Zaczynam się niepokoić.
- Naprawdę nie jestem dobra w randkach i nawet nie jestem pewna, czy to jest randka, ale wiem, że niezależnie od tego, co to jest, to jednak coś więcej niż niewinne spotkanie dwojga przyjaciół, i wiedząc to, myślę o tym, co stanie się później, kiedy będzie już pora, żebyś wyszedł i czy planujesz mnie pocałować, czy nie, a musisz wiedzieć, że jestem osobą, która nienawidzi niespodzianek, więc nie mogę przestać czuć się niezręcznie, bo chcę, żebyś mnie pocałował, i to może zakrawa na bezczelność z mojej strony, ale wydaje mi się, że ty również chcesz mnie pocałować, i tak sobie myślę, że o wiele prościej by było, gdybyśmy już to zrobili i mógłbyś wrócić do robienia kolacji, a ja mogłabym przestać zastanawiać się nad tym, jak potoczy się ten wieczór.
Jesteś moją żoną - mówi łamiącym się głosem. - Powinienem cię chronić przed potworami, a nie być jednym z nich.
Ilu strat może doświadczyć jeden człowiek zanim postanowi się poddać, Scotty?
Równie dziwne jest myślenie, iż się kogoś zna, a później odkrycie, że być może wcale się go nie znało.
Kochasz go? - Nie, nie kochasz. Kiedyś może tak, ale miłość wymaga wzajemnego szacunku. A on ci go nie okazuje.
Czuję, że łączy nas więź, jakiej nie byłby w stanie zniszczyć nawet ogień piekielny. Czuję, że mógłby spędzić ten czas w wojsku, a ja pozostałabym nastolatką, a potem, gdy przyszłaby właściwa pora, wszystko znowu wróciłoby na właściwe tory.
(...) Czasem najtrudniejsze decyzje mogą przynieść to, co najlepsze.
Żal sprawia, że trzymasz palec na pauzie. Podobnie jak więzienie. Kiedy stąd wyjdziesz, upewnij się, że wcisnęłaś odtwarzanie, abyś nie zapomniała dalej żyć.
Niekiedy ma się wrażenie, że ktoś wstrząsa światem wokół nas i wszystko sypie się zewsząd na głowę, ale jeśli odczeka się wystarczająco długo, to całość zaczyna się uspokajać.
Jestem zmęczona ciągłym dreptaniem w miejscu.
Jestem zmęczona ciągłym udawaniem, że nie chcę dowiedzieć się o nim wszystkiego.
Jestem zmęczona ciągłym udawaniem, że nie jest dla mnie wszystkim. Jedynym, co się liczy.
Niektórzy znajdują ukojenie w przebaczeniu, ale inni uważają ją za zdradę. W ich przypadku wybaczenie mi oznaczałoby zdradę własnego syna.
- A co z tobą, Przejściowa Fallon? Jaki masz cel w życiu?
(…)
- Mówimy o naszych celach życiowych czy marzeniach?
- A co to za różnica?
Śmieje się z goryczą.
- Ogromna.
- Ale i tak musisz mi mnóstwo wyjaśnić. Mnóstwo. I błagać o wybaczenie.
- Jestem gotów na jedno i drugie – odpowiada, idąc za mną.
- I musisz zrobić mi śniadanie – dodaję. Lubię dobrze wysmażony bekon i jajka sadzone.
Nie darowałabym sobie, gdybym nie zachęcała cię do podążania za marzeniami, podobnie jak ty swego czasu zachęciłeś mnie. Nie możesz z mojego powodu rezygnować ze swoich marzeń. To nie fair.
Ludzie nie czują się nieswojo dlatego, że patrzą na twoje blizny Fallon. Oni czują się nieswojo, bo dajesz im odczuć, że patrzenie na ciebie jest czymś złym. Wierz mi, jesteś kimś, na kogo ludzie z chęcią by popatrzyli.
- Możemy stąd iść? – pytam
- Chyba tak. (…) Tylko dokąd?
- Wszystko jedno, byle z tobą.
Mam wrażenie, że jego słowa zamieniają się w pięści, które uderzają mnie prosto w brzuch. Odsuwam się od niego, ale nie otwieram oczu. Chce mi się płakać, chociaż ta głupia rocznica kosztowała mnie już wystarczająco dużo łez.
- Miałaś kosmate myśli.
- Wcale nie – protestuję.
- Fallon, chodzimy ze sobą od dwóch godzin. Czytam w tobie jak w otwartej książce. W tej chwili to bardzo sprośna książka.
Gdzie ja się podziewałam, kiedy przydzielali porządnych ojców? Dlaczego dostał mi się taki ograniczony dupek?