują cierpienie.
Powstrzymywanie serca od wybaczenia komuś, kogo kochasz, jest tak naprawdę o wiele trudniejsze niż samo wybaczenie..
Gdy nie ma się nikogo, kto by te wspomnienia potwierdził, z czasem traci się je wszystkie. (Str. 130)
Nie miała ciężkiego życia. Widzę to, patrząc na nią. Wciąż jest pełna nadziei.
Kiedy ona jest obok, po prostu nie potrafię powiedzieć, co jest słuszne, a co nie, ponieważ to, co jest niesłuszne, wydaje mi się bardzo słuszne, a to, co jest słuszne, wydaje mi się całkowicie niesłuszne.
- Jeśli to prawda...masz tylko trzydzieści sześć godzin, żeby mnie znowu w sobie rozkochać.
- Boję się, że już nigdy z nikim nie poczuję czegoś takiego.
(...)
- Ja boję się, że poczujesz.
- Puk, puk-mówi.
Nie spodziewałam się, że będzie to żart z tej serii, ale włączam się do zabawy.
- Kto tam?
- Przerywająca krowa.
- Przery....
- Muuuu! - krzyczy, przerywając mi w pół słowa.
Gapię się na niego.
A potem wybucham śmiechem.
Dawno się tak nie śmiałam.
Holder przesuwa do mnie dłoń i dotyka swoim małym palcem mojego, zupełnie, jakby nie miał siły chwycić mnie za całą rękę. To miłe, przedtem trzymaliśmy się już za ręce, za same palce – nigdy. Uświadamiam sobie, że to kolejny pierwszy raz. Wcale nie czuję się rozczarowana, ponieważ wiem, że w jego wypadku te pierwsze razy nie mają znaczenia. Niezależnie od tego, czy będzie mnie całował po raz pierwszy, dwudziesty czy milionowy, nic mnie to nie będzie obchodzić, ponieważ mam pewność, że już i tak do nas należy najlepszy pierwszy pocałunek w historii pierwszych pocałunków – chociaż nawet się nie całowaliśmy.