Ciągnę go w kierunku pokoju. Jeśli tam ze mną wróci, nie będę w stanie mu odmówić.
Zaraz, naprawdę chcę uprawiać seks z facetem, którego już nigdy więcej nie zobaczę?
Chyba zwariowałam. Nie mogę się z nim kochać. Nawet nie mam prezerwatywy.
Zaczynam go ciągnąć w odwrotnym kierunku.
Jezu, pewnie pomyśli, że mam nie po kolei.
Znów popycha mnie na ścianę, zupełnie jakby nie zauważył, że przez ostatnie dziesięć sekund miotałam się, nie wiedząc, co zrobić.
